fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Które kopalnie węgla dostaną drugie życie?

Zamknięta kopalnia Kleofas w Katowicach
Fotorzepa, Tom Tomasz Jodłowski
Niektóre miały szansę stać się muzeami. Część innych zaadaptowano na centra handlowe. Ale nie wszystkie pozamykane kopalnie węgla kamiennego mają szansę na przetrwanie, choćby w takiej formie. A tych nieczynnych jest coraz więcej
Ich czasów świetności czasem nikt nie pamięta. Przecież najstarsze zakłady wydobywcze czarnego złota w Polsce liczą sobie dobrych kilkaset lat. Niektóre z nich, jak choćby Murcki, wciąż pracują. Jednak wiele z nich po zamknięciu po prostu znikło z powierzchni ziemi, część zaś straszy smutnymi, zniszczonymi budynkami położonymi często na bardzo atrakcyjnych gruntach.

Węglowe zapomnienie

Zakończyła się, już oficjalnie, eksploatacja węgla w kopalni Mysłowice, części zakładu Mysłowice-Wesoła należącego do Katowickiego Holdingu Węglowego. A warto dodać, że kopalnia ta funkcjonowała od 1837 r. Zarówno władze Mysłowic, jak i KHW podkreślają, że wykorzystanie tego terenu będzie jednym z ważniejszych przedsięwzięć.
Zobacz galerię zdjęćGdy przejeżdżam pociągiem na trasie Gliwice - Katowice wielokrotnie zastanawiam się nad tym przy okazji mijania nieczynnej kopalni Kleofas (wydobycie zakończono w 2004 r., choć wstrzymano je już w 1867 i wznowiono w 1880 r.), która też należała do KHW. Smutne neonowe symbole pyrlika i żeloska, które niegdyś na pewno dumnie rozświetlały nazwę zakładu, dziś za chwilę się złamią i spadną z dachu budynku z powybijanymi szybami. Holding ogłosił przetarg na ten teren. Warto jednak dodać, że na terenie kopalni Kleofas, w której eksploatacja ruszyła w 1845 r. znajduje się kilka budynków wpisanych już do rejestru zabytków - jak ten straży pożarnej, stajni czy nadszybie szybu Fortuna III. A w rejonie części Gottwald wybudowano Silesia City Center.
Dawną świetność rybnickiej kopalni Rymer symbolizuje jej pomnik. Andaluzji (Brzozowice - Kamień), którą przed zamknięciem połączono z czynnymi Piekarami (wydobycie w tej kopalni ze względy na wyczerpujące się złoża potrwa jeszcze kilka lat), jest coraz mniej, bo od kilku lat trwają tam prace rozbiórkowe. Do Piekar włączono też kopalnię Julian.
Najwięcej sentymentu, ale zupełnie prywatnie, wzbudza u mnie to, co zostało z kopalni Jan Kanty, niegdysiejszej Komuny Paryskiej w Jaworznie. a to dlatego, że na przeciwko tego zakładu się wychowywałam. Ale to były jeszcze czasy jego świetności. Przez chwilę wydawało się, że kopalniane budynki będą miały jakąś szansę na reaktywację, ale nic z tego nie wyszło. A kopalnię 1 Maja włączono do struktur kopalni Marcel, od 2001 oficjalnie nieczynna zbudzono szyby górnicze, ale zostały kominy czy budynki administracji. Z wydobyciem pożegnała się już także połączona siła Chorzowa i Barbary Wyzwolenie, czyli kopalnia Barbara-Chorzów. Nie ma już też tak naprawdę Wirka. Na pamiątkę został tylko w nazwie kopalni Halemba-Wirek należącej do Kompanii Węglowej.
Smutne też są pozostałości kopalń zamkniętego lata temu węglowego zagłębia w Wałbrzychu. O działającej tam niegdyś od XIX w. kopalni Bolesław Chrobry przypominały tylko szyby Chrobry i Matylda.
Kopalń, których nie ma można wymienić jeszcze wiele. Porąbka-Klimontów, Saturn (wcześniej Czeladź), Jowisz, czy Miechowice, o których niespełna stuletnim istnieniu przypomina pomnik górników, którzy zginęli w niej w 1993 r.
Po kopalni Paryż, przez lata zwanej też imieniem generała Zawadzkiego (to tam doszło do jednej z największych katastrof wodnych w górnictwie, w której uwięzionych zostało według różnych źródeł od 89 do 119 górników, ale zginęła jedna osoba) pozostał Zakład Przeróbki Mechanicznej Węgla Dąbrowa.
A po powstałej na początku XX w. kopalni Prezydent (na cześć Mościckiego), zwanej później po prostu Polska nie zostało prawie nic. Na szczęście władze Chorzowa postanowiły odkupić historyczną wieżę szybową i uchronić ją przed rozbiórką. Obiekt podświetlono, a od zeszłego roku znajduje się on na liście Szlaków Zabytków Techniki.
Za to zbieracze złomu praktycznie nie pozostawili wiele z resztek zlikwidowanej kopalni Rozbark w Bytomiu. Na szczęście jednak cechownia, maszynownia czy mury zostały wpisane do rejestru zabytków.
Podobnie było z kopalnią Siersza (dawniej Nową Izabelą, Arturem, a pod ostatnią nazwą od połączenia ze Zbyszkiem i Krystyną). Choc niedaleko wciąż działa elektrownia, to po zakładzie pozostawiono jedynie budynek nadszybia i maszyny wyciągowej szybu Zbyszek w Trzebini, jako pamiątka po górnictwie węglowym na tym terenie.

Wrócą do nich?

O wielu nieczynnych kopalniach zaczyna się dziś coraz więcej mówić. Przede wszystkim dlatego, że wydobycie węgla w Polsce spada, a odejście od tego paliwa nie jet wcale tak proste, jak wydawało się twórcom unijnego pakietu klimatycznego. Choćby dlatego, że po trzęsieniu ziemi w Japonii i wielkiej awarii jądrowej w Fukushimie m.in. Niemcy postanowili zrezygnować z atomu. A eksperci zapewniają, że nie będą go mogli zastąpić wyłącznie gazem, który od węgla jest po prostu droższy.
Stąd przymiarki do wykorzystania zasobów kopalń, które nie działają, ale zamknięte zostały nie przez wyczerpujące się złoże, a głównie ze względów ekonomicznych (choć w przypadku wielu kwestia ta po dziś dzień pozostaje sporną).
Przykładem może być m.in. kopalnia Dębieńsko należąca do Kompanii Węglowej. Jej reaktywacją zainteresowany jest kontrolowany przez Zdenka Bakalę koncern New World Resources. NWR chce przeznaczyć na budowę nowej kopalni ok. 400 mln euro, jednak ma nadzieję na wykorzystanie części istniejącej infrastruktury naziemnej, która nie została zniszczona. Kompania Węglowa na jej część ogłosiła już przetargi.
Teoretyczną szansę na reaktywację ma także zamknięty morcinek. NWR podpisał kilka lat temu list intencyjny z Jastrzębską Spółką Węglową, do której należała kopalnia. chodziłoby o wydobycie węgla od strony czeskiej. Na razie jednak nic w tej sprawie się nie ruszyło.
Coraz częściej powraca sprawa zamkniętej Niwki-Modrzejów. O koncesję na eksploatację jej złóż starał się zarówno KHW, jak i firmy niemieckie. Jednak lokalne samorządy niezbyt chętnie wracają do tematu.
Formalnie nie istnieją też Boże Dary, które mogły być najstarszą kopalnią na Górnym Śląsku, jednak ze względu na wiek kopalni mimo jej zamknięcia całość terenu i infrastruktury włączono do kopalni Murcki (dziś Murcki-Staszic), obecnie należącej do KHW, której początki datuje się na połowę XVII w. i dziś jest bez wątpienia najstarszą działającą w Polsce kopalnią węgla kamiennego. Zobaczymy, co będzie się działo z nieczynnym Czeczottem, należącym do Kompanii Węglowej. Miała tam powstać elektrownia przy współpracy z RWE, ale niemiecki partner się wycofał. Być może niebawem Kompania ogłosi kolejny projekt dla Czeczotta.

Dostały drugie życie

Choć formalnie nie istnieje już kopalnia Powstańców Śląskich (w 1975 r. powstała z połączenia kopalń Radzionków i Bytom), to prowadzone są prace wydobywcze pod Radzionkowem. Koncesję otrzymała prywatna spółka Eko-Plus. Kopalnia Pstrowski (zbudowana w połowie XIX w.), a tuż przed zamknięciem przechrzczona na Jadwigę, też dostała drugie życie. Jej część to dzisiejsza kopalnia Siltech, prywatna, kontrolowana przez Jana Chojanckiego i jak na tak mały zakład przynosząca naprawdę spore zyski liczone w milionach złotych.
Część kopalń swoje drugie życie przeżywa jednak inaczej. W zakładzie Sosnowiec (wcześniej Renard, a jeszcze wcześniej Funny, a w międzyczasie Stalin) postanowiono wykorzystać infrastrukturę naziemną do budowy centrum wspinaczkowego.
Jednak część kopalń, choć nie działa, nadal służy swymi podziemiami. Najbardziej znaną i najbardziej przystosowaną dla turystów jest Guido w Zabrzu, gdzie na dwóch poziomach można poznać historię górnictwa w Polsce od czasów najdawniejszych, do współczesnych. Jest i Łysek z pokładu Idy, i pokaz robót strzałowych, a nawet porównanie lamp czy aparatów ucieczkowych jakich używali górnicy kiedyś i dziś .Podziemia zwiedzającym udostępniła także zabrzańska Królowa Luiza (chwilowo podziemia nieczynne), kopalnia, której początki sięgają XVIII w. (nie mylić z szopienickim Szczęściem Luizy, kopalnią, która została zatopiona w 1939 r. - bynajmniej nie z powodu działań wojennych, a przez awarię pompy; została zatopiona).
Podziemną trasa udostępniona turystom działa także w kopalni Nowa Ruda zlikwidowana w latach 90. (jej początki istnienia datuje się na 1781 r. jako pola górniczego Ruben).
Natomiast na terenie nieczynnej kopalni Gliwice utworzono tzw. Nowe Gliwice, gdzie powstaje Centrum Edukacji i Biznesu. A w budynku dawnej maszynowni otwarto Muzeum Odlewnictwa Artystycznego. Jednak niewprawne oko może nie zauważyć, że znajduje się na terenie byłej kopalni.
I wreszcie kopalnia Katowice. Historycznie to kopalnia Ferdynand (a nawet Ferdinand), której początki datuje się na 1823 r. choć w 1875 r. została zalana, to w XX w. reaktywowana. Od 1936 r. nosiła nazwę Katowice, potem połączono ją z wspomnianym już z Kleofasem. Była kopalnia Katowice w dużej mierze przypominać będzie o górniczych tradycjach Śląska. Na jej dawnym terenie nową siedzibę będzie miało Muzeum Śląskie, w zbiorach którego znajdują się m.in. zachowane ryciny przedstawiające kopalnie, których już nie ma.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA