fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Na trąbce Tomka będzie teraz grał jego starszy brat Karol

Rzeczpospolita
Mówił: Pojadę do Iraku, wrócę i pojadę na misję do Afganistanu. Zginął 20 kwietnia po wybuchu miny
Przemianę Tomasza Jury można prześledzić, oglądając fotografie i filmy, które zostały w jego aparacie cyfrowym. Kupił go tuż przed wylotem do Iraku. Na zdjęciach ze stycznia w oczach 25-latka można jeszcze dostrzec fascynację. Na ostatnim zachowanym filmie z kwietnia, na którym wraz z kolegami konwojuje helikopterem mężczyzn z nałożonymi na głowę workami, w jego oczach brakuje pewności siebie.
Na południu Iraku wojska interwencyjne rozpoczęły wtedy operację pod kryptonimem “Czarny orzeł”, skierowaną przeciw szyickiej milicji Mahdiego, dowodzonej przez radykalnego imama Muktadę as Sadra. – Tomek dzwonił z Iraku regularnie, ale od początku kwietnia omijał tematy związane ze służbą. Pytał, co u nas, prosił, żeby wszystkich pozdrowić. Wyczuwałem w jego głosie niepokój – mówi kapelmistrz Bogusław Małachowski z orkiestry parafialnej w Poświętnym, w której Jura grał od 18 lat na trąbce. – Niespełna dwa tygodnie później poczułem dziwny niepokój. Miałem wrażenie, że stało się coś złego. Tomek wraz z “Adamsem”, “Wroną”, “Świętym” patrolował w tym czasie Nahdę, północno-wschodnią dzielnicę Diwanii. Eksplozja miny-pułapki zabiła go, gdy obserwował okolicę ze stanowiska celowniczego karabinu maszynowego. Trzy godziny później do wsi Studzianna, gdzie mieszkają rodzice żołnierza, przyjechała delegacja z jednostki w Tomaszowie. – Powiedzieli: “Tomek zginął” – mówi Władysław Jura. – Tylko czas może zaleczyć naszą rozpacz, syna nikt nam nie wróci. Matka mówiła mu, nie jedź, synku, obaczysz, że nie wrócisz. Nie posłuchał, ciekawy świata był.
Koledzy twierdzą, że chciał się usamodzielnić. Marzył o mieszkaniu w mieście. – W trakcie półrocznej misji w Iraku mógł odłożyć 50 tysięcy złotych – mówi żołnierz z jednostki w Tomaszowie. – Nie wszyscy radzą sobie ze stresem, ale niewielu decyduje się na powrót, bo kontrakty są dwu-, trzyletnie. Kto przedłuży umowę z żołnierzem, który wystraszył się wojny? – pyta nasz rozmówca. Z Tomaszowa do bazy Echo polecieli kolejni żołnierze, bo pozostali uczestnicy feralnego patrolu z 20 kwietnia trafili do szpitala. Po skończeniu technikum elektrycznego Jura zaczął służbę w jednostce łączności w Zegrzu. Nudził się tam. Napisał podanie o przeniesienie do 66. Lotniczego Pułku Szkolnego w Glinniku koło Tomaszowa. Tu służył jego starszy brat Karol. Po zakończeniu służby zasadniczej Tomek zdecydował się zostać żołnierzem nadterminowym. Przeniósł się do 25. Brygady Kawalerii Powietrznej. Myślał o wyprawie do Iraku. – Myśleliśmy, że tylko tak sobie gada – mówi mama Maria Jura. – Dopiero gdy przywiózł dwa plecaki z ubraniami i wyposażeniem, przeżegnałam się. Wszyscy mu odradzaliśmy, a on się śmiał. Mówił: “Wrócę z Iraku i pojadę na misję do Afganistanu”. Na zdjęciach orkiestry parafialnej olbrzymia postać Tomka trzymającego w dużych dłoniach trąbkę wyróżnia się na tle pozostałych muzyków. Tomek miał prawie dwa metry wzrostu i bicepsy o obwodzie 48 cm. – Wolny czas w Iraku spędzał na siłowni – mówi radny Michał Franas, przyjaciel Tomka. Na pogrzeb awansowanego do stopnia kaprala Tomasza Jury przyszły tłumy mieszkańców gminy Poświętne, przyjechali też żołnierze z Tomaszowa. Nad cmentarzem w Studziannie śmigłowiec zrzucił płatki kwiatów. Koledzy wymyślili, żeby Tomasz Jura był patronem powstającego Ośrodka Sportowo-Rekreacyjnego w Studziannie. Trąbkę Tomka kapelmistrz przekazał starszemu bratu Karolowi, który grał w orkiestrze w czasach szkolnych. Przestał, gdy został powołany do wojska. Na pierwszą próbę orkiestry parafialnej przyszedł po śmierci Tomka.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA