fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Publiczność czeka na kolejne odwiedziny

Rzeczpospolita
Rzadko się zdarza, by zagranicznym występom polskich artystów towarzyszyła przepełniona tak życzliwymi emocjami atmosfera
Na widowni zajętej do ostatniego miejsca zasiedli lwowianie w eleganckich strojach i ci, po których widać, że rzadko mogą sobie pozwolić na wizytę w operze. Jedni i drudzy gorąco oklaskiwali gości z Warszawy. A po przedstawieniu i obu koncertach prowadzili z nimi długie rozmowy.
Polacy darzą Lwów sentymentem. Na trasie naszych wędrówek po tym mieście Teatr Opery i Baletu im. Salomei Kruszelnickiej zajmuje jednak wyjątkowe miejsce. Nie tylko dlatego, że nie można przegapić okazji odwiedzenia jednego z najpiękniejszych obiektów teatralnych w Europie. W przeszłości lwowska scena odegrała istotną rolę w dziejach naszej muzyki, tu odbyły się premiery oper Żeleńskiego czy Paderewskiego. Była też miejscem zgodnego współistnienia różnych sztuk i co ważniejsze – także artystów obu narodów, ukraińskiego i polskiego. Zawirowania historii w XX stuleciu sprawiły, że przez dziesięciolecia nie było szans nawiązania do historii. Nie zmieniły tego i pierwsze lata niepodległej Ukrainy. Przełom przyniósł koncert „Viva Moniuszko, viva Verdi”, z jakim Opera Narodowa przyjechała do Lwowa w 2000 r., a zwłaszcza dwa gościnne występy lwowskich artystów w Warszawie cztery lata temu oraz we wrześniu tego roku.
Obecne, grudniową podróż Opery Narodowej do Lwowa można więc traktować jako rewanż za zaprezentowanie w Warszawie „Mojżesza” ukraińskiego kompozytora Myrosława Skoryka, klasycznego baletu „Esmeralda” czy „Balu maskowego” Verdiego. Istotniejsze jest jednak to, że zapoczątkowana w tym sezonie wymiana dwóch teatrów zapowiada, że wzajemne kontakty staną się wreszcie czymś normalnym i trwałym. Kooperacja operowych scen na świecie jest zjawiskiem częstym, niemal codziennym. W przypadku teatrów Lwowa i Warszawy nie chodzi tylko o wspólne dzielenie się kosztami inscenizacji, czym kierują się inni dyrektorzy, nawiązując międzynarodowe kontakty. Na taką współpracę czekają po prostu widzowie w obu miastach, wynika ona z naturalnych potrzeb i z chęci zgodnego nawiązania do pięknych, wspólnych tradycji.Z tych występów Opera Narodowa wróciła więc z planami kolejnych koncertów, które mogą odbyć się we Lwowie, a także z pomysłami zaproszenia do Warszawy lwowskich spektakli i artystów. Widzowie powinni być zadowoleni.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA