Mundurowi

AMW sprzeda tupolewa i jaki, odda broń z demobilu

Samolot prezydencki Jak-40
Wikipedia
AMW szykuje na przetargi prezydenckiego tupolewa, trzy jaki-40 i wielkie ilości broni maszynowej
Agencja Mienia Wojskowego, która zajmuje się zagospodarowaniem poarmijnego majątku, na razie uzgadnia z Ministerstwem Obrony Narodowej cenę wywoławczą prezydenckiego tupolewa i spiera się o jego status. Utrzymanie statusu maszyny jako sprzętu wojskowego ograniczy możliwość oferowania do grupy klientów z uprawnieniami do obrotu bronią. Agencja zabiega o zmianę tej kwalifikacji, wtedy przetarg będzie można otworzyć.
– Potrzebowalibyśmy ok. czterech – pięciu miesięcy, by zachęcić kupców i sprzedać odrzutowiec, oczywiście z zapasem części i elementami wyposażenia – szacuje Andrzej Pilucik, dyrektor zespołu gospodarki mieniem ruchomym i obrotu specjalnego w AMW. Stan techniczny maszyny, świeżo po kosztownej modernizacji, zbadają wcześniej eksperci Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych. – To oni też określą przybliżoną rzeczywistą wartość – mówi dyr. Pilucik. Zainteresowanych odkupieniem tupolewa nie brak. – Podczas niedawnych kieleckich targów obronnych o termin przetargu na odrzutowiec pytali przede wszystkim przedsiębiorcy ze Wschodu – potwierdza Ilona Kowalska, wiceprezes AMW. Przypomina, iż agencja wkrótce zaoferuje kolejne odrzutowce z likwidowanego 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego na Okęciu.
Na sprzedaż będą trzy sprawne trzydziestoletnie jaki-40. Czwarty najprawdopodobniej zostanie przekazany Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie. Ze znalezieniem nabywców nie powinno być problemów. W 2007 roku AMW błyskawicznie sprzedała dwie kompletnie wyeksploatowane maszyny przedsiębiorcom z Ukrainy. Poszły po 150 tys. dolarów za sztukę. Agencja Mienia Wojskowego, która od swojego powstania przekazała na modernizację wojska i służb MSWiA już blisko 1,4 mld zł ze sprzedaży powojskowych nieruchomości i wyposażenia, w tym roku już zarobiła ponad 33 mln zł. Tylko w latach 2009 – 2010 udało się sprzedać 45 wycofanych ze służby treningowych samolotów Iskra, naddźwiękowych myśliwców Mig-21 i szturmowców Su-22. Ubiegłoroczny przegląd wojskowych magazynów spowodował znów ogromny przypływ wycofanego  uzbrojenia. W składach nie ma już wprawdzie czołgów i okrętów, ale trafiają się opancerzone transportery i inne wysłużone pojazdy. Jest też co najmniej 110 tys. automatów PPS, PM (rozchwytywanych dziś przez kolekcjonerów z USA), erkaemów Diegtariewa i tysiące niepotrzebnych już pistoletów sygnałowych. Masz pytanie, wyślij e-mail do autora z.lentowicz@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL