fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Front przeciwko Muszarrafowi

AP
Była premier Pakistanu Benazir Bhutto pierwszy raz zdecydowanie wezwała prezydenta do oddania całej władzy
Rezydencję Benazir Bhutto w Lahore od tygodnia otaczają zasieki z drutu kolczastego, wozy opancerzone i tysiąc policjantów. Ale siła osadzonej w areszcie domowym byłej premier z każdym dniem rośnie. Wczoraj zapowiedziała, że zrobi wszystko, by odsunąć od władzy generała, który od ośmiu lat rządzi Pakistanem. Zacznie od jednoczenia opozycji.
– Czas, by Muszarraf odszedł. Musi ustąpić ze stanowiska. Nie mogłabym być premierem, jeśli on byłby prezydentem. On jest przeszkodą dla demokracji – oświadczyła wczoraj. Powtórzyła, że jej ugrupowanie zbojkotuje styczniowe wybory. – Nic dziwnego. Chyba nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzy, że te wybory będą uczciwe i demokratyczne – powiedział „Rz” Nizamuddin Siddique z pakistańskiej gazety „Dawn”.
Bhutto postanowiła nie tracić czasu. Pierwszy raz od powrotu do Pakistanu zapowiedziała, że chce rozmawiać z całą opozycją, by stworzyć wspólny front przeciwko Perwezowi Muszarrafowi. Zadzwoniła do byłej gwiazdy krykieta i lidera opozycji Imrana Khana, który zgodził się przyłączyć do walki. Rozmawiała z przywódcą głównej koalicji radykalnych partii islamskich, a nawet z liderem małej pasztuńskiej partii nacjonalistycznej. – Chcę zbudować sojusz, którego jedynym celem będzie przywrócenie demokracji – ogłosiła. Obiecała, że będzie w nim miejsce dla byłego premiera (jej następcy) obalonego w 1999 roku przez Muszarrafa. Nawaz Szarif nie krył entuzjazmu. Trzy dni wcześniej napisał do Bhutto, oferując jej współpracę. – Wszystkie partie opozycji powinny teraz ze sobą współpracować – mówił wczoraj. Komentatorzy zastanawiają się tylko, czy będzie to łatwe. Bhutto i Szarif to wieloletni wrogowie. Ale gdy przez ostatnie lata oboje przebywali na wygnaniu (on nadal mieszka w Arabii Saudyjskiej), próbowali tworzyć wspólny front. Na początku tego roku Szarif zerwał współpracę, gdy Bhutto zaczęła rozmawiać z Muszarrafem. Prezydent Pakistanu nic sobie nie robi z działań opozycji. Wczoraj udało mu się powstrzymać wielką demonstrację. Setki samochodów miały wyjechać z Lahore i przez trzy dni pokonać trasę 300 km do Islamabadu. Wyjechało tylko około 200 pojazdów, bo policja aresztowała w nocy prawie 1500 potencjalnych uczestników rajdu. Muszarraf zarządził całkowity zakaz importu zestawów do odbioru telewizji satelitarnej. W ciągu ostatniego tygodnia, kiedy władze zablokowały odbiór niezależnych stacji telewizyjnych i radiowych, talerze zyskały ogromną popularność. – Możemy oglądać wyłącznie telewizję państwową. Naród jest coraz bardziej sfrustrowany, bo nie wie, co się naprawdę dzieje. Życie toczy się normalnym rytmem, ludzie chodzą do pracy, robią zakupy, spotykają się ze znajomymi, ale coraz bardziej boją się o przyszłość – mówi Nizamuddin Siddique. Niektórzy zaczęli prowadzić blogi w Internecie. „Dziś świat więcej wie o tym, co dzieje się w Pakistanie, niż my. Państwowa telewizja wielbi jedynego władcę i robi nam pranie mózgów, byśmy uwierzyli, że powinniśmy być bardzo szczęśliwi z powodu wprowadzenia stanu wyjątkowego” – napisał jeden z internautów. Więcej o kryzysie w Pakistanie:supportpakistan.wordpress.com
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA