Poszukiwanie pracy

Pracodawcy szukają kandydatów w Internecie

Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Co czwarta firma chętnie łowiłaby kandydatów na portalach społecznościowych. Niektóre już to robią
– Obecność na Facebooku pozwala utrzymać stały kontakt pomiędzy studentami i absolwentami a naszą firmą. Jest to również element budowania wizerunku pracodawcy. Dzięki możliwościom, jakie stwarza prowadzenie fanpage'a (np. ankiety, pytania skierowane bezpośrednio do osób obserwujących profil), możemy dowiedzieć się np., jakiego rodzaju aktywności firmy są dla studentów atrakcyjne – twierdzi Sara Ślubowska, specjalista ds. rozwoju przywództwa w Unilever Poland. Spółka od początku tego roku ma swój firmowy profil na popularnym portalu.
Jak wynika z ankiety Interaktywnego Instytutu Badań Rynkowych i serwisu Pracuj. pl, już prawie co piąty pracodawca, który szuka kandydatów do pracy przez Internet, zainwestował w profil na Facebooku. Niemal co czwarta firma wierzy też w sens prowadzenia rekrutacji za jego pośrednictwem, choć na razie na wykorzystanie portalu w tym celu zdecydowało się jedynie 5 proc. badanych. Wśród nich Unilever. – Facebook to kanał komunikacji trafiający bezpośrednio do naszej grupy docelowej, z czego korzystamy także przy rekrutacji praktykantów, stażystów i kandydatów do programu menedżerskiego – wyjaśnia Sara Ślubowska z Unilevera.
– Z naszych danych wynika, że najczęściej z takiej formy rekrutacji korzystają agencje interaktywne, które na co dzień są obecne w popularnych portalach społecznościowych, w tym Facebooku i NK.pl. – mówi Elżbieta Flasińska, rzecznik grupy Pracuj, właściciela Pracuj.pl. Według badań Employer Branding Institute, polscy studenci i absolwenci chętnie szukają informacji o pracodawcach na popularnych portalach społecznościowych – tym bardziej że uważają znajomych za bardzo wiarygodne źródło informacji. Jednak dużo mniej chętnie aplikują za pośrednictwem Facebooka do pracy, a z jeszcze większą rezerwą podchodzą do pomysłu, że ktoś miałby ich poprzez taki portal rekrutować do pracy. – Nigdy w życiu. Zresztą mój profil na Facebooku jest dostępny tylko dla moich znajomych – twierdzi Michał, redaktor w dużym serwisie informacyjnym. Ma też swój profesjonalny profil na GoldenLine. – Tam jest pełna lista moich kursów i miejsc pracy, której headhunter nie znajdzie na Fejsie – dodaje Michał. Wiedzą o tym pracodawcy, którzy na razie w akcjach rekrutacyjnych  dużo częściej wykorzystują biznesowe portale społecznościowe, takie jak LinkedIn, GoldenLine czy Profeo. Według badania Pracuj.pl za skuteczny sposób pozyskania kandydatów uważa je co trzecia z aktywnych w sieci firm (najwięcej, bo 70 proc., polega na serwisach rekrutacyjnych). Elżbieta Flasińska, która sama poza prywatnym – jak zaznacza – profilem na Facebooku ma zawodowe profile na Profeo i LinkedIn, twierdzi, że choć część osób łączy swe działania zawodowe z popularnym portalem, to większość kandydatów nie uważa go za miejsce swej prezentacji jako pracownika. Co niekiedy może być ryzykowne. – Zawsze trzeba pamiętać, że nawet jeśli ograniczamy dostęp tylko do przyjaciół, nie mamy gwarancji pełnej prywatności. Tym bardziej że wśród grupy znajomych często mamy kolegów z pracy – dodaje rzeczniczka grupy Pracuj. Wielu rekruterów nie kryje zresztą, iż jeśli nawet otwarcie nie łowią kandydatów na portalach społecznościowych, to sprawdzają tam ich reputację online. W Polsce już ponad jedna piąta, a na świecie prawie połowa osób prowadzących rekrutacje szuka w serwisach społecznościowych informacji o kandydatach do pracy. W niedawnym badaniu serwisu Careerbuilder co trzeci z menedżerów przyznał, że w wyniku takich poszukiwań zdarzyło mu się odrzucić kandydata.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL