fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

ŁKS - Anwil na inaugurację koszykarskiego sezonu w Łodzi

Sobotnim meczem z Anwilem Włocławek w pierwszej kolejce ekstraklasy mężczyzn ŁKS Łódź wraca po trzydziestu latach na najwyższy szczebel rozgrywek. Transmisja o 19.30 w TVP Sport
Trener ŁKS Piotr Zych podkreśla, że dla jego ekipy będzie to rok nauki i że sukcesem byłoby miejsce w środku tabeli. Jednak nawet najgorsza pozycja niczym nie grozi, gdyż Tauron Basket Liga przybrała formułę kontraktową, co oznacza, że po tym sezonie na pewno nikt nie spadnie.
Po awansie do ekstraklasy ŁKS nie dokonał spektakularnych transferów. Pierwszoligowy skład uzupełnili tylko trzej Amerykanie: znany z występów w poprzednim sezonie w Polpharmie Starogard Gdański środkowy Kirk Archibeque, skrzydłowy Jarmaine Mallett i rozgrywający B.J. Holmes. - To solidni zawodnicy, którzy powinni być wzmocnieniem drużyny. Wciąż wkomponowują się w nasz zespół, ale na parkiecie czują się coraz lepiej - mówi Zych. - We wrześniu rozegraliśmy dwanaście sparingów, w większości z drużynami ekstraklasy. Raz wygrywaliśmy, raz przegrywaliśmy, ale niemal w każdym ze spotkań walka była bardzo wyrównana, co świadczy, że są w tej lidze zespoły w naszym zasięgu. Anwil jednak raczej się do nich nie zalicza. Drużyna z Włocławka to jeden z kandydatów do miejsca na podium, mający ugruntowaną pozycję w ekstraklasie. Rozpoczyna właśnie swój 20. kolejny sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej. Żaden z ligowych zespołów nie dorównuje mu pod tym względem. Co więcej, Anwil nigdy nie wypadł poza play-off, a w 19 dotychczasowych sezonach aż dziewięciokrotnie grał w finale, raz zdobywając mistrzostwo Polski.
Anwil korygował skład niemal do ostatniej chwili, dodając reprezentacyjnego rozgrywającego Krzysztofa Szubargę (nie dogadał się z Asseco Prokomem Gdynia), a rezygnując z Louisa Hinnanta. Sobotni występ będzie debiutem w zespole dla pozyskanego w ostatnim tygodniu innego Amerykanina Nicka Lewisa. Inauguracyjny mecz w Łodzi odbędzie się w Atlas Arenie. Ciekawe, w jakim stopniu zapełnią się jej trybuny, mogące pomieścić 11,5 tysiąca widzów. Złą wiadomością dla łódzkiego klubu jest wycofanie się sponsora - sieci restauracji Sphinx, który po trzech latach realizowania umowy zrezygnował z dalszej współpracy, mimo że miała ona obowiązywać jeszcze przez rok. Udziałowcy spółki ŁKS, wśród których jest m.in. Marcin Gortat, szukają nowego sponsora tytularnego. Na razie bez efektu.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA