fbTrack

Świat

Monument ku czci własnej

Gabriele D'Annunzio
Domena publiczna
Park wygląda jak dzieło malarza surrealisty. W dole jezioro, na schodzącym ku niemu zboczu strzeliste cyprysy, a wśród nich wojenny okręt. Jakby płynął w zieleni
150 lat temu, 12 marca 1863 roku, urodził się Gabriele D'Annunzio (zm. w 1938 r.). Tekst z archiwum "Rzeczpospolitej"
Lecz nigdzie już nie popłynie. Jego kadłub tkwi w ziemi. Po I wojnie światowej krążownik „Puglia” wciągnięto na zachodni brzeg jeziora Garda w północnych Włoszech, w malowniczym miejscu na pograniczu Niziny Padańskiej i Alp, gdzie jezioro zwęża się ku północy. W parku i swojej rezydencji w Gardone Riviera sławny poeta, powieściopisarz, bohater wojenny, dandys i polityczny rywal Mussoliniego Gabriele d’Annunzio zgromadził jeszcze torpedowiec, aeroplan i setki innych wojennych pamiątek. Posiadłość w Gardone d’Annunzio ofiarował narodowi włoskiemu pod nazwą Vittoriale degli Italiani, którą można przetłumaczyć jako „pomnik włoskich zwycięstw”. Poeta spędził tu ostatnich 17 lat życia, przekształcając rezydencję w muzeum, którego on sam miał być główną atrakcją.

Bohater czy fanfaron?

Dla jednych d’Annunzio to wielki poeta, patriota i bohater I wojny światowej, dla innych narcyz i fanfaron, który na wojnie szukał głównie przygód i poklasku. Pierwszy raz o d’Annunziu stało się głośno, gdy w wieku lat 16, dla zapewnienia sukcesu debiutanckiemu tomikowi wierszy „Primo vere”, rozpuścił pogłoskę o swojej śmierci. Później sławę przyniosły mu powieści, w tym bestseller „Triumf śmierci” i „Ogień”, pełen intymnych szczegółów związku z jego kochanką, aktorką teatralną Eleonorą Duse. Poeta nie stronił od polityki. W 1897 roku, mając 34 lata, zasiadł we włoskim parlamencie, gdzie następnie beztrosko przeszedł z prawicy do lewicy, mówiąc: „Idę tam, gdzie jest życie”. Dar wymowy, ujmująca osobowość, poczucie humoru i teatralny styl życia zapewniły mu popularność. Po wybuchu I wojny światowej, w której Włochy początkowo zachowywały neutralność, w przemówieniach publicznych d’Annunzio nawoływał do włączenia się do konfliktu. A gdy w maju 1915 roku Italia przystąpiła do wojny, mając 52 lata zaciągnął się do armii i odtąd był znany jako poeta soldato (poeta żołnierz). Walczył na morzu i w powietrzu, głównie na wschodnim wybrzeżu Adriatyku, pragnąc przyłączenia Dalmacji do Włoch. Memento audere semper, do odważnych świat należy, głosi napis na budynku mieszczącym torpedowiec MAS 96. Na jego pokładzie d’Annunzio wziął udział w akcji zwanej beffa di Buccari, czyli kawał w zatoce Bakar. Kawał polegał na storpedowaniu austriackiego parowca. Po wojnie poeta pływał tym torpedowcem po jeziorze. Kostiumy i wojenne rekwizyty – mundury, ordery, flagi, chorągwie, sprzęt wojskowy – wyeksponowano w muzeum wojny, urządzonym według zamysłu poety i skoncentrowanym na jego osobie. Nad widownią audytorium wisi dwupłatowiec, którym poeta odbył w sierpniu 1918 roku brawurowy lot nad Wiedniem, by zrzucić na nieprzyjacielską stolicę ulotki zachęcające do kapitulacji. Koronnego wyczynu dokonał jednak już po zawieszeniu broni. W 1919 roku, gdy na konferencji pokojowej w Paryżu debatowano nad przyszłością Fiume (późniejszej Rijeki), a nic nie wskazywało, że wynik pertraktacji będzie pomyślny dla Włoch, d’Annunzio wziął sprawę w swoje ręce. Na czele zbuntowanych żołnierzy włoskich z okrzykiem „Fiume albo śmierć” zajął miasto. Proklamował w nim włoską regencję i stanął na czele rządu, każąc się tytułować Duce. O podpisanym w 1920 roku przez Włochy i Jugosławię traktacie, na mocy którego Fiume stawało się wolnym miastem, nie chciał nawet słyszeć. Dopiero regularna armia włoska wysłana przeciw niemu zmusiła go do poddania się, po 15 miesiącach okupacji. Po tej porażce wycofał się z życia politycznego. Resztę życia spędził w Gardone. W domu, któremu nadał nazwę Prioria (klasztor). Mussolini nie szczędził mu subsydiów i zadbał, by król Wiktor Emanuel III przyznał mu, specjalnie dla niego stworzony, tytułu księcia Montenevoso. Duce zapytany o motywy tych względów miał odpowiedzieć, że d’Annunzio jest jak zepsuty ząb: trzeba go albo usunąć, albo pokryć złotem.

Zły sen architekta

My, Włosi, mamy potrzebę ekspresji – komentuje jeden ze zwiedzających Vittoriale. Rzeczywiście, rezydencji d’Annunzia można zarzucić wszystko tylko nie powściągliwość. Dziś nie jest to już willa, do której w 1921 roku wprowadzał się poeta, ale gród z uliczkami, dziedzińcami, placami, parkami, amfiteatrem i małą świątynią, w której przedmiotem czci stał się jego grób. Uroku nie dodają też Vittoriale ponure łuki triumfalne, toporne schody i pozbawione wdzięku arkady dodane w trakcie rozbudowy, w wyniku której rezydencja z klasycznej wiejskiej willi stała się melanżem stylów przywodzącym na myśl zły sen architekta. Wzrok odpoczywa nieco w Priorii. Przyjemnie spojrzeć na kasetonowe sufity, gustowne obicia ścian, rzeźbione meble i imponującą bibliotekę, której sporą część należała do poprzedniego właściciela willi, niemieckiego historyka sztuki Henry’ego Thode’a. Lecz i tu panuje zasada nieumiarkowania. Dom poety jest tak pełen ozdób, jak jego apteczka pełna była leków, do których przyjmowania skłaniała go hipochondria. Uważał się nawet za tkniętego trądem, który jednak rozumiał metaforycznie. Jedno z pomieszczeń Priorii nosi nazwę Stanza del Lebbroso (pokój trędowatego). Tutaj zgodnie z wolą poety ułożono jego ciało po nagłej śmierci 1 marca 1938 roku, w ostatni dzień karnawału. Maj 2010
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL