fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja i wychowanie

Rewolucja na studiach: nauka na popularnych kierunkach będzie ograniczona

Nauka na popularnych kierunkach będzie ograniczona, ale uczelnie lepiej przygotują do zawodu
Fotorzepa, Mateusz Dąbrowski md Mateusz Dąbrowski
Nauka na popularnych kierunkach będzie ograniczona, ale uczelnie lepiej przygotują do zawodu
Niż demograficzny i rosnące problemy młodych ludzi na rynku pracy sprawiły, że rząd szykuje kolejną reformę na uczelniach. Wczoraj przedstawił jej założenia. Projekt ustawy ma być gotowy w marcu.
Głównym celem ma być lepsze przystosowanie studiów do potrzeb pracodawców. Niektóre zmiany są więc rewolucyjne, np. ograniczona zostanie liczba kierunków, które ze względu na popularność uznawane są często za wylęgarnie bezrobotnych.
Chodzi m.in. o socjologię, psychologię, zarządzanie. Część prywatnych uczelni, także publicznych, może stracić prawo do ich prowadzenia. Utrzymają je, jeśli wprowadzą bardziej praktyczne zajęcia. Tak będzie musiała zrobić np. Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska w Przemyślu z socjologią i Uniwersytet Opolski z prawem.
Jednocześnie uczelnie zyskają prawo do zaliczania umiejętności zdobytych poza salami wykładowymi (np. studentom prawa za pracę w kancelariach). Całkowitą nowością będą studia dualne. Pozwolą wiedzę teoretyczną zdobyć na uczelni, a praktyczną – w  firmie.
Część propozycji chwalą i studenci, i rektorzy.
– Jeśli ktoś jest mistrzem w programowaniu, nie będzie musiał słuchać wykładów dla początkujących – mówi Krzysztof Rybiński, rektor Uczelni Vistula. Takie rozwiązanie jest praktykowane np. w Niemczech czy Wielkiej Brytanii. Dominika Kita, przewodnicząca Parlamentu Studentów RP, dodaje, że dzięki temu osobom z doświadczeniem skróci się czas studiowania.
Inne ważne zmiany to m.in. lista ostrzeżeń. Resort co roku w maju będzie publikował czarną listę uczelni, które łamią prawo. Od 2014 r. najlepsi studenci mają otrzymywać stypendia naukowe już na pierwszym roku, a nie jak obecnie na drugim. – Im więcej form pomocy na pierwszym roku, tym lepiej, bo to wtedy student ponosi najwyższe koszty i nie ma czasu na pracę – mówi Kita.
Kazimierz Sedlak, dyrektor z firmy doradztwa personalnego Sedlak & Sedlak, uważa, że połączenie studiów z praktyką powinno poprawić sytuację absolwentów na rynku pracy. Podkreśla jednak, że w kształceniu na poziomie wyższym musi dominować wiedza, a uczelni nie można zamienić w szkoły zawodowe.
Tendencja do nadmiernego eksponowania roli rynku pracy w kształceniu wyższym budzi wątpliwości prof. Jerzego Woźnickiego, prezesa Fundacji Rektorów Polskich. – O miejscach pracy nie decyduje uczelnia, ale sytuacja gospodarcza – podkreśla.
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA