Notowania

BGK wzmacnia złotego?

Bloomberg
Bank centralny wraz z BGK interweniował na rynku sprzedając waluty. Ten ruch sprawił, że złoty w ciągu kilku minut umocnił się o 12 groszy wobec euro. Część europejskich indeksów zyskała, ale inne, m.in. WIG20, zanotowały kolejny spadek
– W godzinach popołudniowych NBP dokonał sprzedaży pewnej ilości walut obcych za złote – podał bank centralny na swojej stronie internetowej.
Była to pierwsza interwencja rynkowa NBP od kwietnia 2010 r. Wtedy jednak bank centralny starał się przeciwdziałać nadmiernemu umocnieniu naszej waluty. Poprzednio NBP interweniował jeszcze w latach 90., przed upłynnieniem złotego. W piątek aktywny na rynku był nie tylko bank centralny. Jeszcze zanim pojawiły się informacje na temat NBP, dilerzy mówili o tym, że państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego interweniuje na rynku walutowym. Miał też kupować obligacje skarbowe.
Państwowy bank może interweniować na rynku, sprzedając waluty uzyskiwane przez rząd z Unii Europejskiej. Wcześniej przedstawiciele resortu finansów mówili, że BGK cały czas wymienia waluty na złote. W czwartek prezes NBP Marek Belka powiedział, że "kurs złotego oddala się od zdrowych fundamentów polskiej gospodarki". Część ekonomistów odebrała to jako zapowiedź wkroczenia banku centralnego na rynek walutowy.

Najniżej od 2009 roku

Dwa dni temu złoty był wobec euro najsłabszy od lipca 2009 r. Za europejską walutę płacono blisko 4,53 zł. Premier Donald Tusk ocenił, że spadek złotego ma charakter spekulacyjny, a rząd nie powinien się włączać do gry poprzez nieustanną interwencję. Dodał, że Polska gromadzi środki na wypadek, gdyby miało dojść do większych zagrożeń dla stabilności finansowej. W końcu sierpnia rezerwy walutowe Polski miały wartość niemal 107 mld dol. Dodatkowo Polska ma dostęp do tzw. elastycznej linii kredytowej Międzynarodowego Funduszu Walutowego o wartości ok. 30 mld dol. Wypowiedzi przedstawicieli banku centralnego wskazują, że w NBP nie ma jednomyślności co do interwencji na rynku. Anna Zielińska-Głębocka, członek RPP mówiła w piątek: – Osobiście nie widzę powodów do interwencji w tym momencie. Zdaniem Marcina Mrowca polska waluta do końca roku może się<\f>jeszcze umocnić. – Koniec roku tradycyjnie jest pozytywny dla złotego – wyjaśnia ekonomista Pekao SA. – Poza tym resort finansów ma kilka miliardów euro, które może wymienić na rynku, doprowadzając do wzmocnienia złotego. Adam Czerniak z Invest-Banku nie nie jest tak dużym optymistą: Złoty może się osłabić do poziomu 4,7 – 4,8 zł za euro. Wszystko z powodu utrzymującej się nerwowości na rynkach, która w mojej ocenie jeszcze potrwa.

Obawy o recesję

Piątek był kolejnym dniem spadków na warszawskiej giełdzie. WIG20 stracił 1,0 proc. Niektóre giełdy na Zachodzie zakończyły jednak dzień na plusie. Zdaniem specjalistów perspektywy gospodarki nie są dobre. – Jesteśmy coraz bliżej ponownej recesji – ocenia prezes Banku Światowego. – Wszystko zależeć będzie od tego, jakie nowe czynniki ryzyka pojawią się w Europie i jak sobie z nimi poradzimy – dodał. Podobnego zdania jest rynkowy guru George Soros. Zapytany, czy gospodarka USA może ponownie popaść w recesję, odpowiada, że to już się stało. – Mamy spowolnienie i konflikt o to, czy bogaci powinni płacić wyższe podatki, aby powstały nowe miejsca pracy, czy nie – powiedział. Ministrowie finansów krajów G20, którzy obradują w Waszyngtonie (patrz ramka) – po tym, gdy ceny akcji na giełdach europejskich spadły do najniższego poziomu od 13 miesięcy – zadeklarowali, że banki centralne zapewnią komercyjnym stabilność i dopływ gotówki.

Grecki problem

Inwestorzy wciąż się zastanawiają, jakie będą losy Grecji i jej zadłużenia. W piątek grecka prasa podała, że według ministra finansów Grecji Evangelosa Venizelosa są trzy scenariusze rozwiązania kryzysu zadłużenia, w tym jeden zakładający kontrolowane bankructwo z 50<\m>proc. redukcją dla posiadaczy obligacji. Dwa pozostałe scenariusze przewidują zwykłe bankructwo lub wprowadzenie w życie drugiego, wartego 109 mld euro, planu pomocowego uzgodnionego między Grecją i jej wierzycielami 21 lipca. Nerwową sytuację na rynkach pogłębiła obniżka ratingów ośmiu greckich banków dokonana przez Moody's.

Szczyt G20 wciąż bez konkretów

Uczestnicy szczytu G20 zobowiązali się do podjęcia wszelkich kroków pozwalających zachować stabilność systemów bankowych i rynków finansowych. W komunikacie wydanym po roboczej kolacji w czwartek wieczorem (piątek polskiego czasu) szefowie resortów finansów oświadczyli, że banki centralne zapewnią bankom komercyjnym dopływ gotówki. Ministrowie G20 zobowiązali się do „zwiększenia elastyczności Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej" oraz do podjęcia stanowczych i skoordynowanych działań w związku z wyzwaniami, którym musi stawiać czoła globalna gospodarka. Nie przedstawili jednak żadnych konkretów. – Dopóki politycy nie zaczną wspierać swoich słów czynami, które przybliżą rozwiązanie problemu długu w strefie euro, rynki finansowe będą niepokoić się o kłopotliwe i bolesne następstwa tego kryzysu – uważa Jane Foley z Rabobanku cytowana przez „USA Today". „New York Times" zwrócił uwagę, że prezydent Barack Obama wywiera na europejskich liderów coraz większą presję, jeśli chodzi o pilne podjęcie zdecydowanych, skoordynowanych działań. Obrady ministrów finansów krajów G20 zorganizowano w czwartek i w piątek, przed weekendowym szczytem Banku Światowego i MFW. Nieoficjalnie urzędnicy przyznawali, że podczas weekendowych spotkań nie uda się raczej uzgodnić niczego poza podwalinami pod konkretne rozwiązania na listopadowy szczyt G20 w Cannes. —Jacek Przybylski z Waszyngtonu
Źródło: ekonomia24

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL