Świat

Koniec Ameryki WASP-ów

Barack Obama
AFP
Po raz pierwszy w historii protestanci przestali stanowić większość w amerykańskim społeczeństwie
Tę ważną zmianę potwierdza raport opublikowany przez waszyngtoński think-tank Pew Forum on Religion and Public Life. Z badań wynika, że protestanci stanowią dziś 48 procent społeczeństwa. W 2007 roku było ich jeszcze 53 procent.
Protestanci stanowili większość w amerykańskim społeczeństwie od samego początku – czyli od momentu gdy na dzisiejszym terytorium USA zaczęli osiedlać się pierwsi purytanie. Ich procentowy udział zmniejszał się jednak stopniowo w ciągu minionego półwiecza. Jeszcze w latach 60. ubiegłego stulecia dwie trzecie Amerykanów deklarowało przynależność do któregoś z kościołów protestanckich. Trend ten ma już swoje przełożenie na życie polityczne. W obecnej kampanii prezydenckiej żaden z czterech głównych kandydatów nie jest już WASP-em, czyli białym protestantem pochodzenia anglosaskiego (od white anglo-saxon protestant). Republikanin Mitt Romney jest mormonem, jego partner i kandydat na wiceprezydenta Paul Ryan oraz obecny wiceprezydent Joe Biden – katolikami, a prezydent Barack Obama, jedyny protestant, jest Afroamerykaninem. Jeszcze wyraźniej widać zmiany w Sądzie Najwyższym, w skład którego wchodzi dziś sześcioro katolików i troje Żydów.
Część naukowców uważa, że raport w większym stopniu odzwierciedla zmiany w świadomości społecznej niż rzeczywiste przesunięcia demograficzne. Profesor John Green z University of Akron (stan Ohio) uważa, że jesteśmy świadkami znikania stygmatu „bezbożników" nakładanego na osoby niedeklarujące przynależności do któregoś z kościołów. „Wiele osób, które i tak nigdy nie były praktykujące, nie czuje dziś żadnej presji przy deklarowaniu, że nie należą do żadnego z kościołów" – mówi Green. Z kolei liczba katolików, zasilanych przez imigrację z Ameryki Łacińskiej, niewiele się zmieniła i wynosi 22 proc. Natomiast do prawie 20 procent, z 15,3 proc. przed pięciu laty, wzrosła liczba ludzi niedeklarujących przynależności do żadnego kościoła. To trend, który będzie się pogłębiał, bo wśród najmłodszych Amerykanów, poniżej 30. roku życia, formalnego związku z żadnym z wyznań nie ma już co trzecia osoba. Mimo tych wszystkich zmian USA nie przestały być krajem ludzi wierzących, a uczestnictwo w praktykach religijnych w ciągu minionych pięciu lat nawet rosło. Z około 33 milionów dorosłych Amerykanów nienależących do żadnego kościoła, aż dwie trzecie deklaruje, że wierzy w Boga. Tylko sześć procent badanych określa się jako ateiści i ta grupa niewiele powiększyła się w ciągu minionych pięciu lat. Niemniej jednak w grupie osób nieprzyznających się do żadnych afiliacji z zorganizowanymi formami kultu istnieje dużo większe przyzwolenie dla aborcji, małżeństw gejowskich i innych kwestii społecznych wiązanych z ruchem liberalnym. Ta grupa też w ogromnej większości głosuje na demokratów. Raport Pew wręcz sugeruje, że w przyszłości będą oni stanowić dla tej partii podobną bazę wyborczą, co konserwatywni ewangelicy dla republikanów.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL