fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Pierwsza wygrana Wisły w Lidze Europejskiej

ROL
Pierwsze zwycięstwo w Lidze Europejskiej i mistrzowie Polski ciągle mają szanse na awans
Korespondencja z Krakowa
Wisła przez godzinę grała w przewadze i kiedy po meczu angielski dziennikarz zapytał Roberta Maaskanta, czy nie uważa, że Gervasio Nunez nieco przesadził z reakcją na faul Moussy Dembele, zapadła cisza. Kilka sekund Maaskant się uśmiechał, aż w końcu stwierdził, że to nie sędzia wygrał dla Wisły ten mecz. Martin Hanssen historię pomyłek ma dość bogatą. To on nie zobaczył kiedyś słynnego zagrania ręką Thierry Henry'ego w eliminacyjnym meczu mundialu Francja – Irlandia. Wczoraj dał się nabrać Nunezowi, który trącony w ramię przewrócił się i nakrył nogami, jakby raził go piorun. Trzymał się za twarz i sędzia pokazał Dembele czerwoną kartkę.
Fulham w porównaniu z ostatnim ligowym meczem ze Stoke to była inna drużyna. Trzech kluczowych piłkarzy – Bobby Zamora, Clint Dempsey i kapitan Danny Murphy – w ogóle nie przyleciało do Krakowa, bo trener Martin Jol zdecydował, że lepiej będzie, jeśli przygotują się do meczu ligowego z Evertonem. Fulham trochę Wisłę zlekceważył, a Wisła, po ostatniej fali krytyki, starała się podnieść głowę i zagrała dobrze. Kiedy obie drużyny grały jeszcze w pełnych składach, trzy doskonałe okazje miał Ivica Iliev, po jednym z jego strzałów piłka trafiła w poprzeczkę. Druga połowa rozpoczęła się z 15-minutowym opóźnieniem, bo na stadionie zgasła część świateł. Dłuższa przerwa nie wybiła jednak mistrzów Polski z rytmu. Gola dla Wisły w 60. minucie strzelił Dudu Biton, do tej pory mało widoczny. Zrobił to w swoim stylu – podobnie jak trzy tygodnie temu w meczu z Twente – mocno, z 16 metrów, nie do obrony. Wisła przeważała i była lepszą drużyną, trudno przypomnieć sobie dogodne sytuacje gości. Wczoraj w Wiśle w pewnym momencie grało nawet czterech Polaków: Cezary Wilk, Rafał Boguski, Daniel Brud i Michał Czekaj. Piąty, Łukasz Garguła, pierwszy raz od dawna zaczął mecz w wyjściowym składzie i został zmieniony po przerwie. Maaskant zapewnia, że na jego decyzję nie mieli wpływu kibice, którzy podczas meczu z Jagiellonią domagali się, by trener postawił na Polaków. Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu siły na boisku wyrównały się po drugiej żółtej kartce dla Osmana Chaveza, który pracował na wykluczenie przez całe spotkanie. Wisła spanikowała, zaczęła się bronić wszystkimi siłami, wybijając piłkę przed siebie z zamkniętymi oczami. Westchnienie ulgi dał dopiero ostatni gwizdek sędziego. Wisła nadal jest ostatnia w tabeli grupy K, ale tyle samo punktów ma Odense, które wczoraj przegrało z Twente Enschede 1:4. Holendrzy uciekli już reszcie stawki, mistrzowie Polski do Fulham tracą jednak tylko jeden punkt. Kluczowe dla walki o wyjście z grupy wydaje się spotkanie za dwa tygodnie – rewanż w Londynie. Dwa z trzech spotkań, jakie pozostały mistrzom Polski, rozegrane zostaną na wyjeździe. WISŁA KRAKÓW – FULHAM FC 1:0 (0:0) Bramka: D. Biton (60). Żółte kartki: I. I.Iliev, O. Chavez (Wisła). Czerwone kartki: O. Chavez (87, Wisła – za drugą żółtą); M. Dembele (30, Fulham). Sędzia: Martin Hansson (Szwecja). Widzów 16 577. Wisła: Pareiko - Lamey, Chavez, Jaliens, Diaz - Iliev (86, Boguski), Nunez, Wilk, Garguła (80, Brud), Kirm (90, Czekaj) - Biton. Fulham: Schwarzer - Kelly, Handeland, Hughes, Briggs - Dembele, Gecov (75, Sidwell), Etuhu (88, Frei), Sa (58, Kasami), Duff - Johnson. Odense BK – Twente Enschede 1:4 (0:2). Bramki - dla Odense: D. Fall (71); dla Twente: W. Brama (13), E. Bajrami (31), N. Chadli (65), L. de Jong (82). Tabela grupy K: 1. Twente 3 7 9-3, 2. Fulham 3 4 3-2, 3. Odense 3 3 4-7, 4. Wisła 3 3 3-7.     Robert Maaskant, trener Wisły Zagraliśmy bardzo dobrze, mimo że brakowało nam pięciu kontuzjowanych zawodników. Fulham ułatwił nam zadanie i po czerwonej kartce zdominowaliśmy mecz. W drugiej połowie zagraliśmy pressingiem dalej od naszej bramki. Dudu Biton znowu strzelił fantastycznego gola. Martin Jol, trener Fulham Przed czerwoną kartką kontrolowaliśmy grę, mieliśmy przewagę i wszystko szło w dobrym kierunku. Usunięcie z boiska Moussy Dembele wszystko zmieniło. Nie ma co dyskutować o tym, czy sędzia podjął słuszną decyzję. Jesteśmy angielskim zespołem i nie wypada nam narzekać. Przecież został nam rewanż w Londynie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA