fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Jednostki badawcze mogą tworzyć spółki

Rzeczpospolita
Jednostki badawcze mogą tworzyć spółki w celu zarządzania ich prawami własności intelektualnej
- Komercjalizacja wyników badań naukowych jest istotnym czynnikiem rozwoju innowacyjnej gospodarki. Urynkowienie odkryć naukowych i nowych rozwiązań może być podstawą rozwoju przedsiębiorstwa. A jednak nie słyszymy na co dzień o sukcesach polskich firm osiąganych w wyniku realizacji nowych przedsięwzięć opartych na odkryciach naukowych. Co jest tego przyczyną? Co powoduje, że w Polsce nie widać dynamicznej i efektywnej współpracy świata nauki i biznesu?
Odpowiada Małgorzata Darowska, radca prawny, szef zespołu prawa własności intelektualnej i nowych technologii kancelarii Salans : Rzeczywiście, jeszcze kilka lat temu trudno było o owocną współpracę tych dwóch światów, między innymi z powodu braku odpowiednich lub wystarczająco jasnych regulacji prawnych.
Dla przykładu pod rządami ustawy o finansach publicznych z 2005 r. pojawiały się wątpliwości, czy jednostki naukowe mogą wchodzić w spółki z podmiotami prywatnymi w celu transferu technologii do biznesu. A powstanie takiej spółki jest często potrzebne w procesie komercjalizacji.
Na szczęście sytuacja zmieniła się w ostatnich latach za sprawą kilku ważnych zmian przepisów, w szczególności pakietu reformującego system nauki, który wszedł w życie w październiku 2010, oraz tegorocznej nowelizacji ustawy o szkolnictwie wyższym.
Nowe przepisy idą w kierunku pełnego otwarcia świata nauki na efektywną współpracę ze światem biznesu, co jest nieodzowne, jeśli chcemy tworzyć gospodarkę, która jest w stanie odpowiadać na wyzwania współczesnego świata. Jesteśmy jednak dopiero na początku drogi. To oznacza, że muszą zostać wypracowane zasady i procedury umożliwiające współpracę obu sektorów na partnerskich zasadach, w atmosferze wzajemnego zaufania.
A jednak – paradoksalnie – przepisy, które w ogóle umożliwiają współpracę świata nauki i biznesu, są postrzegane jako bariera tej współpracy.
Można zaryzykować twierdzenie, że największą barierą we współpracy sektora nauki z sektorem szeroko pojętej gospodarki jest brak komunikacji. Obie strony nie wiedzą, po pierwsze, jak do siebie dotrzeć, a po drugie, jak ze sobą rozmawiać po nawiązaniu kontaktu.
W praktyce inicjatywa współpracy z reguły wychodzi ze strony biznesu, bo przecież współczesna gospodarka opiera się na innowacyjnych badaniach. Duże przedsiębiorstwa same prowadzą takie badania, zatrudniając naukowców i korzystając z udogodnień podatkowych czy wręcz tworząc centra R&D (badań i rozwoju). Mogą też wykorzystywać rezultaty wypracowane przez publiczne ośrodki naukowe. Te z reguły także są zainteresowane współpracą, bo przecież komercjalizacja badań naukowych oznacza dla nich dodatkowe środki. Jednak trzeba pamiętać, że prowadzenie badań i komercjalizacja wyników badań to dwa odmienne procesy.
Pojawia się pytanie o podział ról w prowadzeniu badań i komercjalizacji, a w szczególności jak zapewnić, że dojdzie do komercjalizacji wyników bez obciążania zespołu naukowców zadaniami związanymi z prowadzeniem procesu komercjalizacji.
Czy oznacza to, że tak jak w agencji reklamowej są osoby zajmujące się kreacją i osoby zajmujące się sprzedażą, tak w jednostkach badawczych powinni być badacze i ludzie odpowiedzialni za komercjalizację badań oraz komunikację naukowców i jednostki badawczej z biznesem?
To na pewno ułatwiłoby nawiązywanie relacji i wzajemną komunikację. Musimy też pamiętać, że jednostki badawcze jeszcze nie do końca mają jasność, w jaki sposób mogą komercjalizować wypracowane przez siebie rezultaty badań. Ich działalność regulują przepisy ze sfery prywatnej i publicznej, i z tego powodu ośrodki badawcze mają często problemy z identyfikacją ryzyka prawnego i podatkowego.
Z jednej strony mamy regulacje ustrojowe, dotyczące funkcjonowania Polskiej Akademii Nauk, uczelni wyższych czy instytutów badawczych, nakładające na proces komercjalizacji rezultatów badań naukowych pewne ograniczenia. Z drugiej – ustawę o finansach publicznych w zakresie wykorzystywania środków publicznych. Plus szereg innych regulacji.
Dodatkowo, kiedy uczelnia zaczyna wchodzić w relacje z biznesem chcąc skomercjalizować wyniki badań, będzie działać jako przedsiębiorca. A to oczywiście oznacza, że zaczynają ją obowiązywać przepisy typowe dla przedsiębiorców, co z kolei pociąga za sobą konieczność zapoznania się np. z prawem spółek.
Dodajmy jeszcze kwestie podatkowe. Kiedy jednostki naukowe zaczynają komercjalizować wyniki badań i dochodzi do transferów finansowych, do ich drzwi może zapukać kontroler z urzędu skarbowego. Jednostki naukowe muszą więc pomyśleć o właściwym odprowadzeniu podatku czy prowadzeniu rachunkowości w sposób wymagany przez prawo.
Ośrodki naukowe są głównie finansowane ze środków publicznych a udział kapitału prywatnego w finansowaniu prac badawczych i rozwojowych wciąż jest w Polsce bardzo niski. Czy da się to zmienić?
Właśnie. Środki publiczne nie mogą zostać sprzeniewierzone przez sprzedawanie wyników badań biznesowi np. po zaniżonych cenach czy bez określonego planu. Z punktu widzenia jednostek naukowych proces komercjalizacji to złożone i skomplikowane wyzwanie.
Brak kompetencji biznesowych i nakładanie się regulacji ze sfery prywatnej i publicznej powoduje, że w relacjach nauka – biznes jednostki badawcze są w znacznie trudniejszej sytuacji. Kiedy biznes zaczyna rozumieć, że po drugiej stronie ma partnera z tak bardzo złożonymi uwarunkowaniami, nie wie, czego się spodziewać.
Dlaczego jakaś decyzja nie może być podjęta? Dlaczego jest podejmowana w taki, a nie inny sposób? Pojawia się niezrozumienie. A to pociąga za sobą brak zaufania.
Jak więc zlikwidować tę barierę we wzajemnych relacjach?
Przede wszystkim pomóc może znajomość reguł komercjalizacji obowiązujących jednostki naukowe. Reguły te przybliża np. ostatnio wydana publikacja zatytułowana „Przewodnik. Komercjalizacja B+R dla praktyków”. To udana próba dania jednostkom badawczym i ich partnerom z sektora prywatnego praktycznego narzędzia pomocnego w zrozumieniu kwestii związanych z prawami własności intelektualnej, przepisami księgowymi i procesem sprzedaży wyników prac naukowych.
Przewodnik oczywiście nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania, bo w przypadku przedsięwzięć gospodarczych każdy przypadek jest inny i trzeba go rozpatrywać indywidualnie, wskazuje jednak zagadnienia, na które należy zwrócić uwagę w procesie komercjalizacji.
Gdzie przedsiębiorcy mogą zdobyć wiedzę na temat prowadzonych badań naukowych i ich rezultatów?
Poszczególne jednostki badawcze starają się udostępniać biznesowi informację o swoich badaniach. Warto przyjrzeć się stronom internetowym zagranicznych jednostek badawczych, na których można bardzo łatwo wyszukać informacje interesujące przedsiębiorców: jakie badania są prowadzone, w jakim trybie można nabyć wyniki.
Natomiast w Polsce, zgodnie z ostatnią nowelizacją ustawy o szkolnictwie wyższym, w celu zarządzania wynikami badań i ich komercjalizacji uczelnie będą musiały tworzyć spółki celowe. Taka spółka będzie zbierała wiedzę i prawa, i zarządzała nimi. Jeśli przedsiębiorca będzie chciał się dowiedzieć, jakie badania są prowadzone w danym ośrodku, nie będzie musiał chodzić od wydziału do wydziału.
A jeśli w tym centrum coś go zainteresuje? Co dalej? Jak w praktyce wygląda proces komercjalizacji?
Pierwszy fundamentalny krok to ustalenie trybu komercjalizacji. Wszystko zależy od tego, na jakim etapie są badania. Weźmy najbardziej klarowną sytuację – patent. Musimy wiedzieć, czy jest on do sprzedaży, czy też można na niego uzyskać licencję.
Zawiera się bądź umowę sprzedaży, bądź umowę licencji, której warunki są uzgadniane przez strony. Ważnym krokiem w takiej transakcji jest wycena danego rozwiązania. Ośrodek powinien umieć wycenić wartość patentu, choć nie jest to proste. Zawierając umowę, koniecznie trzeba sprawdzić, czy całość praw została nabyta przez uczelnię.
Zdarzają się sytuacje, że patent został zarejestrowany przez uczelnię, ale nie nabyła ona do niego wszystkich praw. Roszczenie osób trzecich, w tej sytuacji najczęściej badaczy, grozi tym, że podmiot wykorzystujący patent zostanie pozwany. Warto też zwrócić uwagę na okoliczności, które mogłyby powodować nieważność umowy.
Na przykład brak zgód wymaganych dla pewnych transakcjach. I jeszcze jedno: umowa komercjalizacji badań naukowych, jak każda inna, powinna być dobrze przemyślana i przeanalizowana pod kątem ryzyka dla obu stron. Innymi słowy uszyta na miarę. Tylko taka umowa będzie w pełni zabezpieczać interesy stron.
A im lepsze będą doświadczenia przedsiębiorców i biznesmenów z wzajemnej współpracy, tym większe szanse na przełamywanie barier i nawiązywanie owocnych relacji w przyszłości.
- rozmawiał Jerzy Kowalski
Zobacz więcej w serwisie:
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA