Jak zarządzać wydatkami

Opłata za konto. Martwe rachunki w bankach

Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Bank wpisał klienta na listę niesolidnych dłużników. A ten zrewanżował się informacją o podłożeniu bomby w oddziale
Mieszkaniec Pruszkowa, 24-letni Artur Sz., założył sobie dodatkowe konto w PKO BP. Nigdy jednak nie wykonał na nim żadnej operacji. Bank wysłał do niego upomnienia w sprawie opłat naliczanych za prowadzenie rachunku, ale mężczyzna je zlekceważył.
PKO BP umieścił dane niesolidnego klienta w bankowym rejestrze dłużników. I kiedy w czerwcu tego roku Artur Sz. zgłosił się po kredyt w innym banku, spotkał się z odmową. – Bardzo go to zdenerwowało. Zadzwonił do oddziału PKO BP, w którym miał martwe konto, i powiedział, że została tam podłożona bomba – opowiada jeden z policjantów. Oddział ewakuowano.
Policyjni pirotechnicy żadnej bomby nie znaleźli. Policjanci zaczęli szukać dowcipnisia i dotarli do Adama Sz. Mężczyźnie zarzucono wywołanie fałszywego alarmu bombowego. Przyznał się do winy. Czy martwe konta to duży problem w bankach? – Nie ujawniamy liczby rachunków, na których miesiącami nie ma żadnych ruchów – twierdzi biuro prasowe PKO BP. Bank ten może wypowiedzieć umowę o prowadzenie rachunku, jeśli nie ma na nim obrotów przez pół roku albo żadnych wpływów przez trzy miesiące od otwarcia konta albo gdy powstanie niedopuszczalne saldo debetowe. A ta ostatnia sytuacja może się zdarzyć m.in. wtedy, gdy nie są regulowane opłaty wynikające z umowy. – Liczba rachunków, na których nie ma żadnych transakcji, jest zmienna – mówi z kolei Miłosz Gromski z ING Banku Śląskiego. W niewielkiej części są to konta klientów, którzy zmarli. Bank nie chce ujawnić, po jakim czasie braku wpływów na konto podejmuje interwencję. – Bank Millennium obecnie prowadzi 1,33 mln rachunków. Na kilkudziesięciu tysiącach z nich nie ma operacji dłużej niż przez sześć miesięcy – informuje Wojciech Kaczorowski z Millennium. Liczba martwych kont utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie. Na ujemne, niedozwolone saldo na koncie bank reaguje bardzo szybko, bo już po czterech dniach. – I zwykle nasze działania przynoszą skutek – podkreśla Wojciech Kaczorowski. Dodaje, że prowizje są pobierane do wysokości salda na rachunku, dlatego debet nie powstaje. Przeciw Adamowi Sz. już wysłano do sądu akt oskarżenia. Pruszkowski sąd nie wyznaczył jeszcze terminu rozpoczęcia procesu. Mężczyźnie grozi do trzech lat więzienia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL