fbTrack

Telewizja

Aleksander Jarosławski - król Charkowa - portret

Ukraiński miliarder Jarosławski wyszedł z radzieckiego domu
Materiały Promocyjne
Aleksander Jarosławski, generalny inwestor i koordynator przygotowań Charkowa do EURO 2012, jeden z najbogatszych ludzi na Ukrainie jest bohaterem reportażu „Król Charkowa”, który dziś o godz. 22.20 pokaże TVP 1.
Ekipa TVP z Barbarą Włodarczyk, jako pierwsza sfilmowała prywatną rezydencję ukraińskiego oligarchy, którego majątek szacowany jest na ponad trzy miliardy dolarów. A jest co pokazywać.
Zobacz galerię zdjęćW rozległej 25-hektarowej posiadłości pod Charkowem pracuje 80 osób. Dzień zaczyna się tu wcześnie, bo 52-letni Jarosławski dba o formę: zaczyna od pływania w basenie na wolnym powietrzu, ćwiczy jogę. Do skromnego śniadania (stosuje dietę) o 6.30 zasiada w markowym dresie (nie zdejmuje go przez cały dzień), w towarzystwie swoich rodziców i 23-letniej Mariny, trzeciej żony i matki jego dwojga najmłodszych dzieci. - Zawsze marzyłem, żeby być bogatym - wyznaje przy stole.
To „od zawsze" oznacza młodzieńcze lata, z których pamięta pokój dzielony z bratem w 46-metrowym mieszkaniu w robotniczej dzielnicy i ciągle starania rodziców, z zawodu lekarzy, by wystarczyło do pierwszego. O początkach biznesowej kariery rozmawia niechętnie, bo „pieniądze lubią ciszę" i dlatego, że „dziś już o tym nie myśli". Wiadomo, że biznesem zajął się na początku lat 90., po rozpadzie ZSRR i że bardzo pomogły mu rozległe znajomości jego pierwszego teścia, szefa tamtejszej partii komunistycznej. - Kontakty to jedne z najważniejszych aktywów w biznesie - przyznaje. Wykorzystał swoją szansę: dziś kontroluje kilkadziesiąt ukraińskich przedsiębiorstw, fabryk i firm, ma udziały w banku i klub piłkarski FC Metalist, jest koordynatorem przygotowań piłkarskich Euro w Charkowie i głównym sponsorem miasta. Mieszkańcy nazywają go „królem Charkowa" i są mu niezwykle wdzięczni, bo za swoje pieniądze buduje lotnisko, 5-gwiazdkowy hotel za 100 milionów dolarów, drogi i stadion. Jego piłkarze mają się świetnie korzystając ze znakomitych warunków, jakie im stworzył. Na stadionie zasiada zazwyczaj w jednym z luksusowych foteli, na których usadza też swych znamienitych gości - również polityków. Na otwarciu stadionu w grudniu 2009 roku, sam prezydent Janukowycz składał mu życzenia. Ale zapytany o bliskie kontakty z politykami mówi wymijająco: - My się tu wszyscy znamy. Rinata Achmetowa, najbogatszego człowieka Ukrainy uważa za swojego druha i nie powie o nim złego słowa. Choć trudno w to uwierzyć, liczne inwestycje Jarosławski dozoruje sam. - Pieniądze to jest ciężka praca - wyjaśnia. - Trzeba się nimi cały czas zajmować. Są jak ogród. Jak je tylko zostawisz bez uwagi, możesz zostać bankrutem. Barbarze Włodarczyk udało się spędzić z tym nieskłonnym do zwierzeń człowiekiem wiele godzin. Towarzyszyła mu podczas jazdy samochodem, wizytowania inwestycji, obejrzała mieszkanie, które dzielił z rodzicami, była na stadionie, wsiadła na pokład jego prywatnego odrzutowca i co więcej - skłoniła do kilku osobistych refleksji. Polecam.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL