fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Polki mają babcie, Niemki wysokie zasiłki

Rzeczpospolita
Paulina Bednarz-Łuczewska, socjolog
Rz: Prowadzi pani badania, jak wielodzietne Polki i Niemki godzą rodzinę z pracą. Co łączy polskie i niemieckie matki?
Rozmawiałam z kobietami ze środowisk wielkomiejskich, które mają troje lub więcej dzieci, a przy tym osiągnęły sukces zawodowy. Wszystkie chcą zarazem w pełni przeżywać macierzyństwo, jak i czerpać satysfakcję z pracy zawodowej. Ale rzeczywistość jest nieubłagana i trzeba zapłacić jakąś cenę. Ciekawym odkryciem było dla mnie, że ta cena wcale nie musi być wysoka – często jest to na przykład rezygnacja z gotowania w domu czy z idealnego porządku.
Co pomaga łączyć pracę z wychowywaniem dzieci?
Przede wszystkim przewidywalność godzin pracy: to pomaga zorganizować dzień w skomplikowanym przedsiębiorstwie, jakim jest rodzina. Potrzebne są także silna motywacja i wsparcie otoczenia.
Kobiety nie skarżyły się, że dzieci przeszkodziły im w karierze?
Pojawianie się kolejnych dzieci wpływało na rozłożenie kariery w czasie, ale niekoniecznie na osiąganie zamierzonego celu. Moje respondentki mają w sobie niezwykłą siłę psychiczną. Może dlatego, że wciąż muszą tłumaczyć, czemu nie pasują do stereotypu matki, która całe życie poświęciła domowi, ani do obrazu niezależnej kobiety sukcesu, której ani się śni udręka z pieluchami. Muszą też bronić się przed utrwalonym w obu krajach stereotypem rodziny wielodzietnej jako patologii społecznej. Często niepytane zapewniają, że dzieci były planowane. W Niemczech trójka dzieci to już „za dużo”, w Polsce – czwórka.
Czemu trudno nam uznać wielodzietność za coś normalnego?
Podstawowy powód jest taki, że myślimy o dzieciach w kategoriach ekonomicznych. Sądzi się, że nadejście kolejnego jest krzywdą dla pierworodnego, bo obniża jego status materialny. Paradoksalnie dotyczy to najczęściej osób zamożnych. Spotkałam się z argumentem, że nie można mieć trzeciego dziecka, bo na tylnym siedzeniu nie zmieszczą się trzy foteliki. To akurat nieprawda – odpowiednie modele polecają fora dla wielodzietnych. Ale cztery w standardowym samochodzie rzeczywiście się nie mieszczą.
Raport ONZ na temat dyskryminacji płci wskazuje, że kobietom w Polsce trudniej, niż w innych krajach europejskich pogodzić wychowywanie dzieci z pracą i może to być przyczyną emigracji. Czy w Niemczech łatwiej jest być matką?
W Polsce mniej jest promacierzyńskich rozwiązań prawnych. W Niemczech łatwiej o miejsce w przedszkolach i są one dłużej otwarte. Przyjmując kobietę do pracy nikt nie zapyta o plany rodzinne. Zasiłki wychowawcze dla matek są wysokie, by kobieta nie obawiała się, że urodzenie dziecka pogorszy jej status materialny. Dobrze rozwinięta jest też opieka zdrowotna nad ciężarną. Natomiast w Niemczech prawie całkowicie zanikł – wciąż obecny w Polsce – zwyczaj pomocy w opiece nad dziećmi ze strony babć i dziadków.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA