fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Zaczyna się ucieczka kapitału

Bloomberg
Unia Europejska wydaje setki miliardów euro na ratowanie zadłużonych krajów. Jej wysiłki może zniweczyć rosnący odpływ depozytów z banków komercyjnych
Inwestorzy i drobni ciułacze w Grecji i Irlandii wycofują swoje depozyty z banków, bo niepokoi ich kondycja tych instytucji. Obawiają się też sytuacji, w której ich kraje zostałyby ostatecznie zmuszone do opuszczenia strefy euro, bo to oznaczałoby powrót do walut narodowych i to po mocno zdewaluowanym kursie.

Jeszcze nie masowe

Odpływ depozytów nie jest jeszcze masowy, ale powolne kurczenie się  kapitału banków  wywołuje pytania, czy gospodarka tych krajów będzie w stanie się odbudować. Może też dojść do masowego wycofywania depozytów bankowych, co zachwiałoby europejskimi rynkami finansowymi. - Istnieje taka obawa — przyznaje ekonomista BNP Paribas, Kenneth Broux. — Widzieliśmy już ucieczkę wkładów w Grecji, także w innych krajach. Dochodzi do tego z powodu spekulacji i obaw, że dojdzie do realizacji scenariusza finansowej katastrofy w kraju, który w pewnej chwili będzie musiał opuścić strefę euro — dodaje.
Wkłady gospodarstw domowych i firm w bankach greckich i w oddziałach banków zagranicznych zmalały o 19 proc. od szczytu we wrześniu 2009 i są najmniejsze od listopada 2007 — wynika z danych EBC. Depozyty w bankach irlandzkich zmalały o 9 proc. od szczytu w sierpniu 2008, a w marcu były najmniejsze od listopada 2006. Wkłady bankowe w innych słabszych krajach strefy euro utrzymały się na stabilnym poziomie, co sugeruje, że mieszkańcy i inwestorzy w tych krajach są nadal dość pewni, iż władze ochronią ich systemy bankowe. W Portugalii, która dostaje 78 mld euro pomocy od Unii i MFW, depozyty nawet rosną. W Grecji i Irlandii większość spadku wkładów to „spalanie gotówki", naturalna, nieuchronna reakcja na zapaść gospodarczą. Zmniejszenie płac realnych i zysków uderzyło w dochody, zmuszając rodzinne gospodarstwa i firmy do sięgania po oszczędności na spożycie i wydatki operacyjne.

Szukanie bezpiecznych portów

Znacząca część wypływających środków szuka jednak bezpiecznych portów. Część pieniędzy wydawana jest na kupno złota albo innych trwałych aktywów, część trafia zagranicę. Szacunki banku centralnego Grecji wskazują, że ponad jedna trzecia całego wkładów od początku kryzysu zadłużeniowego w 2010 r. trafiła do instytucji finansowych zagranicą. Wkłady bankowe skoczyły na Cyprze z powodu bliskich powiązań kulturowo-gospodarczych z Grecją. Zaniepokojeni Grecy przelewają tam pieniądze, bo sądzą, że będą bezpieczniejsze. To się może źle skończyć, gdyby Grecja nie dotrzymała ostatecznie terminów spłaty długu z powodu niewypłacalności: agencje ratingowe ostrzegały, że banki cypryjskie są mocno związane z greckim długiem. Analitycy nie spodziewają się odwrócenia tendencji odpływu depozytów w najbliższej przyszłości i nawet do czasu zmiany przez Unię podejścia do ratowania krajów w tarapatach. Dotychczas działania ratunkowe skupiały się na oddalaniu kryzysu w czasie dzięki zastrzykom z doraźnych pożyczek i nie przekonaniu rynków finansowych, że kraje te potrafią uporać się z problemem długu. — Zanim dojdzie do rozwiązania sytuacji w Grecji, ucieczka depozytów może wzrosnąć i rozszerzyć się — ocenia Broux.

Pytania o prywatnych

Obawy właścicieli wkładów mogą być przesadzone. Większość analityków nadal uważa, że jest bardzo mało prawdopodobne, aby najbardziej zadłużone kraje opuściły strefę euro. Rządy ciężko pracują nad ochroną swoich systemów bankowych. Irlandia zamierza wpompować w tym roku 24 mld euro, oprócz wcześniejszych 46 mld. Grecja ma fundusz 10 mld euro, aby w razie konieczności podwyższyć kapitał banków. Wprawdzie wiele banków w Grecji, Irlandii i Portugalii zostało odcięte od rynków pieniężnych, ale EBC nadal oferuje im nieograniczone sumy w ramach operacji pożyczkowych. Niektórzy analitycy sądzą, że podejmowane przez Unię starania, by przekonać banki komercyjne do wydłużenia terminów spłaty greckiego długu i tym samym wzięcia na siebie części ciężaru wspierania Grecji, mogą pogorszyć sytuację. Proponowane rolowanie greckiego długu jest znacznie łagodniejsze od jego pełnej restrukturyzacji. Jeśli jednak inwestorzy dojdą do wniosku, że to rozwiązanie może osłabić greckie banki objęte prolongatą, odpływ depozytów może przyspieszyć. – W obecnym procesie można uznać za niepokojący odpływ depozytów. Wszystko zależy od zaangażowania sektora prywatnego. Jeśli coś pójdzie nie tak, będzie to kolejny  bodziec do odpływu depozytów,który  może mieć systemowe implikacje dla sektora bankowego — uważa ekonomista z RBS, Silvio Peruzzo. Gdyby doszło do runu na banki, EBC  interweniowałby  dając  pożyczki dla uspokojenia rynków. Rządów Grecji i Irlandii może nie być stać na zasilenie banków świeżym kapitałem, ale bogate rządy  unijne  mogłyby również wkroczyć z nowym kapitałem dla zapobieżenia szkodom europejskiego systemu bankowego. Byłoby to działanie ryzykowne i trudne politycznie, bo podatnicy w bogatych krajach coraz   niechętniej odnoszą się do pomagania zadłużonym krajom.

Czekanie na wzrost

Część analityków wierzy, że najgorsze mogło minęło wraz z odpływem kapitałów i jeśli nie dojdzie do   paniki,   większość wkładów w bankach Grecji i Irlandii pozostanie w tych krajach. — Na tym etapie tendencja nie jest niebezpieczna, choć z pewnością nieprzyjemna — mówi główny ekonomista greckiego Alpha Banku, Michael Massurakis. — Gorący pieniądz już odpłynął, widzieliśmy to najgorsze. Obecny spadek wynika bardziej ze spalania gotówki — dodaje. Jeśli jednak grecki rząd po raz kolejny nie będzie w stanie   dotrzymać   założonych celów redukowania deficytu budżetowego zgodnie z planem pomocy,   odpływ depozytów znowu nasili się — uważa ekonomista. Najważniejszym czynnikiem uspokajającym sytuację  może być wzrost gospodarczy, bo pomoże tym krajom dotrzymać   kryteriów  deficytów i wytworzy   zawsze pożądaną  zależność napływu nowych depozytów i powrotu zaufania właścicieli tych pieniędzy. Grecki minister finansów Evangelos Venizelos spodziewa się w tym roku spadku gospodarczego o 4 proc., ale   wzrostu w przyszłym. — Oczekiwałbym, że przy pierwszych oznakach stabilizacji gospodarki zaczną się normalizować depozyty i pożyczki — mówi Peruzzo. — Jeśli to nie nastąpi,  będziemy się martwić. Istnieje niebezpieczeństwo, że wraz ze wzrostem gospodarczym pula depozytów może być zbyt mała dla banków, aby sprostały popytowi na pożyczki. Nie był to większy problem podczas kurczenia się gospodarki, ale może być dużym obciążeniem dla ożywienia. - Trudno powiedzieć, jaki jest krytyczny poziom tych wkładów, gdy brak płynnych środków staje się nie do wytrzymania. Ale balansujemy na linie — podsumowuje   analityk greckiego banku.    
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA