fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nauka

Przeszczepy od nikogo

Corbis
Specjaliści z USA i Rosji chcą stworzyć magazyn komórek macierzystych, z których będą mogli korzystać chorzy potrzebujący tkanek do transplantacji. Takie uniwersalne komórki powstaną z niezapłodnionych jajeczek pobranych od kobiet
– Medycyna regeneracyjna zrobi ogromny postęp – przekonuje Jeffrey Janus z International Stem Cell Corp., który przewodzi całemu przedsięwzięciu.
– Naszym celem jest zbudowanie banku komórek macierzystych, z którego będą mogli czerpać lekarze. Metoda jest efektywna, relatywnie bezpieczna i pod względem etycznym bez zarzutu.
Jak opisuje magazyn „Cloning & Stem Cells”, zespołowi Janusa udało się stworzyć takie linie komórek macierzystych (powstaną z nich gotowe tkanki), które pod względem zgodności tkankowej będą dopasowane do dużej grupy ludzi (ale nie do wszystkich). Dzięki temu maleje ryzyko odrzucenia przeszczepu przez organizm biorcy. Najpierw trzeba było jednak ominąć pierwszy problem – czyli wyhodować komórki macierzyste z niezapłodnionych jajeczek. O osiągnięciu dr Eleny Revazovej i Jeffreya Janusa pisaliśmy w czerwcu tego roku („Komórki macierzyste na zamówienie”). Według pomysłodawców ma to zmniejszyć opory etyczne przed wykorzystywaniem takich komórek. Dotąd ich źródłem były embriony – albo powstałe podczas zapłodnienia in vitro, albo sklonowane. W obu przypadkach przeciwnicy tych technik mówią jednak o niszczeniu życia. Tym razem sięgnięto po jajeczka przed połączeniem z plemnikiem. Pobierano je od Rosjanek, pacjentek klinik leczenia niepłodności. Przez specjalnie dobrane bodźce chemiczne naukowcy nakłonili jajeczka do zachowywania się tak, jakby były zapłodnione. Zaczęły się dzielić, a naukowcy uzyskali całkowicie niekontrowersyjne etycznie (nie mogłyby się z nich urodzić dzieci) tzw. linie komórkowe. Jak twierdzą naukowcy, powstałe z niezapłodnionych jajeczek komórki mają uproszczony fragment DNA odpowiedzialny za kodowanie białek decydujących o zgodności tkankowej. W ten sposób łatwiej je dopasować do wielu biorców. Pomysłodawcy sami porównują technikę tworzenia niemal uniwersalnych tkanek do znalezienia dawcy krwi grupy zero, czyli takiego, który może oddać swoją krew osobie z dowolną inną grupą. Do czego takie komórki mogą posłużyć? Ponieważ zarodkowe komórki macierzyste mają nieograniczoną możliwość zmieniania się w tkanki całego organizmu, można – teoretycznie – wyhodować z nich dowolny organ. Ale gdyby się to nawet udało, pozostaje problem zgodności tkankowej. Otrzymanej w ten sposób np. skóry czy wątroby nie można przeszczepić innej osobie, ponieważ przeszczep zostanie odrzucony. Aby tak się nie stało, konieczne byłoby podawanie środków osłabiających reakcję układu obronnego organizmu (immunosupresyjnych). Obniżają one również odporność na choroby. Opracowane przez International Stem Cell tkanki byłyby w dużej mierze tej wady pozbawione. – Jedna z naszych linii komórkowych jest dopasowana do 5 proc. wszystkich białych – wyjaśnia Janus. – Inna – do 4,7 proc. Indian, a trzecia do 1,2 proc. czarnych Amerykanów. Oczywiście lepsze rezultaty zgodności można osiągnąć, hodując własne komórki pacjenta. Ale – jak twierdzi Janus – to może potrwać, podczas gdy uniwersalne komórki są gotowe do wzięcia niemal od zaraz. Jakie tkanki zamierza oferować kalifornijska firma? Na początek komórki wątroby oraz trzustki odpowiedzialne za produkcję insuliny, a także siatkówki, której uszkodzenie jest częstą przyczyną ślepoty. – Z punktu widzenia biologii wszystko jest w porządku – komentuje słynny twórca owieczki Dolly Ian Wilmut dla Agencji Reutera. – Chcemy natychmiast rozpocząć testy na zwierzętach, a później udostępnić tę technikę komercyjnie – obiecuje Jeff Krstich z International Stem Cell. Katalog chorób, które naukowcy zamierzają pokonać wykorzystując nową metodę, jest imponujący. Janus pisze o schorzeniach genetycznych, alzheimerze, cukrzycy, chorobie Gravesa-Basedowa, hemofilii, parkinsonie, anemii sierpowatej i ciężkim niedoborze immunologicznym (tzw. SCID). Dzięki uniwersalnym komórkom macierzystym terapia byłaby dla pacjentów dostępna od ręki, a jedyne, co lekarz musiałby zrobić, to dobrać odpowiednią linię komórkową, w taki sam sposób, jak dziś wybiera grupy krwi. Największe nadzieje budzi jednak wytwarzanie komórek produkujących insulinę i leczenie w ten sposób cukrzycy tzw. dziecięcej. – Dzieci są najbardziej narażone na negatywne efekty działania leków immunosupresyjnych, co zmniejsza ilość dostępnych terapii i liczbę wyleczeń – uważa Janus.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA