fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koszykówka

Porażka po twardej walce

Alonzo Gee z Asseco Prokom
Fotorzepa, Piotr Wittman Piotr Wittman
W 4. kolejce Euroligi mężczyzn Asseco Prokom przegrał w Gdyni z Uniksem Kazań 68:72 po meczu, w którym był bardzo bliski wygranej. To czwarta kolejne porażka mistrzów Polski w grupie D.
Trudności i kłopoty hartują. Wydawało się, że to stwierdzenie sprawdzi się w odniesieniu do drużyny koszykarzy Asseco Prokomu. Sprawdzało się niemal do samego końca, do momentu, gdy na 33 sekundy przed ostatnim gwizdkiem sędziów za trzy punkty trafił snajper Uniksu Henry Domercant, po drugiej stronie boiska nie udało się to Przemysławowi Frasunkiewiczowi, a faulowany Piotr Gubanow ustalił z linii osobistych wynik tego zaciętego i emocjonującego spotkania.
Zespół z Gdyni przystępował do niego bez swoich dwóch największych gwiazdorów z NBA. Devina Browna, byłego mistrza tej ligi z San Antonio Spurs, zwolnił sam klub już wcześniej, nie widząc nadziei na postępy w jego grze, ale nagła rejterada najlepszego strzelca zespołu Alonzo Gee, który bez pożegnanie wyjechał do domu, przysyłając jedynie przepraszającego sms-a, wyglądała na stratę, której trudno będzie w jakikolwiek sposób zaradzić.
Pozbawieni swojego najlepszego zawodnika mistrzowie Polski mieli być skazani na pożarcie w konfrontacji z rosyjskim zespołem, w którym aż roi się od reprezentantów nie tylko Rosji (m.in. Kelly McCarthy, Zachar Paszutin, Aleksiej Sawrasienko), ale i Bośni i Hercegowiny (Henry Domercant) czy graczy z przeszłością w NBA (Lynn Greer, znany wcześniej z występów w Śląsku Wrocław). A jednak gdynianie nie zamierzali oddać tego spotkania bez walki i po niezbyt udanym początku, znaleźli rytm w grze i sposób na rywala.
Były to kombinacyjne akcje, oparte na grze zespołowej, atakowaniu kosza przez rozgrywających Jerela Blassingame'a i Olivera Lafayette'a i odgrywaniu piłki na obwód, skąd rzutami z dystansu zdobywali punkty Łukasz Seweryn, Donatas Motiejunas czy Michael Kuebler. Właśnie ten ostatni, dla którego był to dopiero drugi mecz w Eurolidze, dał znakomitą zmianę w końcówce pierwszej połowy, gdy w ciągu niespełna sześciu minut zdobył 10 punktów (dwa razy za trzy). Dzięki temu na przerwę zawodnicy Asseco Prokom zeszli, prowadząc 30:29.
W 27. minucie po rzucie za trzy Lafayette gospodarze wygrywali 43:38, ale rywale potrafili odrabiać straty, by znów tracić dystans. W 32. minucie po akcji Piotra Szczotki  było 51:47 dla Asseco, ale po kolejnych celnych rzutach Domercanta Uniks wyszedł na prowadzenie 52:51. W 36. minucie po dobitce Adam Hrycaniuka zrobiło się 60:55 dla niesamowicie walczących w obronie gospodarzy.
W tym momencie szkoleniowiec rosyjskiej ekipy Jewgienij Paszutin poprosił o czas i jego zespół zaczął odrabiać straty. Pomogli w tym również zawodnicy Asseco Prokom, którzy kilka razy pogubili się w obronie. Mimo porażki, należą im się jednak pochwały za waleczność.
Gracze z Gdyni mieli w tym spotkaniu aż 17 asyst (dotychczasowa średnia do 11), wobec 13 rywali. Przegrali jednak zbiórki 27-30. Trafili też tylko 7 z 13 rzutów wolnych (Uniks - 14/19).
• Asseco Prokom - Uniks Kazań 68:72 (12:17, 18:12, 16:16, 22:27).
Asseco: D. Motiejunas 19, M. Kuebler 15, O. Lafayette 14, Ł. Seweryn 8, P. Szczotka 4, A. Łapeta 4, A. Hrycaniuk 3, J. Blassingame 1, P. Zamojski, F. Dmitriew, P. Frasunkiewicz.
Uniks: H. Domercant 23, K. McCarty 13, A. Sawrasenko 10, T. Lyday 9, P. Gubanow 7, P. Samojlenko 5, L. Greer 5, W. Wieremiejenko, M. Wilkinson, N. Jawai, Z. Paszutin.
• Olimpija Union Lublana - Galatasaray MP Stambuł 70:79
Tabela:
1. FC Regal Barcelona 3 6 267:190,
2. MDP Siena 3 6 261:205,
3. Galatasaray 4 6 296:313,
4. Uniks 4 6 276:304,
5. Olimpija 4 5 261:306,
6. Asseco Prokom 4 4 263:306.

Powiedzieli

Jewgienij Paszutin, trener Uniksu
Zgodnie z naszymi oczekiwaniami był to wyjątkowo trudny i twardy mecz. We własnej hali Asseco Prokom jest niezwykle groźnym zespołem. Naprawdę bardzo ciężko jest wygrać w Gdyni, o czym miało okazję przekonać się już wiele klasowych drużyn. Przestrzegałem też swoich zawodników, żeby absolutnie nie sugerowali się brakiem w ekipie gospodarzy Alonzo Gee. Jego absencja na pewno nie spowodowała, że rywale byli słabsi, bo w takich sytuacjach pozostali zawodnicy dostają dodatkowej energii, są podwójnie umotywowani i często bez swojego lidera grają lepiej niż z nim. Akurat w meczu z nami wystrzelił Michael Kuebler, który trafiał praktycznie każdy rzut, kiedy dostawał piłkę. Uważam jednak, że mój zespół pokazał wielki charakter i zasłużył na zwycięstwo. Przez większą część spotkania byliśmy co prawda krok za gospodarzami, ale okazaliśmy się wyjątkowo cierpliwi i konsekwentni w swoich poczynaniach.
Tomas Pacesas. trener Asseco Prokomu
Bardzo chcieliśmy ten mecz wygrać. Na pewno moi zawodnicy pokazali się z korzystnej strony, zagrali niesłychanie ambitnie i walecznie. Uważam, że pod nieobecność Alonzo Gee pozostali wykorzystali swoją szansę. O zwycięstwie w takim spotkaniu decyduje często jedna zbiórka, jeden przechwyt. W drugiej połowie popełniliśmy zbyt wiele prostych, banalnych strat. Nasz młody zespół musi nauczyć się wygrywać takie końcówki, bo wcześniej w podobnych okolicznościach przegraliśmy u siebie z Galatasaray. Mogliśmy odnieść zwycięstwo, jednak w ostatnich sekundach trójka Domercanta wpadła, a trójka Przemka Frasunkiewicza nie. Chciałem wygrać ten mecz, dlatego zdecydowałem się w końcówce na rzut za trzy punkty. Uznałem bowiem, przy niezbyt przychylnym dla nas sędziowaniu, że akcja pod kosz nie ma większego sensu. To spotkanie pokazało również, jaką rolę pełni w zespole lider. Uniks miał takiego koszykarza w osobie Domercanta, który w kluczowych momentach sam decydował, co trzeba robić na boisku. I się nie pomylił.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA