fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Kryzys dosięga Włochy

Grecki minister finansów Evangelos Vénizelos
AFP
Czy wprowadzenie niepopularnych reform wystarczy, by zatrzymać kryzys
Korespondencja z Brukseli
Europejskie rządy drżą w posadach pod naporem długów. W Grecji powstaje gabinet zgody narodowej. We Włoszech Silvio Berlusconi może dziś przegrać głosowanie w parlamencie. A we Francji w strachu przed obniżką ratingu i rynkową rewoltą rząd proponuje podwyższenie wieku emerytalnego.
Wobec braku pomysłów polityków pojawiają się oddolne inicjatywy. We Włoszech obywatel Giuliano Melani zamieścił ogłoszenie w „Corriere della Sera" z apelem do rodaków o odkupienie włoskiego długu. Ale dla spełnienia postulatu Melaniego każdy Włoch, włączając niemowlaki, musiałby wyłożyć ponad 28 tysięcy euro, żeby wykupić dług od zagranicznych inwestorów i od włoskich banków.
 
We Włoszech inwestorzy czekali na wynik dzisiejszego głosowania nad budżetem. Wynik negatywny dla rządu oznacza koniec Berlusconiego i szansę na powołanie gabinetu z Mario Montim na czele, powszechnie szanowanym profesorem ekonomii, w przeszłości unijnym komisarzem. – Miałby duży kredyt zaufania na wprowadzenie niepopularnych reform, które są konieczne dla uniknięcia bankructwa kraju – mówi „Rz" profesor Paolo Manessi z Uniwersytetu Bolońskiego.
28 tys. euro powinien wyłożyć każdy Włoch, aby spłacić zadłużenie swego państwa
Włochy to kolejna potencjalna ofiara kryzysu w strefie euro. Rentowność ich obligacji zbliża się do 7 procent. Właśnie przy takim poziomie o pomoc prosiły Grecja, Irlandia i Portugalia, a rządzący ustępowali miejsca nowym politykom. Wszystkie te kraje płacą teraz za błędy w polityce gospodarczej. – Przez wiele lat rynki nie dostrzegały słabości tych gospodarek. Bo uważały, że wyjście ze strefy euro jest niemożliwe. Teraz kraje te są zmuszane do reform – uważa profesor Manessi.
Tyle że reformy mogą już nie wystarczyć do uspokojenia rynków. A decyzja euroszczytu sprzed dwóch tygodni o zwiększeniu funduszu ratunkowego do biliona euro na razie nie ma widoków na realizację.  Swoich udziałów nie chcą zwiększać kraje europejskie (szczególnie Niemcy), a wyglądane z nadzieją Chiny czekają, aż Europa zaprowadzi u siebie porządek.
Od 21 lipca, gdy szczyt strefy euro po raz pierwszy zdecydował o redukcji greckiego długu i zwiększeniu funduszu ratunkowego, rynki tracą. Włoska giełda 19 proc., frankfurcka – 16 proc. Nieobecność w strefie euro nie uodparnia na zarażenie – warszawski WIG20 spadł w tym czasie o 12 proc.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA