fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polska dusza i niemiecki kościec

Rzeczpospolita
Z Grzegorzem Jarzyną rozmawia Jacek Cieślak
Rz: Pana ojciec miał na imię Horst. Kiedy przed laty pytałem, co znaczy pana pseudonim Horst Leszczuk, wspominał pan tylko o zapożyczonym z Gombrowicza nazwisku. Miał pan kłopot, żeby mówić o niemieckim pochodzeniu taty?Nie można o tym mówić, zapominając, że przed wojną Śląsk był podzielony. W Chorzowie miałem 500 metrów do przedwojennej polsko-niemieckiej granicy. Jeden przystanek tramwajem. Dlatego takie historie jak mojej rodziny na Śląsku zdarzały się często. Mój ojciec miał na imię Horst, ale nie lubił swojego imienia. Jego prawdziwe nazwisko brzmiało Jarzina, bo rodzina przybyła na Śląsk z Austrii. Tata zmienił je na Jarzyna i zawsze używał imienia Józef.Czy pseudonim Horst Leszczuk miał oznaczać polsko-niemieckie wychowanie?Ojciec nie lubił niemieckiego imienia również dlatego, że rówieśnicy używali go, by mu dopiec. Ale dla mnie było ono synonimem fundamentu, czegoś stałego, na pewno wychowania, które odebrałem. Horst kojarzył mi si...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA