Rekomendacja T obowiązuje od ponad roku. O zwiększaniu skali działania firm pożyczkowych mówią nawet przedstawiciele nadzoru. W ciągu kilku miesięcy nadzór chce dokonać przeglądu rynku pożyczek konsumenckich – zarówno regulowanego, jak i parabanków. Na razie jednym z sygnałów, iż te ostatnie zagarniają rynek, który oddają?banki, jest fakt, że o uruchamianiu działalności parabankowej myślą... sami bankowcy.
– W grupie Credit Agricole Polska działa od ubiegłego roku spółka Lukas Finanse, która oferuje pożyczki gotówkowe za pośrednictwem sieci partnerów – mówi Izabela Mościcka, rzeczniczka Credit Agricole Bank Polska.
Nowi gracze
Najbardziej znaną na naszym rynku firmą pożyczkową jest Provident, który ma ponad 800 tys. klientów. Ten model działania przyjmują i inne firmy. Na giełdowym rynku NewConnect są notowane akcje spółek Wierzyciel i Marka. Obie udzielają wysoko oprocentowanych pożyczek dla klientów indywidualnych.
Te firmy prowadzą działalność na stosunkowo niewielką skalę. Nasz rynek interesuje jednak również największych. Niedawno o uruchomieniu sprzedaży pożyczek przez Internet w Polsce informowała amerykańska spółka DFC?Global (dawniej Dollar Financial), która chwali się największymi sieciami sprzedaży w branży w takich krajach, jak Kanada czy Wielka Brytania.
DFC działa w naszym kraju pod markami Optima i MoneyNow. W drugiej połowie 2011 r. firma udzieliła w naszym kraju pożyczek o wartości 9,4 mln dolarów, uzyskując 5,3 mln dolarów przychodów.
Pod koniec ubiegłego roku na zmniejszenie tego rynku miało wpływ wejście w życie zmian w ustawie o kredycie konsumenckim. Nowelizacja była związana z wdrażaniem w Polsce unijnego prawodawstwa.
Nasi rozmówcy zaznaczają, że sposobem na ucywilizowanie rynku consumer finance byłoby wprowadzenie w ustawie o kredycie konsumenckim wymogu zgłaszania pożyczek do baz informacji – w przypadku banków chodzi o Biuro Informacji Kredytowej, a firm niebankowych – o biura informacji gospodarczej.
Jakość pożyczek się nie pogarsza
Właśnie ograniczenie ryzyka związanego z udzielaniem kredytów klientom indywidualnym było jednym z celów rekomendacji T. Wcześniej eksperci często mówili o dużej grupie „przekredytowanych" Polaków. Nie należały do rzadkości przypadki osób spłacających w różnych bankach nawet dziesięć kredytów.
Zwiększenie skali działania parabanków nie pozwala stwierdzić, czy zjawisko przekredytowania udało się ograniczyć. Wiadomo natomiast, że jakość kredytów konsumpcyjnych w bankach już się nie pogarsza, choć wciąż na każde pożyczone 100 zł blisko 18 zł jest określane jako „złe kredyty".
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora l.wilkowicz@rp.pl
Zmiany w prawie
Nie ukryją wysokich kosztów
Obowiązująca od grudnia ubiegłego roku znowelizowana ustawa o kredycie konsumenckim reguluje działania wszystkich instytucji udzielających kredytów konsumenckich, w tym tzw. parabanków. Ustawodawca nałożył na te instytucje nowe obowiązki informacyjne. Banki i firmy pożyczkowe są zobowiązane do informowania klientów o podstawowych parametrach kredytu na ujednoliconym formularzu. Muszą się w nim znaleźć m.in. informacje o kwocie kredytu, jego oprocentowaniu i zasadach, na jakich może zostać zmienione, a także o wysokości rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO). Bank lub firma pożyczkowa musi tam ujawnić inne koszty kredytu, np. takie jak stosowana przez niektóre firmy pożyczkowe opłata za przyjęcie raty w domu klienta. Konsument musi też zostać poinformowany o dodatkowych umowach, jakie musi zawrzeć, by otrzymać kredyt (może to być np. ubezpieczenie na życie czy ubezpieczenie spłaty rat), i o kosztach tych umów. Bank lub instytucja pożyczkowa musi wreszcie poinformować o konsekwencjach niespłacenia rat w terminie. Klient ma więc wszystkie niezbędne dane, by porównać koszty finansowania w banku i w firmie udzielającej tzw. szybkich pożyczek – o ile tylko zechce się zapoznać z dokumentami. Nie ma natomiast przepisów regulujących maksymalne koszty finansowania. O ile wysokość oprocentowania nie może przekraczać czterokrotności stopy lombardowej NBP (czyli obecnie – 24 proc. rocznie), to już towarzyszące kredytowi prowizje i opłaty dodatkowe mogą być dowolnie wysokie.
—pc
Opinia:
Andrzej Reterski, prezes firmy Dom Finansowy QS
Obecnie w naszym kraju wyrastają jak grzyby po deszczu kolejne firmy oferujące pożyczki – tzw. chwilówki. Oczywiście brak dostępu do informacji międzybankowej, brak wypracowanych metod analizy zdolności kredytowej, brak własnych baz danych klientów utrudnia tym instytucjom podejmowanie trafnych decyzji kredytowych i wystawia je na wysokie ryzyko. To znajduje swoje odbicie w cenie pożyczki. W tym sektorze koszt kredytu przeliczony na oprocentowanie może osiągać kilkaset procent rocznie. Oczywiście bolesne to dla klienta, ale przynajmniej jest jakąś alternatywą. I... prawdę mówiąc, bardziej bym się obawiał ograniczenia tej opcji niż pozostawienia tego fragmentu wolnego rynku kredytowego swojemu losowi, jeżeli organy nadzorcze nie umożliwią bankom prowadzenia bardziej swobodnej polityki kredytowej. Mimo wszystko w obecnej sytuacji gospodarczej ta nowo powstająca „szara strefa sektora finansowego" w jakimś stopniu nadal wspiera konsumpcję i hamuje proces nakręcającej się spirali kryzysu.