fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Barcelona – Real, czyli rok z życia bohatera

AFP
Bez Leo Messiego, z Ronaldinho i Thierrym Henrym tylko na ławce rezerwowych, ale to ciągle najważniejszy ligowy mecz Europy
W dyskusji na temat „Posadzi Ronaldinho na ławce, czy nie posadzi” zabrały głos już chyba wszystkie autorytety w Katalonii i większość w Hiszpanii. Każda szanująca się hiszpańska gazeta sportowa miała na swojej stronie internetowej ankietę na ten temat albo odsyłała do dyskusji na forum.
Na początku sezonu trener Frank Rijkaard pozwalał Ronaldinho przynajmniej zaczynać mecz w pierwszym składzie. Potem, jeśli wiedział, że nie da mu szansy gry, po prostu nie włączał go do kadry meczowej. Ostatnio i to się zmieniło. Tydzień temu w Walencji najlepszy do niedawna piłkarz świata przesiedział na ławce cały mecz. Mógł nawet nie wkładać stroju, nikt by nie zauważył - Rijkaard ani razu nie kazał mu się rozgrzewać, choć jeszcze przed przerwą stracił z powodu kontuzji Messiego. Skoro wówczas trener wolał wpuścić na boisko młodych Giovaniego i Bojana Krkicia, to i w niedzielę, gdy na Camp Nou przyjedzie Real, powinno być podobnie. To Giovani jest faworytem do zajęcia miejsca Messiego w składzie. Argentyńczyk, najlepszy i najskuteczniejszy piłkarz Primera Division w tym sezonie, do gry wróci dopiero w przyszłym roku.
Na Camp Nou Ronaldinho rezerwowym nie był jeszcze ani razu. W marcu, gdy Barcelona i Real spotykały się tutaj po raz ostatni, to było jeszcze niewyobrażalne, ale dziewięć miesięcy to w piłce dużo czasu. Wiele rzeczy było wtedy nie do pomyślenia: piłkarze Barcelony mimo potknięć ciągle grali w blasku najlepszej drużyny świata, a madrycki klub nadal wydawał się zajęty rozwiązywaniem problemów, które sam stwarzał, do czego przyzwyczaił w ostatnich sezonach. Nawet gdy Real na Camp Nou pokazał klasę, trzy razy obejmując prowadzenie i ostatecznie remisując po trzech wyrównujących bramkach Messiego, mało kto przypuszczał, że za kilkanaście tygodni po najbardziej zaciętym od lat finiszu sezonu dogoni i wyprzedzi Barcelonę, zdobywając pierwsze trofeum od 2003 roku. Dziś już wiadomo, że to nie był krótki zryw, ale początek nowych, lepszych czasów. Miejsce Capello zajął w lecie Bernd Schuster, ale obrońca tytułu nadal gra zwykle tak, jakby na ławce siedział dzisiejszy trener reprezentacji Anglii: zwycięża na zimno, strzelając bramki, nawet gdy stworzy sobie w meczu pół sytuacji. 154 razy grały ze sobą w lidze Barcelona i Real. Lepszy jest Real – 66 zwycięstw. Barcelona ma ich 58 Golami dzielą się przede wszystkim dwaj piłkarze: Ruud van Nistelrooy, nazywany w Madrycie Van Golem, i Raul. Ten sam Raul, który rok temu uchodził za jeden z największych problemów Realu i prezes Ramon Calderon myślał nawet o tym, by oddać go do innego klubu. I bohater Madrytu był gotowy odejść, jeśli to miałoby pomóc klubowi, w którym spędził całą zawodową karierę. Został, bo tak chciał Capello, pod jego ręką odzyskał nie tylko formę, ale i władzę w szatni. Real ma nad Barceloną cztery punkty przewagi i nawet mimo porażki pozostanie liderem. Dla gospodarzy to pierwsza okazja do wzięcia rewanżu za tytuł stracony w ostatnim sezonie, ale okoliczności niezbyt im sprzyjają. Messi jest kontuzjowany, a Henry zapewne będzie tylko na ławce rezerwowych, bo dopiero wraca po przerwie na leczenie pleców. Mecz Barcelona – Real Madryt transmituje od 18.50 Canal+ Sport
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA