fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory parlamentarne 2011

Donald Tusk na Śląsku. Policja zatrzymała autobus kibiców

Premier Donald Tusk ostrzegał przed drugą falą kryzysu i dodawał, że jego rząd pokazał, iż potrafi się temu oprzeć
Fotorzepa, Tomasz Jodłowski TJ Tomasz Jodłowski
Izabela Kacprzak
Premier wspierany przez Jerzego Buzka zakończył kampanię. Autobus kibiców zatrzymała policja
Wizyta premiera Donalda Tuska na Śląsku, gdzie wziął udział w konwencji PO zamykającej kampanię, była wyjątkowa. Po pierwsze, przyleciał do Pyrzowic embraerem, a nie przyjechał tzw. tuskobusem. Po drugie, przybył niespodziewanie na I Europejski Kongres Małych i Średnich Przedsiębiorstw do Katowic, czym zaskoczył organizatorów. – Dowiedzieliśmy się o tym o godz. 9 – przyznaje jeden z nich.
Premier, przemawiając na kongresie do przedsiębiorców, mówił, że są solą tej ziemi. – Potraficie utrzymać nie tylko siebie, ale i Polskę na powierzchni – chwalił. – Jesteście fundamentem gospodarki. Podkreślał, że rząd musi zdecydowanie stanąć po stronie takich właśnie przedsiębiorstw. – Za to będzie odpowiadał premier. Niezależnie, kto nim będzie, mam nadzieję, że będzie to robił przez całe cztery lata rządów – stwierdził.
Tusk wczoraj nadrabiał na Śląsku zaległości, m.in. w Katowickiej Spółdzielni Socjalnej Rybka zjadł obiad zaplanowany dwa tygodnie temu. Wtedy szef rządu wrócił do Warszawy po tym, jak przed Kancelarią Premiera podpalił się mężczyzna. We wczorajszej wizycie na Śląsku towarzyszył premierowi Jerzy Buzek, szef Parlamentu Europejskiego. Na konwencję PO w Chorzowie przyjechała też minister rządu ze Śląska Elżbieta Bieńkowska. – To od nas płyną pozytywne sygnały dla całego kontynentu. Nie warto tego zmieniać – apelował prof. Buzek i zachęcał, by głosować w wyborach. Tusk podkreślił, że odwiedził każde polskie województwo. – Rozmawiałem z ludźmi twarzą w twarz, nie w studiu telewizyjnym. I chcę wam powiedzieć, że potwierdza się nasza intuicja. Polska w swojej różnorodności buduje lepszą przyszłość, wyrzekając się konfliktów na rzecz wspólnego działania – zaznaczał. Tymczasem kibice, którzy podróżują „tóskobusem" i przekonują, by nie głosować na PO, po wjeździe do Sosnowca zostali zatrzymani przez policję. – Usłyszeliśmy, że do miasta nie wjedziemy, że jest odgórne polecenie, by nas nie wpuszczać – mówi „Rz" Wojciech Braun, kibic Legii. Udało im się jednak rozdawać ulotki na ulicach. Policja przyznała się do zatrzymania, dopiero gdy podaliśmy numery radiowozu, który uczestniczył w akcji. – Chcieliśmy tylko pomóc kibicom przejechać przez miasto. Mogło to zostać źle przez nich odebrane – mówi Hanna Micha, rzecznik sosnowieckiej policji. – Po prostu ten autokar jest bardzo wysoki, a mosty w Sosnowcu są bardzo niskie – tłumaczy Andrzej Gąska, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA