fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Czy Wallenberga zgubiło złoto?

ROL
Nowa biografia bohaterskiego dyplomaty ujawnia nieznane okoliczności jego aresztowania przez Sowietów
Korespondencja ze Sztokholmu

Autor wydanej w Szwecji biografii, ekspert od spraw rosyjskich Bengt Jangfeldt, twierdzi, że powodem kłopotów z wyjaśnieniem losów zaginionego w 1945 r. dyplomaty mogły być znaczne ilości złota, jakie znaleźli przy nim Rosjanie.

Kiedy Armia Czerwona była o krok od zdobycia Budapesztu w styczniu 1945 roku, Wallenberg, który uratował kilkadziesiąt tysięcy węgierskich Żydów,  zamierzał przedostać się do oddalonego od stolicy Węgier o 200 km Debreczyna. Chciał się tam spotkać z radzieckim dowódcą, marszałkiem Rodionem Malinowskim, a potem wrócić do Szwecji. Do Debreczyna jednak nie dotarł. Po drodze Szweda wraz z kierowcą Vilmosem Langfelderem zatrzymali sowieccy żołnierze. W dwudrzwiowym studebakerze, którym jechali, Sowieci znaleźli między 15 a 20 kg złota i biżuterii. Cenny ładunek ukryty był w zbiorniku na paliwo.
W samochodzie Wallenberga Sowieci znaleźli około 20 kg złota i biżuterii
– Znaczne ilości złota mogły być okolicznością, która przyczyniła się do tego, że Sowieci nie poprzestali na przesłuchaniu Wallenberga i zdecydowali się na tak poważny krok jak aresztowanie dyplomaty z neutralnego kraju – mówi „Rz" autor biografii Bengt Jangfeldt. Sowieci mogli podejrzewać Wallenberga o współpracę z Niemcami, myśląc, że złoto pochodzi od nazistów, a dyplomata usiłuje je ukryć przed Armią Czerwoną. Tymczasem złoto i wartościowe przedmioty należały do osób, które chciały ocalić swój dobytek przed zrabowaniem go przez okupantów. Zdaniem autora biografii Sowieci nie uwierzyli dyplomacie, którego podejrzewali też o szpiegostwo na rzecz aliantów.
Szwedzka placówka dyplomatyczna, podobnie jak inne neutralne poselstwa, deponowała dobytek i własność Żydów (zresztą nie tylko obywateli Węgier) – prywatnych osób oraz firm. „Jesienią 1944 roku do szwedzkiego przedstawicielstwa w Budapeszcie napłynęło wiele wniosków o możliwość przekazania do dyspozycji placówki różnych obiektów" – pisał w raporcie do sztokholmskiego MSZ Lars Berg, pracownik poselstwa. Celem było ratowanie własności, którą w przeciwnym wypadku splądrowaliby Niemcy lub Sowieci. Według Jangfeldta Wallenberg i właściciele dobytku ocenili, że placówka nie była bezpieczna, dlatego Szwed chciał wywieźć najcenniejsze przedmioty.
Rzeczywiście, szwedzkie poselstwo zostało splądrowane przez Sowietów trzykrotnie. Rosjanie rozbili sejfy dynamitem – wspominał Lars Berg w wywiadzie radiowym. Berg napisał w 1949 r. książkę o wydarzeniach w Budapeszcie, o rabunkach i gwałtach popełnianych przez Niemców i Sowietów. Po dwóch tygodniach od ukazania się dokumentu książka znikła z księgarń – ktoś wykupił cały nakład.
Od okupacji Węgier przez Niemcy w marcu 1944 r. w ciągu zaledwie siedmiu tygodni eksterminowano niemal pół miliona węgierskich Żydów. W lipcu 1944 r. rząd w Sztokholmie oddelegował młodego dyplomatę do Budapesztu z zadaniem ratowania ćwierć miliona pozostałych przy życiu Żydów. Akcję finansowali Amerykanie.  Wallenberg blisko 10 tysiącom osób wystawił szwedz- kie paszporty. Żydów umieszczał w domach objętych immunitetem. Około 300 – 400 osób uczynił pracownikami placówki dyplomatycznej.
W swojej książce Jangfeldt stwierdza, że równie istotne jak akcja ratunkowa było zbudowanie przez Wallenberga ochronnej sieci kontaktowej dla Żydów, zorganizowanie opieki lekarskiej i dystrybucji żywności. Zadbał też o stworzenie dla Żydów domu dziecka i domu opieki dla starców.
Fakt, że Wallenberg udając się do Rosjan, miał przy sobie znaczne sumy pieniędzy i dużą ilość kosztowności, potwierdza wiele osób. Reprezentant spółki zapałczanej wspominał, że Wallenberg wybrał się do Pesztu z teczką zawierającą „znaczną sumę dolarów i dużą ilość biżuterii". Fakt, że dyplomata miał przy sobie złote precjoza, pliki pengö (ówczesna waluta węgierska) oraz dużą ilość obcych walut potwierdzili ochroniarz Wallenberga Lajos Bajusz, a także jego kierowca Vilmos Langfelder.
Jesienią 1944 r. Sowieci już rozpoczęli zimną wojnę. Na Wallenberga, który otrzymywał pieniądze z USA na prowadzenie swojej działalności i miał kontakty w SS, padł cień podejrzenia. – Fakt, że złoto znikło, gdy aresztowano sekretarza szwedzkiego przedstawicielstwa, stanowił też powód do zaginięcia jego samego – ocenia szwedzki znawca służb wywiadowczych prof. Wilhelm Agrell. Jego zdaniem złoto skonfiskował sowiecki aparat bezpieczeństwa.
Dla sztokholmskiego MSZ ujawnienie informacji o złocie Wallenberga stało się „żenujące". W opinii eksperta od służb wywiadowczych jest niewiele dokumentów potwierdzających istnienie precjozów. Służby wywiadowcze unikają bowiem pozostawiania informacji delikatnej natury na papierze. Bengt Jangfeldt wysuwa tezę, że niepotwierdzone informacje na temat złota Wallenberga spowodowały pasywność sztokholmskiego MSZ wobec losów swojego rodaka w pierwszych latach po jego uprowadzeniu. Według Jangfeldta traktowano go jak outsidera, ponieważ Wallenberg nie był typowym dyplomatą, lecz biznesmenem i nie miano do niego pełnego zaufania. Sprawą dyplomaty MSZ zajęło się na poważnie dopiero w 1951 r.
– To wstyd – ocenia Jangfeldt. – Kiedy poszukiwania wreszcie rozpoczęto, poruszanie kwestii złota i kosztowności nie leżało już w interesie Szwecji. Obawa przed ujawnieniem „żenujących informacji" zdominowała postawę władz. Zdaniem prof. Agrella tłumaczyłoby to bierność szwedzkiego MSZ, które w latach 1945 – 1949 uczyniło niewiele, by wyjaśnić losy bohaterskiego dyplomaty. Pozostawiony własnemu losowi najprawdopodobniej zmarł on w sowieckim więzieniu w lipcu 1947 r.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA