fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Byli wiceprezesi chcieli być świętymi krowami

Rzeczpospolita
Dyskusje w mediach o tym, co się u nas dzieje, szkodzą naszej partii – mówi Przemysław Gosiewski, szef klubu
Rz: Ludwik Dorn, Paweł Zalewski i Kazimierz M. Ujazdowski dołączyli do grona zdrajców PiS?
Przemysław Gosiewski, przewodniczący Klubu PiS: O sytuacji tych trzech kolegów nie będę się wypowiadać do czasu zakończenia postępowania dyscyplinarnego. Dlaczego zostali zawieszeni w prawach członków PiS?
Bo podjęli działania, które burzą integralność naszego środowiska. Zamiast na gremiach statutowych rozpoczęli w mediach dyskusję o funkcjonowaniu partii, tym samym szkodząc jej. Ale oni nie chcieli doprowadzić do rozłamu w PiS. Zapewniają, że dążyli do poprawy funkcjonowania partii. Napisali list do prezesa Jarosława Kaczyńskiego i domagali się dyskusji. Moja ocena tego listu jest inna. Było w nim kilka postulatów dotyczących oceny kampanii i podobny pogląd wyraził w tym względzie Komitet Polityczny, powołując stosowną komisję. Ale z drugiej strony domagali się szczególnej pozycji wiceprezesów w partii, która jest niezgodna z naszym statutem. Poza tym rozpoczęli w mediach dyskusję o partii. To nam szkodzi. Było też kilka zaskakujących wypowiedzi, np. poparcie przez Kazimierza Ujazdowskiego okręgów jednomandatowych, pomysł Ludwika Dorna, by PO i PiS stworzyły koalicję konstytucyjną, lub odmienna, niż to czyniły władze partii, ocena przez Pawła Zalewskiego kandydatury Radosława Sikorskiego na szefa MSZ. To w PiS nie można mieć własnego zdania? Można mieć, ale wygłaszane poglądy powinny być zgodne z decyzjami partii. Polityka jest sztuką dyskusji. A tymczasem byłym wiceprezesom odebrano prawo do dyskutowania. Nieprawda. PiS jest partią demokratyczną, można swobodnie dyskutować na posiedzeniach klubu, również podczas obrad Komitetu Politycznego, Zarządu Głównego i na kongresie. Jeżeli wypracujemy stanowisko, to jest ono jednolite dla wszystkich. Ale podczas niedawnego posiedzenia klubu Zalewski nie został dopuszczony do głosu. Nie pamiętam tego. W PiS rodzi się opozycja wobec prezesa? Nie sądzę. Jak więc rozumieć, że ponad 20 osób nie poparło pańskiej kandydatury na szefa Klubu PiS? Tylko ok. 20 osób spośród 200 parlamentarzystów było przeciwko. Wszystkim życzyłbym takiego poparcia. Nie sądzi pan, że to mogą być posłowie, którzy pójdą za Dornem, Ujazdowskim i Zalewskim, jeśli ci zostaną wyrzuceni z partii? Nie. Musimy pamiętać, że w tym głosowaniu posłowie wyrażali swoją postawę wobec Przemysława Gosiewskiego, a nie – byłych wiceprezesów. Kryzys z byłymi wiceprezesami ma jeszcze szanse zakończyć się polubownie? Można odnieść wrażenie, że w ogóle nie zależy wam na konserwatywnym skrzydle PiS. Zależy nam na każdym, ale należy szanować zasady panujące w naszym środowisku: po pierwsze, nie szkodzić, po drugie, aktywnie uczestniczyć w pracach klubu. Byli wiceprezesi twierdzą, że to wszystko, co się dzieje w PiS, to wynik zawężania partii do środowiska wywodzącego się z Porozumienia Centrum, ludzi Przymierza Prawicy nie ma już we władzach. Takie podziały dawno zniknęły. Dziś nie ma znaczenia, kto z jakiego ugrupowania się wywodzi. Arkadiusz Czartoryski jest szefem Komisji Kontroli Państwowej, wiceszefem Komisji Infrastruktury – Jerzy Polaczek, sekretarzem klubu – Małgorzata Sadurska. Żadne z nich w PC nie było. Mówienie, że dziś bierze wszystko „zakon PC”, jest czystym wymysłem dziennikarskim. Nie tylko wymysłem. Dwa najważniejsze stanowiska – szefa klubu i wicemarszałka Sejmu – powierzono właśnie ludziom zakonu. Dlatego, że mieli do tego kompetencje. Krzysztof Putra był wcześniej wicemarszałkiem Senatu, ja byłem przewodniczącym klubu przez blisko dziewięć miesięcy. Ujazdowski też był wicemarszałkiem Sejmu, a Dorn – szefem klubu. Chyba byli przygotowani do tych funkcji? O tym, że Ludwik Dorn miał aspirację na szefa klubu, dowiedziałem się z mediów. Bo on tych oczekiwań nigdzie nie zgłaszał. Ale ja jestem otwarty na współpracę z panami Dornem, Ujazdowskim i Zalewskim. Uważam, że są cennymi osobami w klubie. Tylko chciałbym bardzo jasno powiedzieć: ich obowiązują te same reguły co innych członków klubu. Nie ma równych i równiejszych w Klubie PiS. Te zasady muszą wszyscy zaakceptować, począwszy od Przemysława Gosiewskiego. A oni chcieli być traktowani inaczej, jak święte krowy? Z treści listu wysłanego do prezesa sądzę, że chcieli mieć specjalny status.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA