Mija właśnie rok do czasu, gdy spółkę CEDC – wicelidera polskiego rynku wódki – przejął za długi rosyjski miliarder Roustam Tariko, właściciel koncernu alkoholowo-finansowego Russian Standard. Poprzednie akcje producenta wódek Żubrówka i Bols zostały wtedy anulowane, a spółka przestała być notowana na giełdach w Warszawie i Nowym Jorku.
Jednym z wcześniejszych akcjonariuszy CEDC był William Carey – założyciel, a do końca 2012 r. także prezes tej firmy.
Przez ostatnie kilkanaście miesięcy było o nim cicho. Teraz powraca, aby przejąć toruńską spółkę Janus, dystrybutora alkoholi i producenta wódek, np. pod marką Chłopska Pędzona.
Z informacji „Rz" wynika, że William Carey jest w zarządzie spółki W.C. Holdings z Cypru. O tym, że firma o tej nazwie chce przejąć Janusa, poinformował już Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
Z Careyem nie udało nam się skontaktować. Z kolei zarząd toruńskiej firmy o szczegółach transakcji nie chce rozmawiać. Jej prezes Grzegorz Łuczak w przesłanym do nas e- mailu wyjaśnił m.in., że „dobrym obyczajem, przyjętym również w naszym przedsiębiorstwie jest, by nie odnosić się do komunikatów wydawanych przez organa administracji RP".
W branży spekuluje się, że Janus może być dla Careya tylko przyczółkiem do budowy większej alkoholowej grupy. W jej stworzeniu może mu pomóc duże doświadczenie i znajomość polskiego rynku alkoholi.
– Nowe przedsięwzięcie Williama Careya może okazać się sukcesem, jeżeli będzie miało kontynuację w postaci kolejnych ruchów strategicznych, czyli inwestycji we własne marki czy konsolidacji kolejnych dystrybutorów – komentuje Grzegorz Łaptaś, dyrektor w dziale doradztwa PwC. – W tych warunkach możliwe jest zbudowanie grupy dystrybucyjnej o istotnej skali, mogącej być w niektórych kategoriach przeciwwagą dla lidera rynkowego.
Dziś graczem numer jeden hurtowej sprzedaży alkoholi w naszym kraju jest grupa Eurocash. – Jej atutem jest duża skala działalności, dzięki czemu ma niski średni koszt dowozu towarów do sklepów –wyjaśnia Grzegorz Łaptaś.
Walka o rynek alkoholi jest tym bardziej trudna, że jest on coraz bardziej nasycony. Bolączką dystrybutorów, a przede wszystkim producentów, jest również niska rentowność.
– Sytuacja w branży spirytusowej od dawna nie jest w Polsce łatwa, o czym świadczy nie tylko upadek kilku państwowych Polmosów w ostatnich latach, ale także kłopoty finansowe największych graczy. W ostatnim czasie trudności dodatkowo potęguje sięgająca 15 proc. podwyżka akcyzy, która weszła w życie 1 stycznia 2014 roku i już zbiera swoje żniwo – komentuje mówi Leszek Wiwała, prezes Związku Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy (ZP PPS).
Wczoraj, powołując się na dane firmy badawczej Nielsen, ZP PPS podał, że w I kwartale 2014 r. sprzedaż mocnych alkoholi zmalała o 6 proc. Popyt na wódkę spadł wówczas o 5 proc.
– Obawialiśmy się, że tak wysoka podwyżka akcyzy doprowadzi do załamania rynku, i sygnalizowaliśmy to już w zeszłym roku. Założenia Ministerstwa Finansów, które mówiło o 3 proc. spadku sprzedaży w 2014 r. po raz kolejny okazują się błędne, ale nie odczuwamy satysfakcji z tego powodu – mówi Wiwała.
Zdaniem ZP PPS najgorsze jeszcze przed branżą, bo w pierwszych miesiącach tego roku tylko część sklepów podniosła ceny. W sumie w całym 2014 r. Polacy mogą kupić nawet o 10 proc. czystej mniej niż przed rokiem.