fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Górnik – zawód wymierający?

Fotorzepa, Bartłomiej Zborowski Bar Bartłomiej Zborowski
Za małe płace, za duże ryzyko zawodowe – młodzi ludzie nie chcą pracować w górnictwie. Zainteresowanie klasami branżowymi w technikach i liceach profilowanych jest coraz mniejsze
– Szkoły górnicze zlikwidowano pod koniec lat 90., ich reaktywacja trzy, cztery lata temu wznowiła zainteresowanie górnictwem, ale teraz jest coraz gorzej – przyznaje szef górniczej "Solidarności" Dominik Kolorz. Powód? 1200 zł netto w Kompanii Węglowej, ok. 1400 – 1500 zł w Katowickim Holdingu Węglowym i ok. 2 tys. zł w Jastrzębskiej Spółce Węglowej – tyle mogą zarobić na dzień dobry górnicy tuż po szkole.
Zdaniem Kolorza, choć niskie zarobki odstraszają, to nie są jedynym powodem braku chętnych do pracy. – Katastrofa w Halembie zwróciła uwagę na to, jaki to niebezpieczny zawód. Młodzi ludzie nie chcą tracić zdrowia i życia. Poza tym na zawód górnika patrzy się przez pryzmat człowieka, który nie jest za dobrze wykształcony, a przyjeżdża do Warszawy z kilofem zabierać pieniądze podatników. Taki stereotyp odstrasza – uważa Kolorz. Najbardziej odczuwają to szkoły związane z Kompanią Węglową (jest ich kilka – m.in. w Wodzisławiu i Rudzie Śląskiej). Na 800 miejsc w pierwszych klasach górniczych w tym roku obsadzono połowę. – Do 2015 r. z naszych kopalń odejdzie na emeryturę 33 tys. ludzi. To ogromny ubytek w zatrudnieniu – nie ukrywa rzecznik KW SA Zbigniew Madej i dodaje, że chętnych do zajęcia wolnych miejsc pracy nie przybywa. Próbą ich przyciągnięcia ma być w KW wzrost płac. Z informacji "Rz" wynika, że KW od 2008 r. podniesie je maksymalnie o 10 proc.
– Od nowego roku chcemy wprowadzić bezpłatne szkolenia zawodowe dla osób po 18. roku życia, które np. mają maturę, a nie mają uprawnień górniczych – zapowiada Madej. – Kiedyś każda kopalnia miała swoją szkołę, teraz my jako spółka mamy umowę o gwarancji zatrudnienia z dwoma placówkami w Katowicach i jedną w Mysłowicach – wylicza Piotr Ostaszewski, kierownik zespołu polityki zatrudnieniowej w KHW SA. Rok temu do KHW przyszło pracować 100 absolwentów, a w tym tylko 70. A co roku na emeryturę w KHW przechodzi 1000 – 1500 pracowników dołowych. Na razie najlepsza sytuacja jest w Jastrzębskiej Spółce Węglowej – bo oferuje na start najlepsze zarobki. – Nie odczuwamy braku chętnych. Na początku 2007 roku o przyjęcie do pracy w naszych kopalniach ubiegało się około 7200 osób, w tym około 2500 z wykształceniem górniczym lub stażem pracy pod ziemią – mówi rzeczniczka JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer. – W kolejnych latach mamy zapewniony dopływ absolwentów szkół górniczych, z którymi JSW podpisała umowę. W 2008 roku będzie to 170 absolwentów, w 2009 – 260, a w 2010 r. – 330. Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Handlowo-Przemysłowej, uważa, że deficyt kadr w kopalniach jest pochodną sytuacji całego górnictwa. – Praca w kopalni dawała kiedyś dobry start i szanse awansu. Tymczasem w ostatnich latach, w wyniku realizacji kolejnych programów restrukturyzacji górnictwa, pojawiła się potężna presja ze strony właściciela na dławienie kosztów produkcji – tłumaczy Olszowski. – System wynagradzania w górnictwie jest chory, ponieważ płaca nie motywuje do pracy. Finanse to jednak nie tylko problem młodej kadry. Podwyżek domagają się też ci z dłuższym stażem. Zdaniem Bogusława Ziętka, przewodniczącego związku zawodowego "Sierpień '80", w samej Kompanii Węglowej, gdzie zarobki są najniższe, podwyżki powinny sięgnąć 30 proc., by zrekompensować dotychczasowe niskie płace.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA