fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Oby rynek stał się przewidywalny, ceny stabilne, a przepisy prostsze

Rzeczpospolita
Czego życzą sobie pośrednicy i deweloperzy, zarządcy nieruchomości i rzeczoznawcy majątkowi z okazji świąt i kończącego się 2007 roku? Odpowiedź brzmi: rynku bez ciągłej huśtawki podaży i popytu, cen, dostępności i kosztów kredytów hipotecznych, stabilizacji, przewidywalności, słowem – normalności
Bardzo istotnym życzeniem również dla wszystkich jest uproszczenie przepisów związanych z obrotem nieruchomościami, zagospodarowaniem przestrzennym, prawem budowlanym i co chyba najbardziej istotne, systemem podatkowym.
– Prostota, jasność i co najważniejsze, stabilność tych przepisów są niezbędne do tego, aby przeciętny zjadacz chleba nie musiał zatrudniać do sprzedaży swojego mieszkania sztabu doradców z różnych branż – mówi Przemysław Szkutnik z trójmiejskiego oddziału Ober-Haus.
– Z drugiej strony życzę pośrednikom, aby obrót nieruchomościami zawsze odbywał się z udziałem pośrednika. A cóż mogą sobie i swoim klientom życzyć pośrednicy? Normalności i stabilizacji cen. To, co działo się na rynku w ostatnim czasie, to jakiś obłęd, niesamowita i chyba niespotykana nigdy dotąd huśtawka podaży i popytu, cen, dostępności i kosztów kredytów hipotecznych itd., a przede wszystkim stabilizacji i przewidywalności rynku – mówi Przemysław Szkutnik. Jak wiadomo, cena nieruchomości jest pochodną wielu czynników. Na jej wielkość wpływały szczególnie w 2007 roku: ceny działek, ceny materiałów budowlanych, koszty robót budowlanych, zysk dewelopera oraz koszty i dostępność uzyskania kredytów hipotecznych. – W zasadzie nie brano pod uwagę zasadniczego elementu – cena nieruchomości powinna być również, a może przede wszystkim, pochodną zasobności naszych portfeli. Życzę zatem wszystkim, aby ten czynnik był również brany pod uwagę przez „magiczną lub niewidzialną rękę rynku” – mówi Przemysław Szkutnik. Także inni pośrednicy życzyliby sobie, by coraz więcej klientów korzystało z usług biur nieruchomości i aby jak najczęściej dochodziło do transakcji o wielkiej wartości. Oznaczać to będzie bowiem, że klienci są zamożni, a dzięki nim pobierający swój procent od owych wielkich transakcji pośrednicy także będą stawać się coraz majętniejsi. – Życzylibyśmy sobie także, aby klienci zawsze byli zadowoleni z naszej pracy i doceniali kompleksową obsługę, a w konsekwencji, aby wizerunek pośrednika był lepszy w oczach ich klientów – mówi Radosław Machnik z biura nieruchomości Północ w Krakowie. – Dodać można do tego bardzo ważne życzenie, aby popyt na nieruchomości cały czas się zwiększał, a jednocześnie, żeby ceny nieruchomości były coraz bardziej dostępne dla wszystkich. I koniecznie, aby było coraz więcej uchwalonych planów zagospodarowania miast, bo to w dużej mierze hamuje rozwój – dodaje. Także Marcin Jańczuk, dyrektor ds. rozwoju w warszawskiej agencji Polanowscy Nieruchomości, uważa, że zapewne cała branża życzy sobie ucywilizowania rynku pośrednictwa, co oznacza podniesienie jakości usług, a tym samym zawodu pośrednika. Będzie to z korzyścią zarówno dla branży, jak i klientów. – Wszystkim pośrednikom życzę satysfakcjonującej i owocnej współpracy z klientami i stabilizacji na rynku nieruchomości oraz szczęścia, bo bez niego nawet bogate doświadczenie i wiedza nie zagwarantują oczekiwanych efektów – mówi Marcin Jańczuk. – Życzę wszystkim, aby nowy rok przyniósł widoczną poprawę w zakresie gospodarki, stabilne prawo, przyjazne kredyty – nie tylko w reklamach, leasing nieruchomości – z prawdziwego zdarzenia, no i oczywiście stały wzrost finansów osobistych i kapitałów firmowych. Spełnienie tych skromnych życzeń pozwoli na dalszy rozwój sektora nieruchomości, czego państwu i sobie życzę – mówi Tomasz Błeszyński, doradca rynku nieruchomości. Zdaniem Waldemara Oleksiaka, dyrektora Działu Badań i Analiz w Emmerson Nieruchomości, zarówno pośrednikom, jak i ich klientom należałoby życzyć dalszego dynamicznego rozwoju rynku nieruchomości.– Oby coraz więcej osób stać było na zakup lub wynajem mieszkania, oby te mieszkania były większe i w coraz lepszym standardzie. Oby oferta kredytowa banków była coraz bogatsza i dostosowana do różnych potrzeb inwestorów. Na pewno rozwój rynku nieruchomości nabrałby dynamiki, gdyby odrolniono tereny w atrakcyjnych często lokalizacjach, gdyby nie było kolejek przy zakładaniu ksiąg wieczystych, gdyby było więcej miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, gdyby procedury administracyjne były mniej uciążliwe itd., itd. Nie zmienia to faktu, że 2006 rok należy uznać za bardzo udany dla rynku nieruchomości, i należy wierzyć, że kolejne lata będą jeszcze lepsze – mówi Waldemar Oleksiak. Także Danuta Grelewicz-Pogórska z warszawskiej agencji AD. Drągowski życzyłaby sobie i innym stabilnego rynku bez euforii i zapaści. – Wysokiej zdolności kredytowej naszych klientów, racjonalnych cen sprzedaży, czyli takich, aby ceny ofertowe przełożyć się dały na ceny transakcyjne, stabilnych przepisów związanych z obrotem nieruchomościami i racjonalizacji licencjonowania zawodu – wylicza Danuta Grelewicz-Pogórska. Według Tomasza Lebiedzia z Lebiedź Consulting bardzo ważne jest, aby rynek był stabilny i przewidywalny. Ci, którzy posiadają wieloletnie doświadczenie, już dawno przestali zachwycać się okresami hossy, bo wiedzą, że zawsze później przychodzi bessa. Tak też stało się i teraz. Po wzmożonym handlu końca 2006 i początku 2007 przyszła korekta i związany z nią zastój. A gdy nie ma transakcji, to nie ma też przychodu. Tymczasem rachunki trzeba płacić na bieżąco. – Na szczęście z badań Lebiedź Consulting wynika, że po trwającym kilka miesięcy zastoju i po obniżeniu się cen transakcyjnych znów ożywili się kupujący. Może oznaczać to powrót do normalnego handlu mieszkaniami. Warunkiem jest jednak utrzymanie rozsądnej proporcji pomiędzy zarobkami a kosztami kredytu – mówi Tomasz Lebiedź. Wprawdzie, jak wynika z ostatniego raportu GUS, zarobki rosną bardzo mocno i mogłoby to wskazywać na możliwość trwałego ożywienia rynku. Niestety – z drugiej strony – ten dynamiczny wzrost może nakręcić inflację, a wtedy, jak wiadomo, rosnąć będą stopy procentowe.– Dodając do tego kłopoty z płynnością wielkich światowych banków, które z pewnością wpłyną i na sytuację finansową w Polsce, sytuacja w 2008 r. może rozwijać się bardzo ciekawie. A jak wiadomo, chińskie przekleństwo mówi: „Obyś żył w ciekawych czasach”. Dlatego większość pośredników marzy o życiu w nudnych czasach stabilnego handlu – mówi Tomasz Lebiedź.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA