Publicystyka

GPC - Gazeta Polska wspiera Jarosława Kaczyńskiego?

Michał Szułdrzyński
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Zachęcając Rymkiewicza do radykalnych politycznych wypowiedzi, dziennikarze "Gazety Polskiej Codziennie" powinni zadać sobie pytanie, kto weźmie odpowiedzialność za słowa poety, jeśli ktoś posłucha go i chwyci za broń – zauważa publicysta "Rzeczpospolitej"
Czy Jarosław Kaczyński powtórzył zabieg sprzed roku i na finiszu kampanii wyborczej porzucił ostry język, mniej mówiąc o Smoleńsku, atakując Platformę Obywatelską miłością i optymizmem
Rzeczywiście – prezes PiS pytany o katastrofę smoleńską przez dziennikarzy nie unika odpowiedzi i deklaruje, że "wyjaśnienie śmierci 96 osób jest sprawą fundamentalną", ale równocześnie sam nigdy tej kwestii pierwszy nie porusza. Nie atakuje, nie krytykuje innych, ciepło mówi o niektórych politykach PO (zadeklarował współpracę z Jerzym Buzkiem i Januszem Lewandowskim). A w wyborczych spotach PiS widzimy młodych ludzi, uśmiechniętych, tryskających optymizmem. Pytanie brzmi: czy Kaczyński nie straci przez to części wyborców? Wszak po poprzedniej kampanii sam zarzucał Joannie Kluzik-Rostkowskiej, że jej strategia łagodzenia wizerunku odebrała mu głosy radykalnego elektoratu. Dlaczego więc tym razem prezes PiS uznał, iż może sobie na takie złagodzenie przekazu pozwolić?

Państwo kłamstw  i przekrętów

Odpowiedzią może być powstanie 9 września nowego dziennika, "Gazety Polskiej Codziennie". To polityczny tabloid, który – jak każdy brukowiec – posługuje się uproszczoną wizją świata: populistycznym przekonaniem, że bogatsi nie myślą o biedniejszych, wszyscy politycy są źli, a rządzący żyją "za nasze" jak pączki w maśle. Jednak jest coś, co różni nowy dziennik od typowego tabloidu – i nie chodzi wyłącznie o mniejszą liczbę informacji dotyczących życia gwiazd i kolorowych zdjęć celebrytów. Bo w "Codziennej" tylko niektórzy politycy są źli. Przede wszystkim politycy rządzącej Platformy, czasem PSL. Z tekstów płynie przesłanie, że obecny rząd zajmuje się głównie przekrętami, a największe polskie media kłamią. Jeśli ktoś okrada państwo, to jest to rzecznik rządu Paweł Graś, który jeździ służbową limuzyną, oraz minister finansów Jacek Rostowski rzekomo zaangażowany w wytransferowanie za granicę 3 mld euro należących do Skarbu Państwa. Nie lepiej wygląda resort sportu, które wcale nie wybudował Orlików, ale dokonał gigantycznego przekrętu. Wyjątkowo podejrzaną postacią okazuje się prezydent Bronisław Komorowski, ponieważ gangster, który miał na niego haki, wylądował za kratkami. Nic to, że przestępca zamieszany był w przemyt papierosów – sam fakt, że ktoś posiadający rzekomo kompromitujące Komorowskiego materiały ląduje w areszcie, pokazuje, że organa ścigania w państwie Tuska działają na polityczne zamówienie.

Radykalna  wizja świata

Czytelnik "Codziennej" nie będzie też miał najlepszego zdania o polskich służbach specjalnych. ABW boi się Rosjan, a szefowie wojskowych służb specjalnych to alkoholicy, narkomani, którzy w dodatku tolerują gubienie przez agentów tajnych dokumentów. W prezentowanej w taki sposób rzeczywistości nie ma miejsca na pokazywanie nadużyć czy choćby błędów polityków pisowskiej opozycji. Jarosław Kaczyński w przeszłości wielokrotnie wspominał o niechęci mainstreamowych mediów do jego partii. Rzecz jasna nie przynosiło mu to sympatii dziennikarzy. Dziś więc prezes PiS nie mówi nic o mediach. Nie musi – robi to za niego "Gazeta Polska Codziennie". Dwa kolejne numery gazety poświęcone były nagranemu wystąpieniu... Tomasza Lisa, który mówił, co myśli o polskich stacjach telewizyjnych. Tym razem dziennikarz TVP wyrażał poglądy bliskie PiS i "GPC", dziennik Tomasza Sakiewicza nagłośnił więc jego poglądy. A co mówił Lis? "TVN to syf". "Ludzie myślą, że TVN 24 jest światowe, a to dziadostwo". A Polsat? To "Polszmat". Formuła tabloidu jest specyficzna i bardzo wygodna: pozwala na stawianie jasnych i jednostronnych tez, bez zabawy w niuansowanie. Dlatego "GPC" w swoich króciutkich tekstach i komentarzykach w niesłychanie ostry sposób prezentuje radykalną wizję świata, znaną wcześniej z "Gazety Polskiej". Wizję znacznie bardziej skrajną niż ta, którą ośmielają się prezentować w publicznych wystąpieniach Jarosław Kaczyński i jego kandydaci do Sejmu.

Wybuchnie wulkan polskości

Podobna uwaga zresztą dotyczy wypowiedzi twórców kojarzonych dziś z PiS, takich jak poeci Wojciech Wencel i Jarosław Marek Rymkiewicz. Gdyby swoje nader wyraziste poglądy mieli wypowiadać na konwencjach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości, w obecności Jarosława Kaczyńskiego, mogliby zaszkodzić Prawu i Sprawiedliwości. W gazecie wprawdzie kojarzonej z tą partią, ale oficjalnie jej nie reprezentującej, mogą sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa. Kto według Wencla rządzi Polską? "Wciąż ta sama klasa uprzywilejowana, a zmieniła się jedynie fasada". Czy Polska jest jeszcze suwerenna? Nie, "III RP utraciła podmiotowość w polityce zagranicznej, a wewnętrznie coraz bardziej przypomina putinowską Rosję". Szansa jedynie w ostatecznym zrywie, który może ocalić Polskę. "Przyjdzie taki dzień, kiedy ten wulkan polskości wybuchnie i odzyskamy własne państwo" – opowiada poeta w wywiadzie. Jeszcze dosadniej konieczność zrywu uzasadnia Jarosław Marek Rymkiewicz w pierwszym numerze "Codziennej" (cały wywiad znalazł się w zeszłą środę w tygodniku "Gazeta Polska"). Co czeka Polskę? "Jest wielu Polaków (i ja jestem wśród nich), którzy przewidują najgorsze i dopuszczają taką możliwość, że zbliża się następny rozbiór" – wieszczy poeta. I dodaje: "Ten rozbiór może już się zaczął, może już trwa".

Czyny godne wolności

Po namyśle jednak, pod koniec wywiadu (przeprowadzonego przez Joannę Lichocką) Rymkiewicz odrzuca metaforę rozbiorową. "Teraz jest wojna i wobec tego trzeba się zachowywać jak żołnierz na wojnie lub jak warszawski łobuz na wojnie. Teraz jest wojna, pani Joasiu – będziemy się bić z Wielką Ściemą. Będziemy się z nią bić o naszą wolność. Siekiera, motyka, bimber, alasz – przegra wojnę głupi malarz". Z kim ta wojna? Kto jest przeciwnikiem? Myliłby się ten, który widziałby go w Platformie. Według Jarosława Marka Rymkiewicza ludzie rządzący Polską, mimo pozorów potęgi, są tak naprawdę marionetkami, a więc "kto by się tam przejmował takimi władcami". A kto pociąga za sznurki rządowych i medialnych marionetek? "Uprawniony wydaje się domysł, że jest ktoś znacznie potężniejszy, kto rządzi tymi medialnymi oligarchami. Ten ktoś (powtarzam, nie wiem kto) rozmyśla teraz o tym, jaki ma być nasz los – co należy zrobić z Polską". Co proponuje Rymkiewicz? Marzy, "żeby ci, którzy teraz – po cichutku, po cichutku – planują zlikwidowanie Polski, wiedzieli, że będziemy się bili, właśnie tak jak w XVIII w. I nie pójdzie im z nami tak łatwo. Będziemy się bili – jak konfederaci barscy – pod sztandarami Maryi". To brzmi niemal jak wezwanie do rewolucji czy raczej powstania narodowego: "Polacy powinni się teraz zdecydować na czyny godne ich wolności".

Projekt autoryzowany

Jarosław Marek Rymkiewicz jest pisarzem wybitnym, od lat wnikliwie analizującym zakamarki polskich dusz. Gdy jednak historiozoficzne rozważania przekłada na język współczesnej polityki, stają się one deklaracjami niebezpiecznymi. Zachęcając go do takich wypowiedzi, dziennikarze "Gazety Polskiej Codziennie" powinni zadać sobie pytanie, kto weźmie odpowiedzialność za słowa poety, jeśli ktoś posłucha go i chwyci za broń. Powinni też zadać sobie to pytanie politycy, których wspiera dziennik Tomasza Sakiewicza. Bo czytelnicy nowego dziennika nie bez przyczyny są głęboko przekonani, iż "Gazeta Polska Codziennie" to pisowski głos w ich domach. Nie da się nie dostrzegać, że Jarosław Kaczyński autoryzował projekt Sakiewicza, udzielając wywiadu w jednym z pierwszych wydań gazety, a wice szefem rady nadzorczej spółki wydającej "GPC" jest polityk Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Czarnecki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL