fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Niemcy chcą granicy z Polską

Fotorzepa, Daniel Szysz Dan Daniel Szysz
Ministrowie spraw wewnętrznych Polski i Niemiec uznali, że nie ma przeszkód, aby w przyszłym miesiącu zniesione zostały kontrole na granicy z Polską. Niemieccy policjanci ostrzegają, że redukcja etatów na granicy naraża UE na niebezpieczeństwo – pisze nasz korespondent z Heringsdorfu
– Zniesienie kontroli to powód do radości, a nie obaw – zapewniał Wolfgang Schäuble, szef niemieckiego MSW. W Heringsdorfie na wyspie Uznam razem z polskim ministrem spraw wewnętrznych Grzegorzem Schetyną potwierdził, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby zniesione zostały kontrole graniczne między Polską i Niemcami. Była to pierwsza oficjalna podróż zagraniczna polskiego ministra.
W tym samym czasie 200 kilometrów na południe, we Frankfurcie nad Odrą, setki niemieckich policjantów domagały się przedłużenia kontroli na granicach w obawie o swe miejsca pracy. – Nie mam nic przeciwko zniesieniu kontroli, ale boję się o moją pracę – mówił Mario Schneider w czasie przemarszu pochodu demonstrantów ulicami Frankfurtu. Jest mechanikiem w lokalnej policji i wkrótce nie będzie potrzebny, bo wraz z przystąpieniem Polski do strefy Schengen nastąpi wielka redukcja etatów na granicy z Polską.
– Z dwu tysięcy policjantów na posterunkach pozostanie zaledwie ośmiuset. To musi wpłynąć źle na stan bezpieczeństwa – dowodzi Lars Wendland, szef regionalnego oddziału związków zawodowych policjantów. Zapewnia, że ogromna większość mieszkańców Frankfurtu podziela jego opinię i życzy sobie dalszej kontroli, bo obawia się po prostu wzrostu przestępczości. – To absurd. Nie ma takich nastrojów w mieście – odpowiada burmistrz miasta Martin Patzelt. Twierdzi, że policjanci wykorzystują obawy nieznacznej części mieszkańców do wzmocnienia swego protestu. Podobnego zdania jest Andrzej Kamiński, rzecznik lubuskiego oddziału Straży Granicznej. Przyznaje, że przeciętnie dwa razy w tygodniu udaje się na granicy wykryć ukrytych w ciężarówkach i przemycanych do Niemiec nielegalnych imigrantów. – Takie przypadki nie mają nic wspólnego z bezpieczeństwem mieszkańców Frankfurtu – przekonuje. – Oni już od dawna nie obawiają się o swe samochody czy nawet pozostawione na ulicach rowery. – Nie znaczy to, że od czasu do czasu nie odżywają pewne antypolskie stereotypy. Tak było w chwili przystępowania Polski do Unii Europejskiej. Mieszkańcy Frankfurtu szybko zauważyli jednak, że nic złego ich nie spotkało – przekonuje w rozmowie z „Rz” Olaf Gart z lokalnego dziennika we Frankfurcie. Minister Schäuble zapewniał wczoraj, że rozszerzenie strefy Schengen nie wpłynie na bezpieczeństwo mieszkańców. Wzmożone zostaną lotne kontrole w 30-kilometrowym pasie nadgranicznym na terenie Niemiec. Na ulicach miast po obu stronach Odry pojawią się także wkrótce wspólne polsko-niemieckie patrole policyjne, a w połowie grudnia rozpocznie działalność centrum koordynacyjne w Niemczech, w którym setka policjantów będzie monitorować sytuację na granicy. Strażnicy graniczni z przejść przeniosą się natomiast na trasy międzynarodowe i dojazdowe do granicy. Protestujący policjanci wszystko to wiedzą, ale nie zamierzają zrezygnować ze swoich żądań. – Nasz protest nie ma nic wspólnego z Polską – podkreślali wczoraj we Frankfurcie. Zdaniem ekspertów frankfurckiej Izby Handlowo-Przemysłowej na otwarciu granicy skorzystają mieszkańcy obu krajów. Ze statystyk wynika, że w całym regionie po niemieckiej stronie działa już dzisiaj 450 polskich firm. Większość jednoosobowych, ale są także duże polskie przedsiębiorstwa meblowe i handlowe. Co ciekawe, Frankfurt staje się coraz bardziej atrakcyjny dla mieszkańców Słubic odkrywających niemal co dnia nowe towary, których ceny są po niemieckiej stronie niższe niż w Polsce. Korzysta z tego m.in. Maja Kichelnicka prowadząca od miesiąca sklep ze sztucznymi kwiatami we Frankfurcie tuż przy przejściu granicznym. – Te kwiaty kosztują u mnie 25 euro, a na bazarze w Słubicach o dziesięć więcej – wskazuje na ogromny bukiet sztucznych róż. Niemcy, tak jak dawniej, często zaglądają do Słubic, ale coraz częściej zamiast na słynnym bazarze goszczą u fryzjerów i w restauracjach, czekając na zakończenie przeglądu swych samochodów. Mieszkańcom Frankfurtu odpowiada taki podział zadań. Nie chcą się też zbytnio bratać z sąsiadami zza Odry. Dali temu wyraz ponad dwa lata temu, protestując przeciwko planom budowy linii tramwajowej łączącej Frankfurt ze Słubicami. Przeciwko było 83 procent osób uczestniczących w referendum. Słubiczanie przyjęli ten wynik jako wyraz najwyższego braku zaufania ze strony swych sąsiadów. – Pogodziliśmy się z tym i nie zamierzamy wracać do starego projektu – mówi „Rz” Katarzyna Mintus, wiceburmistrz Słubic. O Frankfurcie nad Odrą, także po polsku Martin Patzelt (CDU) burmistrz Frankfurtu nad Odrą Zniesienie kontroli na granicy przyniesie naszemu miastu same korzyści. Oczywiście są jeszcze ludzie, którzy patrzą na Polskę i Słubice przez pryzmat uprzedzeń, ale jest to margines. Nie obawiam się żadnego znacznego wzrostu przestępczości. Nie nastąpiło to po wejściu Polski do Unii Europejskiej i nie istnieją żadne racjonalne przesłanki, aby teraz miało być inaczej. Zniesienie kontroli będzie miało wielki pozytywny efekt psychologiczny w postaci poczucia wspólnoty mieszkańców Frankfurtu i Słubic. Mamy już cały katalog wspólnych przedsięwzięć ze Słubicami – od oznakowania drogowego w obu językach przez budowę ze środków UE basenu w Słubicach, który będzie służył mieszkańcom po obu stronach Odry, po budowę pomnika Heinricha von Kleista, pisarza i myśliciela, po polskiej stronie granicy. —not. p.jen.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA