Wybory parlamentarne 2011

PO zagra emocjami?

Donald Tusk podróżuje po kraju specjalnym autokarem. Na zdjęciu spotkanie we Wrześni
Fotorzepa, Bartosz Jankowski, bartosz jankowski Bartosz Jankowski
Niektórzy działacze nie są zadowoleni z kampanii. Sztab szykuje ofensywę
Kolejne sondaże wywołują coraz większe napięcie w partii Donalda Tuska. – Wszyscy się boją, że Jacek Protasiewicz powtórzy scenariusz z 2005 r. – mówią niektórzy działacze. Wtedy europoseł PO kierował kampanią prezydencką Tuska, który przegrał. Teraz Protasiewicz pełni tę samą funkcję w sztabie PO.

Mała przewaga w sondażach

– PiS robi dobrą kampanię, a  nasza jest spóźniona – mówi „Rz" polityk PO z otoczenia szefa rządu. I wylicza: – W PiS są młodzi ludzie, Jarosław Kaczyński unika sporów i  odsunął na bok sprawę Smoleńska. Udało im się przekonać wyborców, by się ich nie bali. Gdy mówiliśmy liderom, że Kaczyński znów przejdzie przemianę i złagodnieje, nikt w to nie wierzył. – Zawsze jest nerwowo, a narzekają nieprzychylni Jackowi Protasiewiczowi – odpowiada poseł ze sztabu.
Jak dowiedziała się „Rz", zamówione przez partię badania pokazują, że wygra wybory, ale z małą różnicą wobec PiS: 36 do 30 proc. Obie partie mają też podobne zaplecze tzw. żelaznego elektoratu: 24 do 18 proc. To nie daje PO bezpiecznej przewagi, dlatego sztab szykuje decydujące uderzenie. Na dziesięć dni przed wyborami ma się pojawić więcej spotów, a tydzień przed – przedstawi swój komitet poparcia. Przygotowuje go europosłanka Róża Thun. Mają się w nim znaleźć osoby ze świata kultury, sportu (np. chodziarz Robert Korzeniowski) i nestorzy polityki. – W ostatni przedwyborczy weekend zaprezentujemy komitet, a na koniec kampanii podsumujemy ją – zapowiada Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka sztabu. Zdaniem politologa dr. Rafała Chwedoruka z UW partia na  ostatnim odcinku będzie walczyć o wyższą frekwencję. – PO bardzo zależy, by przyciągnąć swych wyborców na głosowanie. Nie bez powodu język Platformy jest emocjonalny, a dalsza walka wyborcza będzie permanentną prowokacją – ocenia. W taką strategię Chwedoruk wpisuje słowa premiera o katastrofie smoleńskiej. – Kiedy widzę tę zapiekłość smoleńską (...), to powiem szczerze i brutalnie, dostaję mdłości – tak Tusk komentował wypowiedź Kaczyńskiego. Lider PiS wezwał, by ci, którzy chcą wyjaśnienia katastrofy, głosowali na jego partię.

Tusk: „Ktoś tu zwariował"

Równie emocjonalnie premier skomentował wczoraj wywiad, jakiego prezes PiS udzielił „Rz". Kaczyński deklarował, że po wygranych wyborach jest gotów współpracować z prezydentem Bronisławem Komorowskim. – Ludzie, ktoś tu zwariował. Znaczy co? Łaskę robi? Polacy wybrali prezydenta i każdy polityk ma obowiązek z prezydentem współpracować – mówił Tusk, który od poniedziałku podróżuje po kraju autokarem. Wczoraj jeździł po Wielkopolsce. Musiał się m.in. tłumaczyć, dlaczego nie spełnił obietnicy zmniejszenia liczby posłów i senatorów. – To nie do mnie pytanie. To wymaga większości 3/5 w Sejmie, nikt tego nie chciał poza mną – wyjaśniał. W Pile zaś stwierdził, że nie można być dobrym premierem 12 lat. I zadeklarował, że jak wygra, będzie szefem rządu ostatni raz.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL