Unia Europejska chce bezpośrednio nadzorować rozliczanie narzędzi pochodnych denominowanych w euro i budować autonomię własnego rynku kapitałowego, bo z chwilą wyjścia z Unii Wielka Brytania nie musi stosować się do unijnych przepisów.

Komisarz Mairead McGuinness stwierdziła już w listopadzie, że pozwolenie znane jako równoważność zostanie przedłużone na nieokreślony okres od czerwca 2022, gdy wygasa, aby dać więcej czasu na przeniesienie tych rozliczeń z Londynu na kontynent. - Prowadzimy teraz konsultacje z krajami członkowskimi nt. projektu decyzji o równoważności, która przybierze formę aktu wykonawczego. Rozważamy zaproponowanie przedłużenia decyzji o równoważności o trzy lata-cytuje Reuter wypowiedź przedstawiciela prasowego pani komisarz.

McGuinness zapowiedziała teraz uruchomienie w najbliższych tygodniach publicznych konsultacji w sprawie działań zwiększających atrakcyjność Unii jako ośrodka rozliczeń i w sprawie rozwiązań w zakresie nadzoru dla centralnych partnerów europejskich (CCP). - Wynikiem tej konsultacji będzie strategia rozliczeń, która zmniejszy w średnim terminie naszą nadmierną zależność od brytyjskich partnerów CCP - dodał przedstawiciel prasowy pani komisarz.

Bruksela starała się przekonać banki w Unii do przeniesienia wielu operacji rozliczeniowych (clearingowych) z takich operatorów jak londyńska giełda (LSE Group), której dział clearingu LCH rozlicza ok.90 proc. transakcji swapowych w euro czyli ok.90 mld euro, do niemieckiej giełdy (DB) we Frankfurcie, ale z niewielkim powodzeniem. Jeśli nie uda się przedłużyć pozwolenia na takie rozliczenia po czerwcu, to powstanie ryzyko zakłócenia rynków, bo banki będą zmuszone do szybkiego zamykania pozycji w Londynie i otwierania ich gdzie indziej, co będzie kosztowne.