fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

Polacy coraz lepiej ubrani w pracy

OLIVIER JANIAK
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Czasy niechlujnych strojów w pracy i zgniłozielonych garniturów powoli odchodzą. Choć daleko nam jeszcze do Francuzów, znajdujemy się obecnie w tej „lepszej" części Europy pod względem ubioru – twierdzą eksperci Work Express
Coraz więcej pieniędzy wydajemy na wyposażenie naszej szafy. Nic dziwnego – w pracy spędzamy większość dnia i chcemy się profesjonalnie prezentować. Biurowy strój odbiega jednak od standardu pokazu mody - ma być przede wszystkim zgodny z charakterem firmy, którą reprezentujemy, stosowny do wykonywanych przez nas obowiązków oraz schludny. Na więcej mogą sobie pozwolić przedstawiciele np. agencji reklamowych. I to raczej ci na stanowiskach kreatywnych.
W kwestii doboru garderoby często kierujemy wzorami podsuwanymi przez telewizję. - Liliowy krawat wkroczył na polskie spotkania biznesowe dopiero, kiedy po raz pierwszy założył go Piotr Kraśko. „Klony" garniturów i krawatów Kamila Durczoka znajdziemy w każdym centrum handlowym w Polsce. Fryzura Macieja Kurzajewskiego sprzed czterech lat jest dotąd obowiązującym kanonem nawet dla tych, na których taki „stroszypiórek" wygląda żałośnie, bo mają cztery włosy na  centymetr kwadratowy – mówi Artur Ragan, rzecznik prasowy agencji doradztwa personalnego Work Express.
Kobiety mają nieco więcej swobody w kwestii ubioru, co paradoksalnie je często gubi. – W pogoni za modą tracą umiar. Zdarza się, że na spotkaniach dekoncentrują wyglądem oraz duszącym zapachem perfum – przekonuje Artur Ragan. Kluczowe jest bowiem odpowiednie zgranie elementów ubioru i dodatków. Na oficjalne spotkania powinno się zakładać tylko jeden fragment biżuterii, np. kolczyki, rezygnując z naszyjnika. Warto też porzucić krzykliwe kolory na dużych powierzchniach stroju i bardzo krótkie spódnice i głębokie dekolty.

Sztywny Niemiec, nonszalancki Francuz

Niemcy są wyjątkowymi formalistami w kwestii stroju. W niektórych firmach od dawna obowiązuje szczegółowy dress-code, a pracownicy noszą specjalne uniformy. W niemieckich biurach prym wiedzie kolor czarny, szary, brązowy oraz niebieski.
U naszych zachodnich sąsiadów szczególnie muszą uważać na siebie kobiety. Panie nie mogą odsłaniać w pracy swoich nóg, ani dekoltów. Niewskazany jest także mocny makijaż, czy buty na obcasie powyżej 6 centymetrów. Powód? Nie mogą dekoncentrować w pracy swoich współpracowników. - Niemcy generalnie trzymają się klasycznego stroju biznesowego, grzesząc często zupełnym brakiem fantazji, ale to oni „trzymają europejską średnią" – zauważa Tomasz Hachuła, key account manager Work Express.
Francuzów natomiast cechuje nonszalancją, lecz bardzo dokładnie przemyślana. - Co ciekawe, u Francuzów różnicuje pod względem ubioru region, z którego pochodzą. Nie oczekujmy, że Francuzi z południa przyjdą na spotkanie służbowe pod krawatem. Generalnie jest to grupa, która nie nosi ani garniturów, ani krawatów, tylko luźniejsze stroje, mniej formalne. Natomiast w grę wchodzą tylko markowe ubrania. Duże znaczenie ma także wiek. Młodsi ubierają się albo bardzo modnie, albo niechlujnie, ale najczęściej jest to wystudiowana nonszalancja. Starsi pracownicy, w wieku 50+ noszą stroje raczej eleganckie, bez względu na okoliczności.
Co ciekawe, Francuzi w ogóle nie zwracają uwagi chociażby na dodatki. W przeciwieństwie do Polaków, nie zastanawiają się, czy buty będą pasowały do torebki i odwrotnie. Lubują się z kolei w biżuterii, nawet panowie często noszą na sobie markowe ozdoby, od sygnetów po bransolety.
Źródło: ekonomia24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA