fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Wiara i kryzys na scenie

Nietoperz, reż. Korel Mundruczo | Węgierski reżyser pokazał groteskową operetkę o eutanazji. Zbiorowa kreacja zespołu TR Warszawa z Adamem Woronowiczem, Sebastianem Pawlakiem i Dawidem Ogrodnikiem („Jesteś Bogiem”) jest jednocześnie przypowieścią o śmierci polskiego teatru.
Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Dominowały spektakle o religijności i buncie społecznym. Brakowało arcydzieł. Pogłębia się chaos administracyjny - pisze Jacek Cieślak
W centrum polskiej sceny znalazły się problemy związane z Kościołem, afazją i eutanazją. Kity i hity 2012
„Nietoperz" Kornela Mundruczo w TR Warszawa jest współczesnym wcieleniem teatru religijnego. Zwolennicy śmierci na życzenie podważają argumenty o ingerowaniu w dzieło Boga, podnosząc, że nikt nie używa takich racji, gdy ratuje się zagrożone wcześniaki lub usypia cierpiące zwierzęta. Węgier pokazuje jednocześnie dramat nieuleczalnie chorych i porzuconych przez nich bliskich. Zobacz galerię zdjęć
„Popiełuszko" Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk w reżyserii Pawła Łysaka skonfrontował stereotypy antyklerykała spod znaku Ruchu Palikota i katolickiego męczennika. Spektakl Polskiego w Bydgoszczy oczyszcza pełną napięcia debatę, unika uproszczeń, stara się łączyć, a nie dzielić: uzmysławia, że brakuje nam autorytetów na miarę zamordowanego przez SB kapłana „Solidarności". Nie ma lidera, który walczy o wolność i szanuje niezależność innych ludzi, broniąc tolerancji zagrożonej przez agresywny język polityków i mediów. To wyzwanie rzucone zoologicznym antyklerykałom, ale i hierarchom Kościoła – po to, by szukali kontaktu z wiernymi i wyzbyli się pychy. „Niewierni" Piotra Rowickiego w reżyserii Piotra Ratajczaka z krakowskiej Łaźni Nowej pokazują jej niszczące skutki, czyli coraz częstszą apostazję – formalne zerwanie z chrześcijańską wspólnotą. Tłumaczą indywidualne i społeczne przyczyny kryzysu wiary, jednocześnie kpią z mody na postponowanie religijności. Kultura 2012 - czytaj więcej
O tym, jaką siłę ma Ewangelia, przypomniał w „Jezusie Chrystusie Zbawicielu" Michał Zadara. Oratorium o różnych obliczach duchowości, która emanuje z każdego człowieka, wyreżyserował Piotr Cieplak w stołecznym Teatrze Powszechnym.

Turbokapitalizm

Wśród największych wydarzeń na podium znalazło się „O dobru" Pawła Demirskiego i Moniki Strzępki z Teatru im. Szaniawskiego w Wałbrzychu. Reprezentuje coraz silniejszy nurt niezadowolenia z turbokapitalistycznej rzeczywistości. Pokazuje świat pogrążony w egoizmie. W utopijnej formie postuluje przełamanie go wspólnym, prospołecznym działaniem. W podobnym tonie po raz pierwszy zajął się tematyką społeczno-polityczną Krystian Lupa w warszawskim „Mieście snu". Pokazał świat fikcji i pozorów, w którym pogrążają się Polska i Polacy – również w życiu rodzinnym i prywatnym. Piętnuje narastające ekstremizmy i pseudopatriotyzm, który nie może zagłuszyć poczucia bezradności, jakim owocuje rozczarowanie transformacją.
Do buntu przeciwko zdegenerowanemu kapitalizmowi, nabierającemu cech gangsterskich i mafijnych, wzywa debiutant Michał Kmiecik w „Kto zabił Alonę Iwanowną?" w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Ironią losu jest to, że właśnie ta scena stała się przedmiotem ostrej walki o miejskie dotacje, dyrektorski fotel i władzę. Bulwersował niejasny tryb powołania nowego dyrektora. Został nim uznany dramaturg Tadeusz Słobodzianek. Na nominacji cieniem kładzie się fakt, że nie ujawniono składu komisji konkursowej, tymczasem szef Dramatycznego przejął również nadzór nad Warszawskimi Spotkaniami Teatralnymi.

Zrzućmy się na teatr

Spór wokół Dramatycznego, odwlekane inwestycje władz Warszawy związane z budową nowych siedzib Nowego i TR Warszawy, a także napięcia wokół trybu powołania dyrektorów czołowych polskich scen na Dolnym Śląsku wywołały protest środowiska pod hasłem „Teatr nie jest produktem, widz nie jest klientem". Władza mówiła o konieczności oszczędności w dobie kryzysu, artyści o gwarancjach dla instytucji publicznych. Znamienna jest decyzja Grzegorza Jarzyny, który w obliczu bierności kierujących stolicą ogłosił zbiórkę na wykup siedziby TR Warszawa, by jego zespół nie znalazł się na bruku i nie spełnił prognozy o pogrzebie polskiego teatru zawartej w „Nietoperzu".
Konkurs na nowego szefa Starego Teatru wygrał Jan Klata. Agnieszka Glińska została dyrektorką warszawskiego Studia. Reprezentująca teatr środka reżyserka przygotowała „Pożegnania" w Narodowym. Tonowały dyskusję o charakterze naszych czasów, wskazując, że ludzkie szczęście nie zależy od aury epoki, systemów i polityki, tylko od nas samych. Jan Klata w koprodukcji wrocławskiego Teatru Polskiego i sceny w Dreźnie w przewrotny sposób posłużył się „Titusem Andronicusem" Szekspira, by pokazać historyczne uwikłania Niemców i Polaków. Sytuują nas na pozycjach europejskich prowincjuszy niemających szans w konkurencji z potęgami zachodniej Europy.

Piekło kobiet

Z osobnych zjawisk mocno zaznaczyła się Krystyna Janda w monodramie „Danuta W." wyreżyserowanym przez Janusza Zaorskiego. Szefowa stołecznej Polonii, używając niezwykle skromnego aktorstwa, stworzyła dramatyczny portret prezydentowej Wałęsowej – symboliczny obraz polskiej kobiety doby PRL, jej samotności, pragnienia ciepła i miłości w patriarchalnym świecie. Inny aspekt podporządkowania kobiet, tym razem córek w relacjach z ojcami, ukazała w bydgoskiej „Burzy" Maja Kleczewska. Wśród młodych twórców, poza Michałem Kmiecikiem, mocne wejście miała Ewelina Marciniak, reżyserka „Amatorek" w gdańskim Teatrze Wybrzeże.
Węgierski reżyser pokazał groteskową operetkę o eutanazji. Zbiorowa kreacja zespołu TR Warszawa z Adamem Woronowiczem, Sebastianem Pawlakiem i Dawidem Ogrodnikiem („Jesteś Bogiem") jest jednocześnie przypowieścią o śmierci polskiego teatru.
Przewrotna opowieść o trudnych polsko-niemieckich relacjach, które sytuują nas w roli prowincjuszy i trzeciego najbiedniejszego kraju UE. Niemcy przyjęli portret swojego podświadomego imperializmu lepiej niż Polacy obraz własnych słabości.
Szefowa stołecznej Polonii, używając niezwykle skromnego aktorstwa, stworzyła dramatyczny portret prezydentowej Wałęsowej – symboliczny obraz polskiej kobiety doby PRL: jej samotności, pragnienia ciepła i miłości w patriarchalnym świecie.
Przykład zagubienia reżyserów z pokolenia 30-latków, którzy nie potrafią stworzyć własnego języka
Zmarnowana szansa na epicki, symultaniczny spektakl o Łodzi, która jest jak tonąca Polska
Fatalny początek dyrekcji Tadeusza Słobodzianka, który wabi musicalem i celebrytami
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA