fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

„Rzeczpospolita” pisała. 1920: Żeromski na probostwie w Wyszkowie

Stefan Żeromski z prof. Ferdynandem Ruszczycem, Adamem Grzymałą-Siedleckim i fotoreporterem, z licznymi przygodami dojechali prawdopodobnie 19 sierpnia samochodem II Oddziału Inspektoratu Generalnego Armii Ochotniczej do Wyszkowa. W probostwie zastali już gen. Stanisława Hallera z francuskim ambasadorem Jules'em Jusserand'em. Wszyscy wysłuchali opowieści ks. proboszcza Mieczkowskiego o „tymczasowym rządzie polskim" z Marchlewskim, Dzierżyńskim, Konem i Próchniakiem, który za swą siedzibę do czasu zdobycia Warszawy wybrali wyszkowskie probostwo.
Opowiadanie Żeromskiego znane jest kilku pokoleniom Polaków mimo, że w okresie rządów komunistycznych objęte było zapisem cenzury. Natomiast zupełnie zapomniane pozostały dwie niepodpisane informacje pod jednym tytułem „Bolszewicy w Wyszkowie", które ukazały się w 67 numerze „Rzeczpospolitej" z 21 sierpnia 1920 r. Trudno ustalić, której autorem był Adam Grzymała-Siedlecki a której Stefan Żeromski?
Autor pierwszej z nich napisał: „...W rozmowie z wybitnym obywatelem miejscowym (Wyszkowa – przyp. M.K.) Marchlewski i Dzierżyński zapowiedzieli jednoczesny wybuch rewolucji komunistycznej w Warszawie, prowadzonej przez kilka tysięcy komunistów warszawskich, a rewolucjoniści zaatakują z tyłu wojska polskie walczące z wojskiem sowieckim na froncie. Po wejściu do Warszawy zaprowadzone zostaną porządki komunistyczne w całej Polsce, burżuazja będzie wyrżnięta, a zaraz potem czas zemsty, rząd, podłą ententę wspomagającą plutokrację polską, nastąpi. Przede wszystkim zemsta zwróci się przeciwko Francji, a pewnym etapem tej zemsty będzie wybuch rewolucji Spartakowców, którzy są całkiem gotowi do akcji i czekają tylko na hasła./.../
W czasie tygodniowego pobytu swego bolszewicy zabrali wszystkie konie z powiatu i zrujnowali całą wielką własność. Z dworów pozabierano wszystko: odzież, meble, majątek Rybienko doszczętnie zniszczono, a na pożegnanie, wedle zwyczaju bolszewickiego, kałem zanieczyszczono."
Fragment drugiej relacji: „Na probostwie w Wyszkowie dn. 15 o godz. 12-ej w nocy zainstalował się złożony z przewodniczącego Juliana Marchlewskiego oraz członków: Feliksa Dzierżyńskiego, Feliksa Kona i Edwarda Próchniaka. Jeden z członków rządu, Józef Unszlicht, nie przyjechał z powodu złamania nogi w Białymstoku.
Natychmiast po przyjeździe „rządu" został dlań oddany lokal d-cy armii, który, zarówno jak i pozostali wojskowi, akcentowali specjalną kurtuazję w stosunku do członków „rządu". Wartę przed mieszkaniem „rządu" trzymali komuniści polscy. /.../
W Wyszkowie rozlepiono na ulicach odezwę komunistyczną tzw. . Ta bezczelna odezwa, napisana haniebną polszczyzną, z błędami ortograficznymi, obiecywała Polsce . Odezwę podpisał Tymczasowy Rewolucyjny Komitet Polski oraz przewodniczący: Marchlewski, członkowie: Dzierżyński, Kon, Próchniak i  Unszlicht."
W opowiadaniu „Na probostwie w Wyszkowie" Żeromski nie wymienia ani razu Próchniaka i Unszlichta. W zakończeniu opowiadania Żeromski napisał: „Na odgłos strzałów, rozlegających się za Bugiem, dr Julian Marchlewski, jego kolega Feliks Dzierżyński, pomazany od stóp do głów krwią ludzką, i szanowny weteran socjalizmu Feliks Kon – dali drapaka z Wyszkowa".
Wybór z książki Macieja Kledzika "Rzecz o „Rzeczpospolitej" i przygotowywanego drugiego jej wydania
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA