fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Siatkówka

Nikt nie może zwątpić

AFP
Polskie siatkarki nie straciły jeszcze szansy na start w igrzyskach
Co więcej, przeciętny występ podczas zakończonego w Japonii Pucharu Świata daje im dodatkową szansę.
Kiedy tam jechały, przypominano, że po raz pierwszy w historii awansowały do finałów Grand Prix, że wygrały turnieje w Osace i Hongkongu, pokonując nie tylko Rosję i Chiny, ale też dwukrotnie Włochy, a na mistrzostwach Europy w fazie eliminacyjnej nie dały szans Serbii i Holandii. Gdyby jeszcze w Luksemburgu awansowały do finału i zdobyły złoty medal, to Marco Bonitta, włoski trener Polek, mógłby liczyć na pomnik. To on kilka miesięcy temu wziął je rozbite i dźwignął z dna.
– Daje nam poczucie bezpieczeństwa – mówiła Dorota Świeniewicz, która wróciła do reprezentacji zaledwie kilka miesięcy po urodzeniu syna. A Bonitta umiejętnie podgrzewał atmosferę. Gdy w Grand Prix wygrywały spotkanie za spotkaniem zapewniał, że od tej pory będą wygrywać wszędzie. Sam nadmuchiwał balon, wiedząc, że pęknie z hukiem. Ale wiedział też, że jeśli nie będzie wiary w sukces i pewności siebie, to nie będzie też zwycięstw. Pierwszy cios dostał w Luksemburgu, w półfinale mistrzostw Europy, gdy Polki przegrały z Serbkami. W walce o brązowy medal zeszły z boiska pokonane przez Rosjanki. I od razu posypały się słowa krytyki, choć zespół wciąż był w fazie budowy. Wzmacniały go zwycięstwa, ale nikt nie wiedział, jak zareaguje na porażki. Do Japonii na Puchar Świata Polki jechały z nadziejami, ale Bonitta ostrzegał, że brakuje kilku solidnych zmienniczek. Te, które chciał zabrać, były niedysponowane. Wierzył, że Magdalena Śliwa, do niedawna jeszcze jego asystentka (ale też najlepsza rozgrywająca mistrzostw Europy w 2003 roku), zaskoczy niekonwencjonalnym stylem Brazylijki przygotowane na solidność Mileny Sadurek, ale się przeliczył. Polki w meczu z Brazylią potwierdziły, że napędza je sukces, a niewytłumaczalne błędy odbierają chęć do walki. Nawet Małgorzata Glinka, niekwestionowana gwiazda, MVP poprzedniego Pucharu Świata, mówiła, że sama nie pociągnie drużyny, nie czuje się liderką ani kołem ratunkowym. – Wygrywamy tylko wtedy, kiedy wszystkie gramy dobrze – tłumaczyła Katarzyna Skowrońska. W spotkaniach z USA i Kubą Polki były bardzo bliskie szczęścia, ale od Włoszek odbiły się jak od skały i tego samego dnia podpisały się pod petycją, w której obiecywały poprawę. To była samoistna próba wstrząsu, szukanie drogi wyjścia z pułapki niemożności, w którą wpadły i nie potrafiły sobie z nią poradzić. Bonitcie wraz z włoskim sztabem (razem z nim to pięć osób) nie jest łatwo trafić do Polek, choć wiele z nich zna język włoski. Massimo Barbolini z Włoszkami ma łatwiej, Jose Guimaraes z Brazylijkami czy Zoran Terzic z Serbkami też. Kiedyś Niemczyk także miał łatwiej. Ale to nie Mauro Masacci (zastępca Bonitty) poprowadził nasz zespół do szóstego miejsca, które daje kolejną szansę w walce o olimpijski awans. To dzieło Bonitty, bardzo skromne, ale jego. Zanim ogłosił, że z powodów rodzinnych wraca do Włoch, mówił „Rz”: – Jestem zawiedziony. Wciąż jednak wierzę, że awans na igrzyska jest możliwy. Jeśli Polki nie wygrają turnieju w Halle (styczeń 2008 r.), ale zrobi to Rosja lub Serbia, pozostanie im jeszcze turniej ostatniej szansy w Tokio (maj 2008 r.). I dopiero po nim należy rozliczać Bonittę. Ci, którzy kopią go teraz, powinni pamiętać, kiedy Polki ostatni raz grały na igrzyskach. Przypomnieć sobie, dlaczego złota drużyna Niemczyka nie poleciała na olimpiadę do Aten i gdzie była w rankingu po ostatnich mistrzostwach świata. Bonitta nie jest cudotwórcą i zapewne ma wiele wad, ale wie, czego chce, i nie boi się ciężkiej pracy. Jeśli tylko bardziej otworzy się na ludzi i zechce częściej rozmawiać (najlepiej po polsku), to może pojechać z siatkarkami do Pekinu. Tę drużynę od światowej czołówki dzieli tylko kilka małych kroczków. Problem w tym, by wszyscy znów w to uwierzyli, łącznie z Bonittą. On nie może zwątpić, a już na pewno nie jako pierwszy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA