fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Czy to pułapka na młode modelki

Agencja namawiała do wysyłania zdjęć dziewczęta w wieku 13 – 17 lat. Mogła liczyć na spory odzew, bo przybywa nastolatek próbujących zrobić karierę na wybiegu. Na zdjęciu casting dla modelek
Fotorzepa, Bartosz Sadowski BS Bartosz Sadowski
Tajemnicza agencja pod pretekstem projektu na Euro 2012 usiłuje zdobyć fotografie i dane nastolatek
"Zapraszamy szczupłe modelki w wieku do 17 lat do Projektu Youth Assistance Euro 2012" – taką ofertę w formie e-maila lub tzw. prywatnej wiadomości otrzymują nieletnie dziewczęta, które umieściły swoje zdjęcia na popularnym wśród nastolatek portalu Fotka.pl i serwisach branżowych dla modelek.

Fotki uczennic

Autor wiadomości przedstawiający się jako Agencja Mody Dziecięcej i Młodzieżowej DIM z Warszawy poszukuje w ten sposób dziewcząt od 13. do 17. roku życia, które miałyby rzekomo wystąpić w sesji zdjęciowej dla "jednego z niemieckich wydawnictw prasowych" w celu promocji Ligi Mistrzów  2011/12.
Nastoletnie kandydatki na modelki mają przesłać swoje zdjęcia w białych bluzeczkach, jasnych rajstopach i ciemnych spódniczkach, w różnych pozycjach: kucające, z wyciągniętymi do góry rękoma etc.
Według ustaleń "Rz" większość dziewcząt, do których trafiła oferta, była w wieku 15 – 16 lat i mieszkała poza Warszawą.
Sprawa, którą ujawniliśmy w środę na stronie internetowej "Rz", wywołała burzę w  środowisku modelek. Na branżowych forach internetowych, m.in. MaxModels.pl, dziewczęta ostrzegają się przed – jak piszą – oszustwem i próbą wyłudzenia zdjęć. Internauci z portalu społecznościowego Wykop.pl, którzy zaalarmowali "Rz", podejrzewają, że sprawa może być jeszcze poważniejsza.
Jakub Śpiewak, prezes Fundacji KidProtect zajmującej się ochroną dzieci w Internecie, mówi: – Intuicja podpowiada mi, że to fałszywka zorganizowana przez cwanego zbieracza fotek młodziutkich dziewcząt.

Zaskoczenie  organizatorów Euro

Na swojej stronie internetowej firma przekonuje, że dziewczynki, które zakwalifikowałyby się do projektu Youth Assistance Euro 2012, miałyby asystować piłkarzom grającym na Euro 2012 podczas konferencji prasowych, wyprowadzania graczy na boisko i odgrywania hymnów narodowych reprezentacji. Agencja DIM zapewnia, że projekt prowadzony jest pod patronatem Polskiego Związku Piłki Nożnej i UEFA.
– Nie współpracujemy z taką firmą, a organizacją "dziecięcej eskorty" i wszystkimi sprawami z tym związanymi zajmuje się jeden ze sponsorów Euro, czyli firma McDonald's. Cała ta sprawa wygląda podejrzanie – uważa Juliusz Głuski, rzecznik prasowy Euro 2012 Polska sp. z o.o. organizującej wspólnie z UEFA mistrzostwa w Polsce i na Ukrainie.
Przedstawiciele McDonald's, pytani o prowadzony przez DIM pod pretekstem udziału w asyście na Euro fotograficzny casting dla młodych dziewcząt, też nie ukrywają zaskoczenia.
– Nie mamy z DIM nic wspólnego, nie istnieje taki projekt, o którym ta firma pisze – zapewnia Krzysztof Kłapa, rzecznik McDonald's.
– To bardzo dziwna sprawa. Nie ma takiego projektu adresowanego do nastoletnich modelek – wtóruje mu Adam Pieńkowski, dyrektor działu marketingu w McDonald's Polska.
Tłumaczy, że projekt Dziecięca Eskorta, który zorganizowała jego firma, adresowany jest do dzieci w wieku od sześciu do dziesięciu lat. To właśnie maluchy mają wyprowadzać piłkarzy na boisko.

Agencja widmo?

"Rz" usiłowała skontaktować się z przedstawicielami Agencji DIM za pośrednictwem podanego na ich stronie adresu e-mail. Tego samego, na który dziewczęta miałyby wysyłać zdjęcia. E-mail założony jest w bezpłatnym serwisie WP. Telefon, który na stronie podaje agencja, nie odpowiada. Numeru do niej nie uzyskaliśmy także w biurze numerów.
Strona agencji została założona na bezpłatnym serwerze, za pomocą darmowego, dostępnego w sieci szablonu. Umieszczone na niej zdjęcia – materiał z rzekomych pokazów organizowanych przez firmę – zostały ściągnięte ze stron internetowych kilku rzeczywiście funkcjonujących agencji.
Znalazły się tam m.in. zdjęcia z prezentacji w 2009 r. kolekcji znanej polskiej projektantki Kasi Zapały.
Na stronie DIM czytamy, że przygotowuje dla nich kolejny projekt. – Nie znam tej firmy, nie współpracuję i nie współpracowałam z nią – mówi "Rz" Kasia Zapała.
Na stronie umieszczono też poradnik "Chcę być modelką", ponoć przygotowany przez tę agencję. Jak ustaliliśmy, to plagiat poradnika, w którego przygotowaniu uczestniczyła agencja modelek EasternModels.
– Nigdy nie słyszeliśmy o takiej agencji jak DIM, w branży nie istnieje – usłyszeliśmy we wtorek w EasternModels.
O DIM nie słyszał też Jakub Krzysiak, właściciel Agencji Perform, znanej firmy w branży modellingu.
Na firmowej stronie zamieszczono informację, że Agencja Mody Dziecięcej i Młodzieżowej DIM została zarejestrowana w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia pod nr. KRS 0000302588. Ale, jak sprawdziliśmy, pod podanym numerem KRS zarejestrowana jest kopalnia piasku Jarub ze Śląska. – Tu nigdy nie było żadnej agencji mody dziecięcej – zapewnia Jan Świaczny, współwłaściciel kopalni. Sprawą jest zbulwersowany. – Zawiadomimy prokuraturę, bo takie draństwo trzeba tępić – zapowiada.
Sprawdziliśmy także w Oddziale Centralnej Informacji KRS przy Sądzie Rejonowym dla Miasta Stołecznego Warszawy – nie zarejestrowano tam żadnej spółki cywilnej o takiej nazwie.
Śladu po DIM nie ma również w Wydziale Działalności Gospodarczej i Zezwoleń Warszawa-  -Śródmieście.
Agencja podaje na stronie internetowej adres swojej siedziby: ul. Senatorska 39 w Warszawie. Sprawdziliśmy, takiego adresu w stolicy nie ma.

Zadanie dla policji

– To jest sprawa, którą powinna zająć się policja. W Stanach Zjednoczonych w takiej sytuacji natychmiast zadziałałoby FBI – podkreśla Jakub Śpiewak z KidProtect. I uczula rodziców, by zwrócili uwagę na to, gdzie ich nastoletnie córki wysyłają zdjęcia.
– Może się zdarzyć, że ich fotografie i nazwiska trafią do osób, do których nigdy nie powinny trafić – ostrzega.
Śpiewak zwraca też uwagę, że zdjęcia, jakie próbują pozyskać przedstawiciele rzekomej agencji – dziewczynek w rajstopach i spódniczkach – są atrakcyjne dla pedofilów.
– Dla nich takie zdjęcia "uczennic" są bardziej podniecające niż zdjęcia rozebrane. Poza tym z ich punktu widzenia są bezpieczne, bo prawo za nie nie ściga – mówi Śpiewak.
Czy sprawą zajmie się policja? Wczoraj nie udało nam się tego dowiedzieć. W Komendzie Stołecznej usłyszeliśmy, że z powodu święta dyżurny oficer nie może tego ustalić.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA