Notowania

Prenetnsje Unii o South Stream

Niech Bruksela nie wini Rosji za niepowodzenia projektu Nabucco – tak wiceprezes Gazpromu skwitował unijne pretensje o podpisanie umowy na budowę gazociągu South Stream
Aleksandr Miedwiediew uważa, że budowa rosyjskiego gazociągu South Stream z Rosji przez Morze Czarne do Bułgarii i dalej przez Bałkany na Węgry, do Austrii i Włoch nie szkodzi projektowi europejskiego gazociągu Nabucco (ma transportować gaz spoza Rosji). Podczas zakończonego w niedzielę forum gospodarczego w Soczi Miedwiediew przypomniał, że jeszcze w maju podczas prezentacji rosyjskiego projektu w Brukseli komisarz ds. energetyki Gunter Ettinger nazwał South Stream „ekwiwalentnym projektem dla Nabucco".
Jednak 12 września ten sam komisarz uznał, jak przypomina portal Lenta, że rosyjski gazociąg zaszkodzi projektowi Unii. Dlatego Rosja zostanie „niechcianym partnerem UE jako hurtownik gazu z Azerbejdżanu i Turkmenii". – South Stream i Nabucco to nie konkurujące ze sobą projekty. Mają różne cele. My różnicujemy trasy dostaw rosyjskiego gazu dla umów już zakontraktowanych. Celem Nabucco natomiast jest zróżnicowanie źródeł dostaw – mówił w Soczi Miedwiediew. Tymczasem projekt Nabucco został odłożony do 2013 r., bo do zapełnienia gazociągu trzeba 30 mld m sześc. gazu rocznie, a brakuje dostawców.
– My nie czujemy z tego żadnej satysfakcji. Bo jeżeli podliczymy zapotrzebowanie na gaz w Europie, to biorąc pod uwagę Nord i South Stream, system transportu przez Ukrainę i terminale LNG, to wszystko i tak będzie za mało, by zaspokoić rosnące potrzeby – wyjaśnił wiceprezes Gazpromu. Rosyjski menedżer uderzył w najsłabszy punkt projektu Nabucco – brak dostatecznie zasobnych źródeł dostaw gazu dla tego rurociągu. Zasoby Azerbejdżanu i Turkmenii to na razie za mało. Część z nich reeksportuje dziś Rosja. I to ona zaprotestowała ostro przeciwko bezpośrednim rozmowom Brukseli z oboma państwami.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL