fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Polowanie na awangardę w Krakowie

ROL
"Polowanie na awangardę" w Międzynarodowym Centrum Kultury to kapitalnie podana historia i przestroga - pisze Monika Małkowska
Nie wierzyłam własnym oczom: kilkuminutowy film, kronikarska migawka z wystawy, która odbyła się w Monachium w roku 1937. Tak było: w galerii tłum, który przyszedł napawać się sensacją. Unaocznionym złem. Nawet nieprzejawiający agresji, lecz bezmiar pogardy. Pokaz przeszedł do historii pod nazwą "Sztuka zdegenerowana". Zobacz galerię zdjęć
Krakowskie Międzynarodowe Centrum Kultury po raz pierwszy w Polsce przygotowało ekspozycję dotyczącą tamtego wydarzenia i poprzedzającej go likwidacji nieprawomyślnych dzieł. Tym razem tytuł brzmi "Polowanie na awangardę". Wystawiono kilkadziesiąt obiektów, które naziści uznali za moralnie szkodliwe; przypomniano napiętnowanych pisarzy, dramaturgów, kompozytorów. www.mck.krakow.pl Przerażające i jednocześnie fascynujące. Te prace, a właściwie losy ich twórców do tej pory chwytają za gardło, oskarżają. Oprócz niemieckich "zwyrodnialców" oglądamy reprezentację polskich zaprzańców uznanych za niebezpiecznych po 1939 roku.

Pod złym wąsem

W lipcu 1939 roku niemiecki kontrwywiad ustalił listę Polaków ściganych listem gończym. Artyści, intelektualiści, ludzie kultury. W sumie – 61 tysięcy. Pierwsi do likwidacji. Jeśli byli pochodzenia żydowskiego, tym dla nich gorzej. Ot, choćby Marian Hemar naraził się... wąsikiem. Do melodii chaplinowskiej "Titiny" napisał nowe słowa, krytyczne wobec wodza i jego słynnego zarostu. Piosenka, rewelacyjnie zinterpretowana przez Ludwika Sempolińskiego, wywołała aferę dyplomatyczną. Po wybuchu wojny Hemara mogła tylko uratować ucieczka. Aryjczycy, którzy nie sprzyjali faszystom, także narażali się na represje. Pisarka Zofia Kossak, wnuczka znanego malarza Juliusza, przeszła, i przeżyła, Auschwitz, Pawiak i wyrok śmierci. A wszystko za niepoprawność polityczną oraz pomoc Żydom. W MCK oglądamy jej prywatne, rodzinne zdjęcia; na jednym uchwycony został młodziutki Władysław Bartoszewski. Naganne były również dokonania Janusza Korczaka, Brunona Schulza, Władysława Szpilmana, Jonasza Sterna...

Operacja Majcher

W kilku miejscach ekspozycji można posłuchać muzyki. Oto w słuchawkach rozbrzmiewają ponadczasowe standardy z "Opery za trzy grosze". Twórcy Mackiego Majchra nie należeli do pupili nazisystemu. W 1933 roku książki Bertolta Brechta spalono, a całą twórczość sklasyfikowano jako zakazaną. Wszystko przez antykapitalistyczne aluzje, jakich doszukano się w "Operze..." Trudno ocenić co gorsze: palenie książek czy konfiskata artystycznego dorobku? Jednym z rekordzistów w zakresie zlikwidowanych prac był Georg Grosz. Oskarżany o pornografię, bluźnierstwa, podżeganie do buntu. Twórca bezkompromisowy w sądach i kresce. Przykładem grafika "Godzina piąta rano": wycieńczeni robotnicy ruszają na wachtę; w tym samym czasie brzuchaci burżuje dopijają kolejnego drinka. Grosz drażnił nie tylko tematyką prac, również karykaturalnym pazurem, dosadną charakterystyką typów. Efekt? Likwidacja 471 obiektów jego autorstwa, z czego 20 zademonstrowanych na wystawie "Sztuki zdegenerowanej". Podobnie potraktowany został Max Pechstein. Ze 326 skonfiskowanych pozycji 15 pokazano w Monachium. Nic to jednak wobec ogromu straty, jaka spotkała Emila Nolde: z 1052 zabranych obrazów 48 zakwalifikowano jako wzorzec zła. Z nim jednak inna historia. Ten awangardysta, ongiś członek grupy Die Brücke, zapisał się do NSDAP i... interweniował u Goebbelsa w sprawie napiętnowania jego sztuki. Trudno uwierzyć, ale zwrócono mu prace.

Wygrzebani z dna

Innego typu sukces stał się udziałem dwóch słynnych surrealistów, Maksa Ernsta i Jeana/ Hansa Arpa. Uznani przez nazistów za szkodników, uratowali się dzięki dezercji i emigracji, Arp – do Szwajcarii, Ernst – do USA. Rezultatem krakowskiego "Polowania..." są nie tylko prace znanych twórców. Bezcenne trofea to znaleziska, dzieła i autorzy przywołani po dekadach zapomnienia. Kto zna to nazwisko: Valentin Nagel? W sztuce dokonał przedziwnej syntezy, połączył kubizm z elementami realizmu magicznego. A kto pamięta Lotte Prechner? Za rządów narodowej demokracji miała z dwóch powodów pod górkę. Nie dość że niearyjskiego pochodzenia, to jeszcze sufrażystka! Dowodem – "Tancerka jazzowa" przedstawiona na wystawie. Baba w spodniach i cylindrze, wyczyniająca wyuzdane wygibasy przy dźwiękach instrumentów dętych. Skandal! A ja dodam: skandal, jeśli tej wystawy nie zobaczycie. To memento. Wystawa czynna do 29 stycznia 2012 r. jest częścią Sezonu Kultury Nadrenii Północnej-Westfalii
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA