fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Parlament Europejski odrzucił umowę ACTA

Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Jerzy Haszczyński
Przeciw zapisowi umożliwiającemu przekazywanie danych osobowych koncernom za nawet drobne naruszenie własności intelektualnej było 478 posłów, za - 39 posłów, wstrzymało się od głosu 165 posłów
Wynik był o tyle do przewidzenia, że wszystkie zaangażowane komisje parlamentarne odrzuciły ACTA podczas wcześniejszych głosowań. - W tym ostatecznym starciu po raz kolejny pokażemy naszą zgodność i raz na zawsze odeślemy ACTA ad acta - mówiła polska europosłanka Lidia Geringer d'Oedenberg. podczas plenarnej debaty nad ustawą.
- Wygrało przekonanie, że własność intelektualna nie może być egzekwowana z naruszeniem pewnych podstawowych zasad, które gwarantują wolny i otwarty Internet - komentuje Katarzyna Szymielewicz z Fundacji Panoptykon. Fundacja była jedną z najbardziej zaangażowanych instytucji w nagłośnienie problemu, który spowodował masowe demonstracje przeciwników na ulicach europejskich miast w styczniu 2012 roku. W efekcie do Komisji Petycji PE trafił sprzeciw podpisany przez 3 mln obywateli.
- Decyzja eurodeputowanych w tej sprawie świadczy o ich ogólnym stosunku do wolności w Internecie: o wyborze pewnej filozofii regulacyjnej, która prawa użytkowników stawia na pierwszym miejscu - uważa Szymielewicz.
Według Lidii Geringer d'Oedenberg najbardziej kontrowersyjne w ACTA są jej niejasne i niedoprecyzowane definicje tj. jak skala komercyjna użycia dzieł, zbyt szeroki zakres obejmujący również piractwo w sieci. ACTA stała się symbolem zagrożeń dla wolności słowa, prywatności i innych praw internautów choć sama umowa nie nakładała wprost tego typu ograniczeń. Ale praktyki, jakie na jej mocy stałyby się dopuszczalne, mogły niepokoić: to przekazywanie danych użytkowników i poważne sankcje za nawet drobne naruszenia prawa własności intelektualnej, wymierzane miały być w ramach przyspieszonych procedur.
- To mogłyby wywrzeć mrożący efekt na twórczość i codzienne działania komunikacyjne użytkowników - uważa szefowa Panopykonu. - ACTA zmierzała do zabetonowania porządku prawnego, który już dziś na pierwszym miejscu stawia komercyjne interesy jednej branży przemysłu.
Z kolei Geringer d'Oedenberg zauważa, że potrzebne są klarowne przepisy chroniące prawo autorskie na poziomie międzynarodowym, szczególnie takie, które ochronią twórców przed naruszeniami głównych podróbkowych potęg takich jak Chiny, z których pochodzi 60% nielegalnych towarów. - Ale tego problemu ACTA nie rozwiązuje - zaznacza europosłanka.
Według Szymielewicz rozstrzygnięcie PE   dowodzi, że głos obywateli może być usłyszany także w Brukseli. - Może realnie wpłynąć na politykę międzynarodową w kluczowych dla nas sprawach - zaznacza.
ACTA powróci jeszcze do Parlamentu wzmocniona wyjaśnieniami Komisji Europejskiej po tym, jak Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wyda swoją opinię. Los jej jednak wydaje się być przesądzony. - Ale podobne inicjatywy będą powracać - przestrzega Szymielewicz. - Już na jesieni ruszą prace nad dyrektywą UE poświęconą egzekwowaniu prawa własności intelektualnej.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA