fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Kto nie lubi leasingu

Piotr Bodył Szymala
archiwum prywatne
Rozwiązania przyjęte w ustawie o kredycie konsumenckim, uchwalonej 12 maja, dyskryminują polskich leasingodawców w porównaniu z ich konkurencją w pozostałych państwach Unii – uważa radca prawny
Niektóre postanowienia ustawy o kredycie konsumenckim (ustawa) prima facie są niezgodne z naturą umowy leasingowej, inne zmuszają do postawienia pytania o sposób rozumienia przez autorów nowych przepisów istoty regulacji dyrektywy z 23 kwietnia 2008 r. w sprawie umów o kredyt konsumencki oraz uchylającej dyrektywę Rady 87/102/EWG (dyrektywa).

Dyrektywa a ustawa

Kluczowy dla leasingu przepis dyrektywy głosi, że nie stosuje się jej postanowień do „umów (...) leasingu, jeżeli ani sama umowa, ani jakakolwiek umowa odrębna nie przewiduje obowiązku nabycia przedmiotu umowy; domniemywa się, że taki obowiązek istnieje, jeżeli kredytodawca decyduje o tym jednostronnie" (art. 2 ust. 2 lit. d). Inaczej rzecz ujmując, aby normy dyrektywy znalazły zastosowanie, umowa leasingu musiałaby konstruować "obowiązek nabycia przedmiotu" leasingu przez leasingobiorcę (korzystającego).
W Polsce praktyką rynkową jest przyznanie leasingobiorcy opcji call na nabycie przedmiotu leasingu, czyli prawa podmiotowego o charakterze kształtującym do swobodnego decydowania, czy chce nabyć przedmiot umowy. Obowiązek nabycia przedmiotu leasingu przez leasingobiorcę jest czymś wyjątkowym.
Przyjrzyjmy się, w jaki sposób art. 2 ust. 2 lit. d dyrektywy został transponowany do polskich przepisów. Ustawy nie stosuje się, zgodnie z art. 4 ust. 1 pkt 2, do „leasingu, jeżeli umowa nie przewiduje obowiązku przeniesienia własności przedmiotu umowy na konsumenta". „Obowiązek nabycia" twórczo – acz zupełnie opacznie – został przekształcony w „obowiązek przeniesienia własności". Zasadniczo czymś innym jest zobowiązanie konsumenta do nabycia przedmiotu leasingu, a czym innym zobowiązanie leasingodawcy do zbycia przedmiotu leasingu.
Jeżeli konsument ma zwyczajowo opcję call na nabycie przedmiotu leasingu, to znaczy, iż po stronie finansującego istnieje „obowiązek przeniesienia własności" uzależniony od skorzystania ze swego prawa przez konsumenta. W świetle ustawy samo to wystarcza, by uznać umowę leasingu za typ umowy o kredyt konsumencki.

Bez dowolności

Taka sama sytuacja z perspektywy dyrektywy prowadzi do zgoła odmiennych wniosków. W tej sytuacji konieczne jest postawienie pytania: czy parlament mógł rozciągnąć stosowanie ustawy na przypadki wyłączone z zakresu przedmiotowego kredytu konsumenckiego w dyrektywie.
Zwolennicy takiego rozszerzania zakresu regulacji powołają się zapewne na motyw 10 dyrektywy. Zapisano w nim, że „dyrektywa nie powinna (...) naruszać możliwości stosowania przez państwa członkowskie, zgodnie z prawem wspólnotowym, przepisów niniejszej dyrektywy lub niektórych jej przepisów w stosunku do umów o kredyt nieobjętych zakresem stosowania niniejszej dyrektywy". Literalne odczytywanie motywu 10 dyrektywy wypacza sens pełnej harmonizacji, o której mowa w motywie 9 dyrektywy: „pełna harmonizacja jest niezbędna do zapewnienia wszystkim konsumentom we Wspólnocie wysokiego i równoważnego poziomu ochrony ich interesów i stworzenia prawdziwego rynku wewnętrznego. Dlatego państwa członkowskie nie powinny mieć możliwości utrzymywania ani wprowadzania przepisów krajowych innych niż ustanowione w niniejszej dyrektywie".
Wobec tego kompetencja tworzących przepisy krajowe nie oznacza dowolności, a jedynie rozszerzanie zakresu przedmiotowego pojęcia kredytu konsumenckiego na typy umów, do których nie stosuje się dyrektywy. Formuła „nie stosuje się" norm wysłowionych w dyrektywie oznacza, że dyrektywa ani pozytywnie, ani negatywnie nie uregulowała jakiegoś obszaru, jak również nie przyznała opcji narodowej do stworzenia odmiennej regulacji. Jeżeli dyrektywa wyraźnie ogranicza swój zakres przedmiotowy do szczególnego typu umowy leasingu, to brak usprawiedliwienia dla rozszerzenia, które dokonane zostało w ustawie. Działanie w ramach motywu 10 dyrektywy nie może prowadzić do jej przekształcenia w dyrektywę minimalnych standardów, zezwalającą na swobodne wprowadzanie rodzimych „pomysłów" do przepisów krajowych.

Dysonans

Wadliwość rozwiązania z art. 4 ust. 1 pkt 2 ustawy paradoksalnie jest widoczna już z perspektywy dalszej części tego przepisu.
Otóż w art. 4 ust. 4 postanowiono, iż „ustawę stosuje się do umów leasingu (...) jeżeli umowa odrębna od tych umów przewiduje przeniesienie własności przedmiotu tych umów, uzależniając je od żądania kredytodawcy". Nagle opcja call po stronie leasingobiorcy (art. 4 ust. 1 pkt 2) przekształca się w „żądanie kredytodawcy", czyli leasingodawcy (art. 4 ust. 4). Rozwiązanie z art. 4 ust. 4 jest zatem zgodne z dyrektywą, za kredyt konsumencki uznaje tylko takie umowy, które zawierają uprawnienie kredytodawcy do „jednostronnego decydowania" o przeniesieniu przedmiotu leasingu na konsumenta.
Ust. 4 w art. 4 ustawy powinien być komplementarny do ust. 1 pkt 2; jego celem miała być ochrona przed nieuczciwą ucieczką od reżimu kredytu konsumenckiego w drodze transferowania opcji put przysługującej leasingodawcy (kredytodawcy) do formalnie odrębnej umowy. W aktualnym stanie prawnym zerwano więź treściową między omawianymi przepisami. Dysonans między nimi wymaga ponownej ingerencji prawodawcy.

Gigantyczne ryzyko

Szczególne ryzyko prawne generuje też art. 59 ust. 1 ustawy: „jeżeli sprzedawca lub usługodawca nie wykonał lub nienależycie wykonał zobowiązanie wobec konsumenta, a żądanie przez konsumenta wykonania tego zobowiązania nie było skuteczne, konsumentowi przysługuje prawo dochodzenia swoich roszczeń o wykonanie tego zobowiązania od kredytodawcy".
Już pobieżna analiza tego rozwiązania daje wyobrażenie, jak gigantyczne ryzyko kredytowe zostaje wygenerowane po stronie pożyczających kapitał. Skoro kredytodawca ma odpowiadać za sprzedawców (usługodawców) dóbr, które kredytuje, to znaczy, że jego działalność wystawiona jest na zasadniczo zwiększone ryzyko. Dochodzi do podwojenia tego ryzyka i jest to nieobojętne dla wymogów kapitałowych stawianych profesjonalnym kredytodawcom.
Jeżeli leasingodawca sfinansował nabycie rzeczy, którą „używać albo używać i pobierać pożytki" (art. 7091 k.c.) ma leasingobiorca, to w wypadku wadliwości przedmiotu leasingu ("niezgodność towaru z umową") konsument zasadniczo powinien zwrócić się do zbywcy, od którego leasingodawca nabył przedmiot umowy, tak stanowi art. 7098 § 2 k.c.
Czy nowo uchwalony art. 59 ust. 1 ustawy pozwala kierować roszczenia do leasingodawcy?
Podkreślenia wymaga, że art. 15 ust. 1 dyrektywy wprost wiąże odpowiedzialność kredytodawcy za nienależyte zachowanie dostawcy towaru jedynie do przypadków udzielenia kredytu wiązanego. Wynika z tego, że prowspólnotowa wykładnia prawa nakazuje nie wiązać odpowiedzialności z art. 59 ustawy z przypadkiem pożyczki pieniężnej udzielonej konsumentowi bez wskazania jej przeznaczenia, ale zabezpieczonej na konkretnej, zdefiniowanej w umowie, rzeczy. Taka umowa nie spełnia kryterium "kredytu wiązanego" z art. 5 pkt. 14 ustawy.
Fundamentalny problem dotyczy stosowania art. 59 ustawy do umowy leasingu, skoro zgodnie z art. 7098 § 1 k.c.: finansujący (leasingodawca) nie odpowiada wobec korzystającego za wady rzeczy, chyba że wady te powstały na skutek okoliczności, za które finansujący ponosi odpowiedzialność. A z art. 7094 § 2 kc dowiadujemy się, że leasingodawca „nie odpowiada wobec korzystającego za przydatność rzeczy do umówionego użytku".
Obciążenie leasingodawcy odpowiedzialnością za niezawinioną przez niego wadliwość przedmiotu leasingu jest sprzeczne z samą naturą umowy leasingu. Z tego też powodu należałoby przyjąć, że skoro państwa członkowskie mają określić „zakres i warunki, na jakich można skorzystać ze środków prawnych" z art. 15 ust. 2 dyrektywy, to w Polsce przywołane przepisy kodeksu cywilnego odnoszące się do leasingu, wyłączają stosowanie art. 59 ustawy do umowy leasingu. Przemawia za tym zasada wykładni lex posterior generali non derogat legi priori speciali.
Autor jest wykładowcą WSB, dyrektorem obsługi prawnej w grupie BZ WBK SA
Czytaj też:
 
Zobacz:
 
Więcej analiz i opinii » Prawnicy, doradcy i biegli » Opinie i analizy
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA