BNP Paribas poinformował w krótkim komunikacie, że najpierw postanowił zawiesić wszelkie nowe finansowanie, odroczył do lata tzw. dzień inwestorów, a następnie zdecydował zawiesić wszelkie nowe projekty inwestycyjne w Rosji. W konsekwencji jego rosyjska filia BNP Paribas ZAO nie będzie z końcem marca obsługiwać transakcji klientów biznesowych. Tym samym Francuzi dołączyli do Goldman Sachs Group, JP Morgan Chase, Deutsche Bank i Commerzbank, które w ostatnich tygodniach postanowiły zaprzestać działalności w Rosji.

Zamrożenie działalności przez BNP Paribas nie będzie mieć poważnych konsekwencji, bo na początku konfliktu bank ogłosił, że był dość mało zaangażowany na rynku rosyjskim i ukraińskim — odnotował dziennik „Les Echos”. Bank zmniejszał ją w ostatnich latach, w 2012 r. zlikwidował obsługę detaliczną, w 2020 r. przestał udzielać kredytów konsumpcyjnych. Jego zaangażowanie w Rosji wynosiło ok. 1,3 mld euro na koniec grudnia — podał Bloomberg.

Decyzja BNP Paribas nie oznacza definitywnego wyjścia z Rosji. Bardziej zaangażowane Credit Agricole i Société Générale postępują bardziej ostrożnie, nie podjęły jeszcze podobnej decyzji. Najbardziej zaangażowany w Rosji austriacki Raiffeisen zastanawia się teraz nad wycofaniem się, wcześniej nie miał takich planów. Deutsche Bank zrobił to w końcu po ostrej krytyce ze strony polityków i inwestorów.

Czytaj więcej

UniCredit szuka sposobu, jak najmniej stracić na wyjściu z Rosji

W sektorze finansowym zyskuje popularność opinia, że ogłaszane przez Zachód sankcje będą długoterminowe. Banki muszą więc podejmować decyzje strategiczne a nie tylko taktyczne, by chronić swą wiarygodność z trudem odzyskaną po światowym kryzysie finansowym z lat 2007-8.

Citigroup, Goldman Sachs, JP Morgan Chase zobowiązały się pomóc swym klientom w rozwiązaniu skomplikowanego zadania likwidacji powiązań biznesowych z Rosją. Jednocześnie starają się wspierać przenoszenie do innych krajów pracowników, którzy tego chcą. Rozległy zakres sankcji oznacza, że banki będą potrzebować raczej mniejszej liczby pracowników do obsługi klientów. W jednej instytucji finansowej liczba ostrzeżeń przed potencjalnie problematycznymi transakcjami skoczyła pierwszego dnia obowiązywania sankcji o 50-60 proc. — powiedział Reuterowi jeden z informatorów. — To może oznaczać, że ekipy obsługujące klientów mogą być o tyle samo mniejsze, a to już poważny problem — dodał.

Banki amerykańskie, które zawiesiły nową działalność w Rosji nie chcą wypowiadać się, czy biorą pod uwagę rezygnację z bardzo atrakcyjnych długoterminowych licencji na działanie w Rosji. Citigroup wystawił jeszcze przed inwazją na sprzedaż rosyjski dział obsługi konsumentów detalicznych, teraz odłożył na półkę rozwijanie działów obsługi firm i zarządzania dużym majątkiem. Goldman Sachs przeniósł albo przenosi do Dubaju około połowy z 80 pracowników z Moskwy, ale szef moskiewskiej placówki został na miejscu. JP Morgan jest w Moskwie od 50 lat, ma tam ok. 160 ludzi, w tym sporo Rosjan, więc oni nie wyjadą.

Największym problemem wszystkich banków jest zapewnienie ochrony aktywów wielu zachodnich firm obecnych dotąd w Rosji. Dotyczy to szczególnie zobowiązań prawnych: zabezpieczenia, uzyskania zgody i rozliczenia transakcji, co może trwać od kilku godzin do kilku lat. Fundusze zarządzające aktywami BlackRock i PIMCO będą musiały korzystać z pomocy banków w ograniczaniu miliardowych strat w dolarach rosyjskich pakietów aktywów, gdy giełda w Moskwie wznowi działalność. Na razie jest zamknięta od 25 lutego. Aby mogły to robić, muszą uzyskać niezbędne zezwolenia i znaleźć chętnych do kupowania tych aktywów. Moskwa ustaliła nowe surowe przepisy dla inwestorów zagranicznych, którzy zechcą sprzedać lub kupić rosyjskie aktywa. Muszą udostępnić dane, kto na tym skorzysta i przedstawić po rosyjsku „cel, przedmiot, zawartość i zasadnicze warunki transakcji”.

Nie wiadomo tylko, jak długo będzie trwać załatwianie wniosków w przypadkach cesji aktywów podmiotowi objętemu sankcjami, jeśli banki i inwestorzy będą musieli starać się o specjalne licencje w zagranicznych urzędach, np. w Amerykańskim Biurze Kontroli Aktywów Zagranicznych. Nie ma ponadto jasności. czy zachodnie banki muszą potrzebować dalszych zwolnień na transfer przychodów z zarządzania takimi cesjami czy przychodów ze sprzedaży ich własnych aktywów, zwłaszcza jeśli kupujący je będą objęci sankcjami.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Bank Société Générale uprzedził już o możliwości skonfiskowania przez Rosjan jego aktywów, w tym także udziału 99,97 proc. w Rosbanku. A Unia Europejska zabroniła swoim systemom rozliczeniowym realizacji transakcji akcjami, obligacjami lub narzędziami pochodnymi w rublach, w jedynej walucie, jaką rosyjskie firmy mogą płacić. Banki mają tylko kilka tygodni na zamknięcie pozostałych kontraktów derywatami z rosyjskimi klientami objętymi sankcjami oraz na sprawdzenie, czy pozostałe transakcje z klientami nie objętymi sankcjami nie omijają pośrednio tych ograniczeń.

Sankcje oznaczają też, że pewne kluczowe warunki wstępne prowadzenia handlu zagranicznego, pozyskiwanie kapitału czy świadczenie usług doradczych nie będzie już łatwo dostępne, podobnie jak dane rynkowe, oceny długu państw, firm czy kapitału akcyjnego. Bez nich banki nie będą mogły łatwo ocenić wartości czy wiarygodności kredytowej danych aktywów, dokładnie ustalić wielkości kapitału na zabezpieczenie się od ryzyka zgodnie z przepisami kraju pochodzenia danego banku.

UniCredit podał, że w najgorszym scenariuszu likwidacji swej obecności w Rosji musiałby odpisać 7,4 mld euro. Trzy agencje ratingowe już obniżyły do poziomu śmieci oceny wiarygodności kredytowej Rosji. Dalsze obniżki tych ocen są nadal możliwe. Giełda w Londynie LSE zawiesiła wszystkie produkty i usługi wszystkim klientom z Rosji. Wielka czwórka firm biegłych księgowych zerwała powiązania z nimi utrudniając bankom dokonywanie audytów działań w Rosji zgodnie z praktyką międzynarodową.