Kultura

Kultura w akcji, kultura z odzysku

Największą liczbę uczestników przyciągnął długo oczekiwany wspólny koncert Krzysztofa Pendereckiego i Jonny'ego Greenwooda - tłumy zasiadły na Hali Stulecia.
rp.pl, Katarzyna Kazimierowska katk Katarzyna Kazimierowska
Dzień drugi festiwalu upłynął w poczuciu, że jesteśmy na jednym wielkim festiwalu wymiany doświadczeń i opowieści o kolejnych projektach kulturalnych. Brakuje poziomu refleksji, który pozwoliłby na konstruktywne wnioski na przyszłość - pisze Katarzyna Kazimierowska
Korespondencja z Wrocławia
Trzon piątkowych wydarzeń to trzy spotkania, poświęcone kulturze w akcji, kulturze masowej i kulturze z odzysku. Wszystkie one, w mniejszym lub większym stopniu, polegały na prezentacji projektów artystycznych, ze wskazaniem na konkretny kontekst historyczno-społeczny, w jakim się zadziały. Europejski Kongres Kultury - czytaj więcej Egipski artysta Ganzeer opowiedział, jak jego spontaniczne szablony z początku rewolucji egipskiej - gdy jeszcze nie wiadomo było, że spontaniczne zbiorowe demonstracje doprowadzą do zmiany władzy - doprowadziły do powstania społecznie zaangażowanych obrazów w przestrzeni publicznej, które dziś rozpoznawalne są w całym Egipcie i na świecie. Aneta Szyłak, dyrektorka Instytutu Sztuki "Wyspa" w Gdańsku, opowiedziała o projektach artystycznych, które podejmują dyskusję z historią ściśle związaną z gdańską stocznią, czyli miejscem działania Instytutu. Tłumaczyła, jak przestrzeń i przynależne jej elementy, które już funkcjonują w społecznej świadomości, mogą zostać przetworzone, nabierając nowych znaczeń i wartości.
Na pytanie, na ile oryginalne są takie działania artystyczne, które wykorzystują istniejący kontekst czy miejsce, a jedynie nadają mu nowych znaczeń, padła odpowiedź, że nie o oryginalność tu chodzi, a o sens samego działania i na umiejętność twórczej odpowiedzi na zastaną rzeczywistość. Wszystkie spotkania i dyskusje jak na razie odbywają się na zasadzie mini-wykładów i krótkiej wymiany poglądów, ale nie pozwalają na postawienie tez, pytań czy podsumowujących stwierdzeń, które posunęłyby dyskusję o kondycji kultury czy jej przejawach do przodu. Za to ciekawym wydarzeniem była poranna piątkowa wycieczka, którą w ramach projektu "10 x 10: Tysiąc dziewięćset czterdziesty ósmy" opracowali wspólnie przewodnik Mateusz Kornacki, artystka Marysia Lewandowska, historyczka sztuki Lynda Morris i reżyserka filmów dokumentalnych Ariellę Azoulay. Zaprosili oni chętnych na podróż do przeszłości - do Wrocławia z roku 1948, kiedy to miasto gościło największych przedstawicieli kultury ówczesnego świata, zapraszając ich - trzy lata po wojnie, do miejsca pełnego ruin, z którego dopiero co wyjechali ostatni niemieccy obywatele, do miasta, gdzie trzeba było na nowo tworzyć polską kulturę - na Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju. Wędrówka śladami kongresowych wydarzeń, które odbiły się szerokim echem w świecie, a także nadały ton przyszłych kulturalnych kontaktów międzynarodowych była lekcją historii o mieście, które na początku swojej powojennej historii stało się miejscem kluczowym w walce o umysły intelektualistów. Wycieczka dała silny kontrast z dzisiejszą atmosferą kongresowych swobodnych debat czy wymiany myśli, które nie wymagają walki o umysły. Sobotnim wydarzeniem jest spotkanie pt. "Soul of Europe", poświęcone trzem zagadnieniom: znaczenie kultury w rozwoju Europy, ESK jako model dla kultury oraz kierunki rozwoju programów kulturalnych. Czy wniesie ono do debaty kongresowej coś więcej niż problemy naświetlone w wykładzie prof. Baumana? Zobaczymy.
Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL