Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargi inwestorów na decyzję BFG o przeprowadzeniu przymusowej restrukturyzacji (resolution) Idea Banku. Co to oznacza?

Sąd oceniał legalność zaskarżonej decyzji, biorąc za podstawę stan faktyczny i prawny istniejący w dniu jej wydania. Uznał, że decyzja została wydana zgodnie z prawem. BFG w sprawie Idea Banku miał rację, a oddalenie skarg to potwierdza. Sąd ocenił poprawność przeprowadzenia procesu przez Fundusz i potwierdził profesjonale działanie BFG i sieci bezpieczeństwa, w tym KNF. Do wspólnego rozpoznania i rozstrzygnięcia zostały połączone skargi rady nadzorczej Idea Bank, LC Corp B.V. i Getin Holdingu oraz Leszka Czarneckiego jako osoby fizycznej, a także pozostałych podmiotów będących obligatariuszami i akcjonariuszami Idei i obligatariuszami GetBacku. Łącznie WSA rozpatrzył 258 skarg.

Składki banków na BFG w tym roku spadły o 30 proc., do 2,2 mld zł. Jakie będą w kolejnych latach?

To była „promocyjna" stawka. Gdy w lutym Rada BFG obniżała ją, byliśmy w środku pandemii. Teraz argumenty za niższymi składkami wygasły – wyniki banków są bardzo dobre, możliwa jest też podwyżka stóp procentowych, która bezpośrednio wpłynie pozytywnie na wynik odsetkowy. Zakładamy, że składka wróci na ścieżkę prowadzącą do poziomów docelowych.

Na ile prowadzone do tej pory resolution były kosztowne i spowolniły budowę funduszu przymusowej restrukturyzacji w BFG?

W przypadku PBS w Sanoku dotacja i wyposażenie banku pomostowego w kapitał łącznie pochłonęło około 110 mln zł i o tyle uszczupliło fundusz. W przypadku BS Przemków dotacja wyniosła 80 mln zł, a Idei – ponad 190 mln zł. Oprócz tego są koszty operacyjne procesów resolution, np. oszacowania, idące czasem w kilkanaście milionów złotych. Trudno powiedzieć, ile uda nam się odzyskać z tych środków, szczególnie w przypadku Idei, bo jesteśmy na początku drogi.

Jeśli chodzi o Bank Nowy BFG, czyli instytucję pomostową z przejętymi aktywami i zobowiązaniami PBS Sanok, to nie wykluczamy możliwości jej sprzedaży jeszcze w tym roku. Prowadzimy rozmowy z potencjalnymi nabywcami z Polski i zagranicy, a czas jest do lipca 2022 r. Środki z ewentualnej sprzedaży wrócą w pierwszej kolejności do funduszu resolution. Z BS w Przemkowie nie uda nam się odzyskać istotnych pieniędzy.

Jednak wciąż są w Polsce banki, także te większe, które nie spełniają wymogów kapitałowych. Widzicie ryzyko, że niebawem trzeba będzie znów sięgnąć po resolution?

Jesteśmy do tego gotowi. Widzimy to co wszyscy, na bieżąco monitorujemy kondycję sektora, adekwatność kapitałową i płynność banków. Czy coś nam grozi? Fundusz co do zasady nie informuje o ryzykach związanych z potencjalnymi procesami resolution. Wszystkie instytucje sieci bezpieczeństwa finansowego podejmują działania, by nie było potrzeby użycia ustawowych narzędzi z tego obszaru, ale gdyby zaszła potrzeba, to jesteśmy gotowi.

Możemy stosować różne instrumenty: bank pomostowy, przejęcie, w tym ze wsparciem środków prywatnych, np. IPS, bail-in albo – w połączeniu z innym instrumentem – tzw. asset management company, czyli podmiot, do którego w razie potrzeby można przenieść aktywa trudno zbywalne lub mogące stanowić problem z punktu widzenia rynku finansowego.

Do tej pory w trzech procesach zastosowaliśmy instytucję pomostową, a także przejęcie przy wsparciu środków prywatnych oraz bez takiego wsparcia. Dobór narzędzia zależy od specyfiki danej transakcji.

Po resolution Idea Banku niektórzy pytali, czemu BFG w ogóle zdecydował się na ten proces. Inni – czemu tak późno. Zaostrzycie swoje stanowisko wobec podmiotów notorycznie niespełniających wymogów kapitałowych?

BFG uruchamia resolution, gdy spełnione są trzy przesłanki. Jedną z nich jest brak możliwości uzdrowienia banku przez zaangażowanie środków prywatnych. Kolejne to stwierdzenie przez KNF, że bank jest zagrożony upadłością. BFG określa też, że resolution jest konieczne z punktu widzenia interesu publicznego, w tym funkcji krytycznych pełnionych przez bank. Mój osobisty pogląd jest taki, że powinniśmy bez zwlekania rozpocząć proces resolution.

Są jednak czynniki, które mogą nas ograniczać. W przypadku zastosowania modelu przejęcia przez inny bank musimy odpowiednio wcześnie rozpocząć poszukiwanie przejmującego; to dla przejmującego jest dobrowolny proces, a negocjacje trwają. To wszystko zajmuje nawet kilka miesięcy. Druga rzecz to kwestia sporządzenia oszacowań pokazujących kondycję finansową banku, które mogą także trwać kilka miesięcy. Inna sytuacja to problemy płynnościowe, ale to akurat nie jest teraz bolączka polskich banków. Moment podjęcia przez BFG interwencji zależy od tego, co wykaże oszacowanie: jeśli ujemne kapitały, czyli nieujawnione straty, to zwykle nie ma już na co czekać. Historia pokazuje, że im później przeprowadzane resolution, tym koszty są wyższe.

Jak ocenia pan kondycję sektora bankowego?

Wyniki są dobre i ważne jest, że w obliczu spadku wyniku odsetkowego po cięciu stóp banki zdołały zwiększyć wynik z opłat i prowizji. To ważne, bo rezultat ten jest w większości powtarzalny i nie obciąża kapitałów (w przeciwieństwie do wyniku odsetkowego). Niestety, nie widać tego w bankach spółdzielczych. Tarcze antykryzysowe pomogły klientom banków, a więc i bankom, bo spłacalność kredytów poprawia się i nie muszą zwiększać odpisów.

Banki dzięki dobrej koniunkturze makroekonomicznej wręcz rozwiązują stworzone rok temu duże rezerwy. Przyśpieszyły też transformację w zakresie kosztów działania, m.in. poprzez cyfryzację, choć jest też druga strona medalu – oceniam, że cyberbezpieczeństwo będzie największym ryzykiem operacyjnym banków.

A ryzyko frankowe?

Jesteśmy zwolennikiem ugód zaproponowanych przez przewodniczącego KNF. Fala pozwów od klientów rośnie, banki więc zwiększają rezerwy na ryzyko prawne. Koszt ugód to w skali sektora około 35 mld zł i wygląda na to, że poza jednym bankiem wszystkie inne są w stanie absorbować ubytek kapitału spowodowany przez rezerwy. Jednak każdy inny, bardziej kosztowny scenariusz może być problematyczny dla większej grupy banków – ich sytuacja jest mocno zróżnicowana.

Co z bankami spółdzielczymi?

Transformacja w kierunku wzrostu przychodów pozaodsetkowych przebiega wolniej niż w bankach komercyjnych, ale też możliwości są mniejsze. Pocieszająca jest postępująca konsolidacja, szczególnie że nie są to już tylko procesy wynikające z decyzji KNF, gdy alternatywą dla fuzji banku mającego problemy jest upadłość, ale będące skutkiem własnych decyzji spółdzielców. Spodziewam się, że na koniec tego roku lista banków spółdzielczych w wyniku połączeń będzie uszczuplona o co najmniej 20 względem pierwszego półrocza. Na dłuższą metę niewielkie banki będą musiały szukać partnerów do fuzji. Dużą w tym rolę odgrywają zrzeszenia, rola IPS-ów jest też nieoceniona. Minusem jest to, że banki po fuzjach niewystarczająco patrzą na synergie kosztowe i cięcie wydatków. W zakresie optymalizacji kosztów ważne będzie wsparcie przez banki zrzeszające, czyli SGB i BPS, które powinny stać się swoistą centralą. Tak już się dzieje, dużo w zakresie produktów, systemów IT, aplikacji mobilnych jest przez nie dostarczanych bankom zrzeszonym. Poza tym powinna się zmniejszyć liczba banków spółdzielczych poza IPS-ami, obecnie jest 14 takich podmiotów.