fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

BBN ma jedną tajną kancelarię

Gmach BBN
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Czy akta WSI zmieściły się w jedynym pomieszczeniu, które spełnia wymogi bezpieczeństwa? Jak ustaliła "Rz", w BBN jest tylko jedna, składająca się z dwóch pokoi, kancelaria do przechowywania tajnych dokumentów.
Ustawa mówi, że dokumenty, które mają klauzule: tajne, ściśle tajne i Top Secret, muszą być przechowywane w szczególnych warunkach. Pokoje powinny mieć podwójne ściany i sufity, okratowane i zabezpieczone okna, specjalne stanowiska komputerowe.
Aby pomieszczenie mogło spełniać takie warunki, musi też zostać sprawdzone przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Podpułkownik Magdalena Stańczyk, rzeczniczka prasowa ABW, przyznaje, że w BBN sprawdzono tylko jedno pomieszczenie. "Kancelarię tę wpisano do rejestru w 2005 r. po przeprowadzonym audycie mającym na celu ustalenie, czy zastosowane rozwiązania techniczno-organizacyjne wprowadzone w BBN są zgodne ze standardami bezpieczeństwa NATO, UZE i UE" – napisała w odpowiedzi na pytanie "Rz". BBN nie wystąpił o to, by agencja wystawiła odpowiedni certyfikat innym pomieszczeniom na przechowywanie dokumentów tajnych w związku z przeprowadzką komisji weryfikacyjnej.
Pojawiają się więc obawy, że dokumenty WSI mogą być przechowywane niezgodnie z ustawą. Według Jolanty Szymanek-Deresz, byłej szefowej Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, jest mało prawdopodobne, by akta, które przewieziono kilkoma furgonetkami, zmieściły się w przystosowanej do tego kancelarii. Szymanek-Deresz twierdzi, że w całej siedzibie BBN jest nie więcej niż ok. 20 pokoi. Do przechowywania materiałów tajnych przystosowane są tylko dwa z nich: archiwum i specjalna czytelnia akt. Czy mogło się to zmienić od czasów, gdy Szymanek-Deresz była szefową kancelarii? – Niemożliwe, bo tam po prostu nie było miejsca – zaprzecza. – Znam topografię tego budynku i nie bardzo sobie wyobrażam, jak mogą tam pracować dwie instytucje, i to o takiej specyfice, jak BBN i komisja weryfikacyjna. Biurowiec powstawał tylko z przeznaczeniem dla BBN – dla żadnej innej instytucji nie ma tam nawet wolnych pomieszczeń. Projektowano go dla najwyżej 50 osób. Tymczasem komisja weryfikacyjna liczy 24 członków. Dodatkowo pracuje dla niej cała obsługa komisji: urzędnicy, sekretarki, archiwiści, a więc co najmniej kolejnych kilkanaście osób. Szef BBN Władysław Stasiak zapewnia jednak, że miejsce dla komisji weryfikacyjnej się znalazło. – Musieliśmy się tylko nieco ścieśnić – tłumaczy. Dodaje, że pomieszczenia komisji zostały nawet oddzielone od części zajmowanej przez BBN. – My się nawet nie stykamy – przekonuje Stasiak. Ale pytany o zabezpieczenia i liczbę pomieszczeń do przechowywania tajnych dokumentów zasłania się tajemnicą państwową. Gmach BBN znajduje się na tyłach Pałacu Prezydenckiego. Kosztem prawie 20 mln zł został wybudowany w ostatnich dwóch latach prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego. Do użytku oddano go na początku 2005 r. Po dwóch latach użytkowania pojawiły się poważne usterki. Najpierw dał o sobie znać przeciekający dach. Później okazało się, że niesprawne są klimatyzacja i wentylacja.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA