fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

W sieci opinii

Stefan Bratkowski o SLD: Wraca stary aparat, ale "smarksizm" nie jest lepszy

W Sieci Opinii
Stefan Bratkowski porzucił na chwilę groteskowe rozważania o faszyzmie w PiS i oddaje się dywagacjom o filozofii lewicowo-eseldowskiej
 
Rzeczywiście, powrót Leszka Millera do kierowania SLD nie musi niczego dobrego tej partii wróżyć. Nie dlatego, że ktoś mu wypomni wożone radzieckie pieniądze czy podróże Ałganowa, z urzędu (sekretarza ambasady) szefa radzieckiej siatki na Polskę, do Skierniewic Millera (kryptonimy – „Olin”, „Minim”, „Kat” – nadaje ktoś taki swoim „kontaktom”, czy te „kontakty” wiedzą, czy nie). To naprawdę dziś bez znaczenia – podpisywał akt wejścia Polski do Unii Europejskiej. Natomiast była klasa panująca „realnego socjalizmu” przeszła na kapitalizm i tylko trochę dawnego aparatu partyjnego głosuje na SLD, z towarzyskiego raczej przywiązania. To dzisiaj górna część warstwy średniej, ludzie zamożni, bywa że utalentowani biznesmeni, a i świeży lewicowiec Palikot jest podobno jednym z najbogatszych ludzi kraju.

Bratkowski uważa, że SLD i Palikot będą prowadzili licytację o wyborcę.


Przyciągną do perspektywy karier inteligentną młodzież, lepszy materiał na karierowiczów. Tacy jednak zezują raczej na Palikota, bo innej oferty nie ma. W powietrzu jest lewicowo, a każda młodzież - także ta - szuka ideałów lub karier. Oni tylko nie wiedzą, że gdyby zastosować recepty, jakie sobie wyobrażają, zamiast karier mieliby powtórkę z rozrywki. To pokolenia bez doświadczenia komunizmu, PRL-u… I bez żadnej wiedzy o gospodarce, ot, klasyczni rewolucjoniści na utrzymaniu rodziców. Z hasłami „sprawiedliwości społecznej” oskarżają bezlitosny kapitalizm, ale nawet nie znają Marksa, nawet w minionej karykaturze. Nie wiedzą, że dla „dyktatury proletariatu” trzeba by znaleźć proletariat. Są dziś nim wyłącznie studenci po niepotrzebnych nikomu studiach. Już Marcuse głosił studentów ostatnią klasą rewolucyjną. Zorganizowany smarksizm, który deklaruje, że mu bliżej do PiS-u jako obrońców ludu niż do Platformy, też nie jest żadną alternatywą. Walka klasowa z zamożnymi rodzicami jest może jakąś ideologią, ale wśród powszechnej obojętności mija bez szelestu w mediach, nawet w tych, co to szczują wszystkich przeciwko wszystkim.

No właśnie, dziś prawdziwej lewicy już nie ma. Może zatem pora wrócić do XIX wiecznej Anglii?

Dziś nie łatwo być szczerą lewicą: „lud” wcale nie chce być ludem, „warstwy niższe” – warstwami niższymi. Do młodzieży tych warstw jednak trafiają hasła i zamiary rrrewolucyjne, bo najzdolniejsi chcą szybko w górę. Nie dowiadują się oni, że marksizm był ponad sto lat ciężką chorobą lewicy, którą skaził uproszczonymi, fałszywymi wizjami jutra. W krajach, gdzie zapanował, jak u nas,wyparł ze świadomości ludzkiej nawet wyobrażenie normalnej lewicy – tej sprzed Marksa i obok marksizmu. Opowieści o prawdziwej lewicy brzmią dziś jak bajki o żelaznym wilku! Ale w XIX wieku inteligentni ludzie, nazywający siebie „socjalistami”, przejęci „kwestią socjalną”, zakasywali rękawy i ówczesnym warstwom niższym w Anglii pomagali uczyć się, organizować, tworzyć własne instytucje postępu.

Bratkowski podsumowuje Na razie wraca aparat. Smarksizm też nie lepszy. W Polsce i wieś nie ma swojej partii. Partia chłopska doświadczeniem grójeckich plantatorów owoców z ich własną spółką handlową, spółką zbytu, przekonała by chłopów polskich, że warto się zrzeszać i nie oddawać połowy ceny detalicznej swych produktów Niech smarksiści znają swoje miejsce w szeregu. To się dopiero nazywa powrót do prawdziwych korzeni lewicy. Obawiamy się, że w tej lewicowości redaktor Bratkowski jest lepszy niż Sławomir Sierakowski.
Źródło: ROL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA