fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Atomowy szczyt na Półwyspie

Tam już jest Korea Północna! Prezydent USA Barack Obama obserwował ten nieobliczalny i najbardziej zamknięty kraj świata ze strefy zdemilitaryzowanej. Odwiedził ją w przeddzień szczytu nuklearnego w Seulu, w którym odegra główną rolę
AFP, Jewel Samad Jewel Samad
Przywódcy ponad 50 krajów chcą uniemożliwić terrorystom zdobycie materiałów nuklearnych
Korea Południowa wprowadziła najwyższy poziom alarmu bojowego przed zaczynającym się dzisiaj dwudniowym szczytem bezpieczeństwa jądrowego. To największe spotkanie światowych przywódców w historii tego kraju. Ponad 50 z nich będzie obradować zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od granicy z uzbrojoną w broń atomową Koreą Północną.
Decyzje, jakie zapadną na szczycie, mają ułatwić walkę z nielegalnym przemytem materiałów jądrowych. – Jesteśmy szóstym krajem świata, jeśli chodzi o produkcję energii elektrycznej z atomu. Z jednej strony czujemy się zagrożeni przez broń jądrową, a z drugiej potrzebujemy bezpiecznej energii nuklearnej. Chcemy zrobić wszystko, aby zminimalizować ryzyko wykorzystania technologii jądrowej do złych celów – mówi „Rz" ambasador Republiki Korei w Polsce Young Sun Paek.
Z danych Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej wynika, że od 1993 do 2011 roku wykryto 2000 przypadków przemytu, kradzieży i zagubienia materiałów rozszczepialnych. 60 procent materiałów nie odzyskano. Tymczasem na świecie składowanych jest już 1600 ton wysoko wzbogaconego uranu i 500 ton plutonu, z czego można wyprodukować ponad 120 tysięcy bomb atomowych. Znaczna część tych materiałów znajduje się w Korei Południowej, która ma 21 reaktorów nuklearnych i planuje budowę kolejnych 10. Dlatego dwa lata temu podczas pierwszego szczytu w Waszyngtonie jednogłośnie zdecydowano, że kolejny odbędzie się w Seulu.

Nieobliczalny Kim

Ale zdaniem ekspertów chodzi także o wywarcie presji na Koreę Północną. – Szczyt oficjalnie nie dotyczy Korei Północnej, ale to zrozumiałe, że znajdzie się ona w centrum uwagi. I o to właśnie chodzi organizatorom takiego spotkania na Półwyspie Koreańskim – tłumaczy „Rz" Leonid Petrov z wydziału Studiów Koreańskich uniwersytetu w Sydney. Ekspert przypomina, że oba państwa koreańskie od czasu wojny w latach 1950 - 1953 znajdują się formalnie w stanie wojny. Korea Północna może już dysponować wystarczającą ilością materiałów nuklearnych do produkcji kilkunastu bomb jądrowych. Mimo dotkliwych sankcji Pjongjang nie zamierza zrezygnować z takiego uzbrojenia. Coraz bardziej izolowany reżim zaczyna się zachowywać nieobliczalnie. W marcu 2010 roku wojska północy zatopiły południowokoreański okręt, zabijając 46 marynarzy. Kilka miesięcy później cztery osoby zginęły podczas artyleryjskiego ataku z Północy na wyspę Jonpjong. Na początku marca władze w Pjongjangu zgodziły się wprowadzić moratorium na testy nuklearne, wzbogacanie uranu i próby z rakietami balistycznymi w zamian za amerykańską pomoc żywnościową. Ale już dwa tygodnie później zapowiedziały wystrzelenie na orbitę okołoziemską sztucznego satelity. Potwierdza to obawy analityków, że po śmierci Kim Dzong Ila, jego syn Kim Dzong Un, który przejął władzę, będzie kontynuował politykę konfrontacji. – Wystrzelenie satelity wymaga użycia rakiety balistycznej, a więc będzie to złamaniem moratorium. Na dodatek jeśli się uda, będzie dowodem, że Korea Północna potrafi nie tylko konstruować ładunek nuklearny, lecz także ma technologię do jego przenoszenia – tłumaczy Petrov.

Napięta atmosfera

Chiny, które są najbliższym sojusznikiem reżimu w Pjongjangu, już wyraziły zaniepokojenie planowaną próbą. Japonia zagroziła zestrzeleniem rakiety. Zdaniem ekspertów prawdopodobnie się jednak na to nie zdecyduje. Zniszczenie satelity mogłoby bowiem sprowokować reżim, a gdyby próba jego strącenia się nie udała, obnażyłoby to słabość japońskiej obrony. Szczyt w Seulu odbywa się więc w wyjątkowo napiętej atmosferze. Ale władze uspokajają, że są gotowe na każdą ewentualność. – W roku 1991 oba państwa zgodziły się na Półwysep Koreański bez atomu, ale Korea Północna nie dotrzymała obietnicy i zaczęła produkować broń jądrową. Staramy się rozwiązać ten problem przez rozmowy sześciostronne. Ale gdyby Korea Północna chciała użyć broni jądrowej, to też jesteśmy przygotowani na taką ewentualność – zapewnia ambasador Young Sun Paek.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA