fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Obyczaje

Hiszpańskie lato ze strajkami

archiwum prywatne, Filip Frydrykiewicz F.F. Filip Frydrykiewicz
Turystów wybierających się do Hiszpanii, zwłaszcza na Baleary, czekają nieprzyjemne niespodzianki - związkowcy zapowiadają serię strajków na lotniskach i nie tylko. Brytyjscy turyści już się wystraszyli
Cztery tysiące kierowców autobusów, którzy przewożą turystów na Majorce, Menorce, Formenterze i Ibizie zagroziło, że jeśli nie dostaną natychmiast zaległych podwyżek płac  oraz wyrównania za godziny nadliczbowe, to 20 lipca rozpoczną serię strajków. Zaległości  wypłat sięgają 1 stycznia 2010 roku. Wtedy także zostały zamrożone ich pensje.
Kierowcy autokarów nieprzypadkowo wybrali termin. 20 lipca wypada w piątek i jest tradycyjnie dniem największego natężenia ruchu turystycznego - tak dla hoteli, jak i dla restauratorów. Wstrzymanie przewozów może zmienić ten dzień horror, grupy przyjezdnych utkną na lotniskach, inni nie będą mogli się tam dostać, bo podczas strajku  mają być świadczone jedynie minimalne usługi.
W Hiszpanii strajki najczęściej są jedno-, bądź dwudniowe i powtarzają się trzy-, cztery razy w miesiącu. Organizatorami protestów są dwa związki zawodowe UGT i  komunistyczny Comisiones Obreras.
Ich zapowiedź rozwścieczyła hotelarzy i regionalne władze Balearów. Wskazują oni, że w sytuacji kryzysu ekonomicznego i rekordowego bezrobocia organizowanie strajków jest dowodem nieodpowiedzialności. Po tych informacjach brytyjskie biura podróży, podaje „Daily Mail", odnotowały spadek rezerwacji, a niektórzy turyści wycofują się z wyjazdów bo przestraszyła ich perspektywa wakacyjnych kłopotów.
Akcja związkowców jest zgodna z hiszpańskim prawem, które nakazuje zgłoszenie planów strajkowych z wyprzedzeniem. Potem zdarza się, że ostatecznie do strajków nie dochodzi, bo strony doszły do porozumienia podczas negocjacji.
Tyle, że w Hiszpanii związkowcy są zdesperowani. Przerwy w pracy planują także lekarze, którzy ogłosili strajk bezterminowy od 20 lipca. Na ten dzień zapowiedziano również w całym kraju wielkie demonstracje przeciwko programowi oszczędnościowemu rządu.
Kolejne przerwy w pracy zapowiadają również piloci Iberii. Do niedzieli potrwa obecna ich akcja ostrzegawcza. Z tego powodu Iberia została zmuszona do odwołania 240 lotów dziennie. W ciągu 7 dni ma to być nawet 1500 lotów, które nie przewiozą 200 tys. pasażerów. W akcji protestacyjnej bierze udział 1,9 tys. pilotów.
Według informacji rzecznika Iberii Jaime Pereza Guerry, strajk będzie kosztował przewoźnika przynajmniej 30 mln euro. Piloci oraz personel pokładowy protestują przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego z 55 do 65 lat. Związki BASSA, Cabin Crew 89 oraz Balpa zapowiadają, że jeśli ich żądania nie zostaną uwzględnione, a wiek emerytalny nie będzie obniżony, akcje protestacyjne będą powtarzane przez całe wakacje.
Do protestów przygotowują się również pracownicy techniczni lotnisk oraz obsługa pasażerów. Oni z kolei nie chcą zgodzić się na prywatyzację portów lotniczych w obawie przed utratą pracy po przejęciu firm przez nowych właścicieli. Daty przerw w pracy, jakie zostały wyznaczone, to 30 czerwca, oraz 1, 2, 3, 15 i 31 lipca oraz 1, 15 i 31 sierpnia. Szacuje się, że w tym czasie ruch na lotniskach hiszpańskich obejmie 100 tys. osób dziennie. Przy tym na wielkich lotniskach obsługujących przede wszystkim turystów - w Alicante, Maladze i na Wyspach Kanaryjskich ruch może być wręcz sparaliżowany.
Rząd przyjmie twardą postawę wobec wszystkich, którzy swoje problemy chcą przenieść na turystów. Nie jest wykluczone, że na pomoc zostanie wezwane wojsko.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA