fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Warszawa

Ustawa może ułatwiać korupcję

Rzeczpospolita
Niepotrzebne koncesje, korupcja i bałagan – warszawscy urzędnicy, inwestorzy, a nawet drobni kupcy krytykują ustawę o handlu wielkopowierzchniowym
Burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski (PO) podpisał wczoraj zgodę na działanie istniejących już w dzielnicy dziewięciu centrów handlowych o powierzchni powyżej 400 mkw. Wśród nich są m.in. Domy Towarowe Centrum i Carrefour w Arkadii. O taką zgodę wystąpiło już ponad 40 sklepów w Śródmieściu, a w skali miasta – kilkaset. Ile zgłosi się jeszcze, nie wiadomo. 400 mkw. powierzchni ma zarówno supermarket, jak i osiedlowy SAM.Konieczność wystąpienia o legalizację działających już centrów wymusza obowiązująca od lipca ustawa o handlu wielkopowierzchniowym. Wczorajsze spotkanie władz dzielnicy z właścicielami centrów stało się okazją do ostrej krytyki nowych zapisów.
Burmistrz Bartelski twierdzi, że ustawa ułatwia korupcję. – Za niepodpisanie zgody albo zwlekanie z nią urzędnikowi nie grożą żadne sankcje. A inwestor jest przecież zainteresowany, aby podpis uzyskać jak najszybciej – przekonuje. Przedstawiciele Fundacji im. Stefana Batorego przypominali, że konieczność starania się o pozwolenia wstecz, może wśród prosperujących na rynku inwestorów wywołać strach przed odmową.– A to też kreuje zachowania korupcyjne – tłumaczy dyrektor „Programu przeciw korupcji” Grażyna Kopińska.
Urzędnicy i przedsiębiorcy przestrzegali, że w jeszcze trudniejszej sytuacji będą handlowcy, którzy zechcą w przyszłości otworzyć nowe centrum handlowe czy inny duży sklep. Taki obiekt, zgodnie z ustawą, musi być wpisany do miejskiego studium zagospodarowania, na jego budowę musi zgodzić się rada dzielnicy i miasta, a jeśli sklep ma powierzchnię powyżej 2 tys. mkw., to wymagana jest też akceptacja sejmiku. – To wszystko może potrwać kilka lat – przestrzega burmistrz Targówka Grzegorz Zawistowski (PO). – A im droga do decyzji dłuższa i szczebli więcej, tym możliwość korupcji większa.Na dodatek nie ma jasnych przepisów i kryteriów, jakimi ma się kierować rada miasta, wydając zgodę na supermarket.– W Europie rozwiązania są prostsze – wyjaśnia Kopińska. – W Grecji wielkość sklepu, jaki inwestor może zbudować, zależy od wielkości wyspy, we Francji od tego, jak duże jest miasto, a w Belgii od stopnia zurbanizowania terenu. Także argument o ochronie drobnego polskiego handlu jest zdaniem przedsiębiorców nietrafiony. O zalegalizowanie działalności w tymczasowej hali przy ul. Marszałkowskiej musieli się bowiem ubiegać handlowcy z Kupieckich Domów Towarowych. – Traktuje się nas jak właścicieli sklepu wielkopowierzchniowego – żali się szef KDT Dariusz Połeć. – A my przecież prowadzimy drobny handel, skupiamy 600 rodzinnych zakładów pracy. Przedstawiciel Polskiej Rady Centrów Handlowych Remco van der Kroft przyznał, że wielcy handlowcy już próbują obejść ustawę. – Rozglądają się za małymi sklepami, by je wciągnąć do swoich sieci – mówi. Przedsiębiorcy i władze dzielnic twierdzą, że ustawa w ogóle nie jest potrzebna. – Lokalizację zarówno supermarketów, jak i osiedlowych sklepów, dzielnice powinny regulować same, miejscowymi planami, a nie koncesjami – mówi burmistrz Targówka.Ustawa jest już zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego i rzecznika praw obywatelskich. A wczoraj także burmistrz Bartelski wystąpił do marszałka Sejmu z listem otwartym w sprawie nieprawidłowości zapisów o handlu wielkopowierzchniowym. Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki m.gorecka@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA